Maciej Maleńczuk po latach wspomina święta w więzieniu. "Najbardziej wstrząsająca była Wigilia"
Maciej Maleńczuk w latach 80. trafił do więzienia za odmówienie obowiązkowej służby wojskowej. Kontrowersyjny artysta po latach powrócił wspomnieniami do miesięcy spędzonych za kratami. W grudniowej atmosferze opowiedział o Wigilii, której - jak sam przyznaje - "nigdy nie zapomni".

Maciej Maleńczuk to wokalista kojarzony z mocnymi opiniami na przeróżne tematy - zawsze mówi to, co uważa, a kompromisy nie są dla niego. W wywiadach często podkreśla, że nie znosi ucisku, przemocy, zmuszania do czegokolwiek i narzucania innym swoich poglądów. Kontrowersyjnymi wypowiedziami i nieustępliwością nieraz wywołał w Polsce medialną aferę.
Początki kariery piosenkarza sięgają lat 80. Najpierw występował jako uliczny grajek, a z czasem został frontmanem rockowej grupy Püdelsi, która obecnie może poszczycić się statusem kultowej. Od wielu lat tworzy również solowe albumy, a jednym z jego największych hitów jest utwór "Ostatnia nocka".
Zobacz również:
Powszechnie wiadomo, że Maciej Maleńczuk ma za sobą epizod więzienny. W latach 80., z powodu swoich wolnościowych poglądów, trafił za kratki. Wszystko przez to, że odmówił odbycia służby wojskowej, która w PRL-u była obowiązkowa. Artysta przesiedział łącznie 560 dni w więzieniach w Gdańsku i Stargardzie Szczecińskim.
Jak wyglądała Wigilia Macieja Maleńczuka, gdy odsiadywał wyrok? "Nigdy tego nie zapomnę"
W niedawnej rozmowie z tvn.pl kontrowersyjny gwiazdor powrócił wspomnieniami do dawnych czasów i opowiedział o tym, jak wyglądały jego miesiące w więzieniu. Przy okazji wszechobecnej atmosfery świąt wyjawił, jak spędzał wtedy Wigilię.
"Najbardziej wstrząsająca i oczywiście nigdy tego nie zapomnę, była Wigilia i święta w więzieniu. Ponieważ jakoś tak się złożyło, że wszyscy dostaliśmy paczki i było dwunastu chłopa i pełno żarcia. Tort zrobiliśmy i tak dalej. Pamiętam, że więcej tego żarcia było na stole, niż kiedykolwiek widziałem w domu, a to było więzienie" - opowiedział Maleńczuk.
Muzyk wspomniał, że postanowił podzielić się wtedy świątecznymi słodkościami z kolegami z sąsiedniej celi. "Rozsyłaliśmy ten tort na wszystkie strony za pomocą tak zwanej 'chabety'. To jest taki kawałek kabla, który się rzuca tak, żeby w innej celi go złapali i coś tam można było przekazać. I przekazaliśmy zaprzyjaźnionej celi wielki kawał tortu. Oni na to: 'To my wam teraz przyślemy nasz tort'. I przysłali taką suchą piętkę chleba" - dodał artysta.
Maleńczuk doznał szoku. Okazało się, że inni osadzeni nie mogą liczyć na wsparcie rodziny
Sytuacja ta mocno wpłynęła na postrzeganie więziennej rzeczywistości przez Maleńczuka. Muzyk zrozumiał wówczas, że nie każdy z osadzonych może liczyć na wsparcie ze strony bliskich, nawet w okresie bożonarodzeniowym.
"Kurczę, nic tam nie mieli na tej celi. Pamiętam, że to zrobiło na mnie duże wrażenie, bo mi się wydawało, że wszyscy tak mają. Że wszystkie cele dostały paczki i tak dalej. Wszyscy mamy rodziny. I się nagle okazało, że cela numer cztery ma suchy chleb na stole" - podsumował z żalem wokalista.









