Nowe doniesienia o synu Michaela Jacksona. We wszystko zamieszany Marlon Brando?
Rodzina Michaela Jacksona od lat wzbudza zainteresowanie fanów i mediów. Teraz pojawiły się nowe doniesienia w sprawie młodszego syna Króla Popu. Jak twierdzi informator "The Sun", ojcem Bigiego ma być... Marlon Brando.

Najmłodsze dziecko Michaela Jacksona - Prince Jackson II - przyszło na świat 21 lutego 2002 r. Tożsamość matki chłopca do dziś pozostaje tajemnicą - wiadomo, że został poczęty dzięki metodzie in vitro i urodzony przez surogatkę.
Kilka miesięcy po narodzinach syna Król Popu zaprezentował światu swojego potomka, co stało się jednym z najbardziej kontrowersyjnych wybryków artysty - wokalista wystawił niemowlaka... przez barierkę hotelowego balkonu w Berlinie. Później Jackson przeprosił za ten incydent. Przez lata Prince Jackson II nazywany był Blanketem, a w 2015 r. zmienił imię na Bigi.
Nowe plotki o Bigim Jacksonie. "To wszystko brzmi dziwnie"
Od lat krążyły plotki, że Michael Jackson korzystał z pomocy dawców nasienia, bo sam miał problemy z płodnością i relacjami. Król Popu nigdy jednak nie odniósł się do tych pogłosek.
Teraz "The Sun" donosi, że przyjaciele rodziny uważają, że biologicznym ojcem Bigiego może być Marlon Brando. "To wszystko brzmi dziwnie, ale wiele elementów zaczyna do siebie pasować. Wszyscy próbują zrozumieć, co to oznacza dla rodziny" - mówił informator "The Sun". Przypomnijmy, że Brando, który zmarł w 2004 roku, przyjaźnił się z Jacksonem, a jego syn - Miko - pracował w posiadłości Króla Popu jako kierowca i ochroniarz. Fani dostrzegają też wyraźnie podobieństwo między Bigim i Miko.
"Ludzie od lat powtarzają, że Michael korzystał z usług dawców nasienia. I to jest dziś powszechnie akceptowane, pomimo tego, co rodzina Jacksonów twierdziła publicznie w przeszłości. Do niedawna nie mówiono, że Marlon Brando był wśród osób, które pomogły Michaelowi, bo ten sam nie był w stanie zostać ojcem. Obaj byli bardzo ze sobą zżyci, więc darzyli się ogromnym zaufaniem. Dlatego tak długo o tym nie mówiono, ale garstka bliskich osób zawsze o tym wiedziała" - cytuje "The Sun".









