Kayah podzieliła się szczerym wyznaniem. "Nic nie jest dane nam na zawsze"
Kayah ma za sobą trudny rok. Choć doświadczyła wielu strat, fani wciąż podnoszą ją na duchu i przypominają jej o swojej miłości. Teraz gwiazda w najnowszym wywiadzie zdradziła, co tak naprawdę ją dzisiaj martwi.

Kayah ma na swoim koncie masę albumów, występów oraz utworów, które rozkochały w sobie nie tylko polskich fanów. Niedługo, bo już w maju, swoje 26. urodziny będzie świętował jeden z najpopularniejszych projektów artystki.
Album "Jaka Ja Kayah" został wydany 12 maja 2000 roku. Na płycie znajdziemy takie utwory jak między innymi "Anioł wiedział", "Dla Niego", "Topielice" (wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej), "Nie wiedziałam (o synku)" czy tytułowy "Jaka Ja Kayah", który spiął projekt polskiej gwiazdy nowoczesnym soulem, reggae, jazzem, folkiem, R&B, housem oraz rytmami etno. Teraz gwiazda udzieliła wywiadu, w którym bardzo się uzewnętrzniła na temat ludzkiego życia...
Kayah szczera do bólu. O co martwi się wokalistka? I co wzbudza w niej lęk?
Ostatni rok był dla piosenkarki trudnym czasem. W lutym pożegnała swojego ojca, zaś 1 września 2025 roku na swoim profilu na Facebooku Kayah poinformowała o śmierci mamy, która odeszła 30 sierpnia 2025 roku. "Zastanawiałam się, czy powinnam, ale potem myślałam, że jednak tylu ludzi ją znało i należy im się ta informacja. Moja mama Krysia zmarła wczoraj o 23.20. Nic więcej nie napiszę" - przekazała artystka.
"Moi mili. Ten rok nie należy do najłatwiejszych dla mnie. Pożegnałam Greya, pięć dni później tatę, a teraz mamę. Pożegnania są trudne. Nawet na peronie, chociaż wiemy, dokąd jedzie pociąg. Staram się stawić temu czoła. Szczególnie spotykając tak cudowną publiczność na koncertach. Mam wspaniałych przyjaciół, którzy otaczają mnie opieką i miłością. Rodzinę, która w bólu jest całością. Syna, który jest dojrzałym i kochającym człowiekiem. Bardzo mu współczuję, bo wiem jak był z babcią związany" - przekazała gwiazda.
Zobacz również:
Do trudnych momentów w życiu wokalistka powróciła przy okazji rozmowy z Radiem RDC: "Zeszły rok mi przyniósł bardzo trudne doświadczenia, bo pierwszym ciosem była śmierć mojego ukochanego psa, bez którego sobie nie wyobrażałam życia. Drugim [przeżyciem] kilka dni później była śmierć mojego taty. No, a trzy miesiące później śmierć mojej mamy".
"Taki okrutny czas miał mnie czegoś nauczyć. (...) Chyba tego, że nic nie jest dane nam na zawsze. A czego uczy świadomość tego, że nic nie jest dane nam na zawsze? (...) Trzeba być po pierwsze wdzięcznym za to, co się ma, kiedy to się ma i że wszystko jest ruchome, że właściwie jedyne, co się nie zmienia, to to, że wszystko się zmienia. A więc w tym galopie nasze życie zabiera, ale i coś przynosi" - opowiedziała Kayah, zdradzając następnie, co wywołuje w niej wielki lęk.
"I ten lęk, co może jeszcze zabrać, jest we mnie bardzo głęboko zakorzeniony, zawsze był, ale teraz po tych doświadczeniach, niestety, trochę pączkuje. Nie ukrywam, że boję się przyszłości nawet w kontekście tego, co się dzieje na świecie i tego, że mam na to niewielki wpływ" - dodała Kayah.








