Kora i Kamil Sipowicz: miłość, zdrada i trudne emocje. Nieznana historia z życia artystki
Byli razem ponad pół wieku, ale dopiero u schyłku życia sformalizowali swój związek. Kora i Kamil Sipowicz uchodzili za parę niepokornych artystów. Choć łączyło ich silne uczucie, ich relacja nie była pozbawiona dramatów. W biografii "Się żyje. Kora" mąż legendarnej wokalistki opowiedział o trudnym momencie ich wspólnego życia.

Kora i Kamil Sipowicz poznali się w 1974 roku. Ona była wtedy żoną Marka Jackowskiego - lidera zespołu Maanam. Mimo że formalnie wciąż pozostawała w związku małżeńskim, między nią a Sipowiczem natychmiast narodziło się uczucie. Ich relacja przetrwała dekady, choć nie obyło się bez wzlotów i upadków.
Dopiero w 2013 roku, kiedy Kora zmagała się już z chorobą nowotworową, para postanowiła wziąć ślub. Wspólnie zamieszkali na wsi, z dala od zgiełku Warszawy. Mimo wszystko ich miłość była daleka od sielanki. Jak ujawnił Sipowicz w książce Katarzyny Kubisiowskiej, związek wystawiony został na poważną próbę na początku lat 90.
Romans Kory, który zranił
W 1990 roku Kora poznała Ilana Lufta - biznesmena działającego w branży diamentowej. Ich znajomość szybko przerodziła się w intensywny romans, który - jak twierdzi Sipowicz - wokalistka nie tylko nie ukrywała, ale wręcz ostentacyjnie pielęgnowała.
"Robiła, co chciała. Spotykała się z Luftem gdzieś w Beneluksie i w Izraelu. Kiedy byłem na granicy szaleństwa, ona poleciała raz jeszcze do Tel Awiwu, by spotkać się z Ilanem" - mówił Sipowicz w biografii.
Wkrótce okazało się, że Luft był żonaty. Według relacji Sipowicza, kiedy Kora przybyła do Izraela, spotkała się z chłodnym przyjęciem ze strony kochanka. Jak wyznała mężowi dopiero przed śmiercią, ojciec żony Lufta postawił mu ultimatum: "Kora albo diamenty".
"Gdyby Ilan został z Korą, zakręciliby mu kurek i byłby nikim" - przyznał Sipowicz. - "Nie znam szczegółów ich relacji".
Dramatyczne emocje przeżywane przez Sipowicza
Dla Kamila Sipowicza zdrada była ogromnym ciosem. W książce nie kryje, że przeżywał wówczas skrajne emocje.
"Korę po jej powrocie z Izraela odebrałem z lotniska, zasuwaliśmy naszym małym fiatem przez most Poniatowskiego i miałem plan (...). Fantazjowałem: wpadniemy do Wisły. Tyle że nie starczyło mi odwagi" - wyznał szczerze.
Artystyczne dziedzictwo Kory
Mimo osobistych trudności, Kora Jackowska pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej. Jako liderka zespołu Maanam zrewolucjonizowała brzmienie polskiego rocka, wprowadzając do niego unikalną ekspresję i kobiecą siłę. Jej charakterystyczny głos i teksty utworów - od buntu po liryczne refleksje - do dziś inspirują kolejne pokolenia artystów.
Albumy takie jak "O!", "Nocny patrol" czy "Sie ściemnia" zostawiły trwały ślad w historii polskiej muzyki. Kora była także symbolem wolności i niezależności artystycznej w trudnych czasach PRL-u, a jej sceniczna charyzma do dziś budzi uznanie krytyków i fanów. Jak zauważyła muzykolożka Agnieszka Szydłowska, "Kora łączyła w sobie punkowy pazur z poetycką głębią, była głosem pokolenia i ponadczasową ikoną kobiecej siły".









