Ława przysięgłych w Las Vegas uznała Duane'a "Keffe D" Davisa za winnego zabójstwa pierwszego stopnia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Narada trwała około trzech godzin.
Davis wysłuchał werdyktu bez wyraźnej reakcji. Chwilę później zapowiedział, że zamierza się odwołać. Ogłoszenie wymiaru kary zaplanowano na 13 października. Byłemu liderowi South Side Compton Crips grozi dożywocie bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie.
Duane Davis nie strzelał do Tupaca. Dlaczego został skazany?
Prokuratura nie twierdziła, że Davis osobiście pociągnął za spust. Według przedstawionej przed sądem wersji to on kierował grupą, zdobył broń oraz przekazał ją swojemu siostrzeńcowi Orlando Andersonowi.
Śledczy przekonywali, że atak był odwetem za bójkę, do której doszło kilka godzin wcześniej w hotelu MGM Grand. Tupac i osoby z jego otoczenia zaatakowali wówczas Andersona, związanego z South Side Compton Crips.
Później biały cadillac zrównał się na ulicach Las Vegas z BMW prowadzonym przez szefa Death Row Records, Marion "Suge'a" Knighta. Tupac siedział na miejscu pasażera. Z cadillaca padła seria strzałów.
Raper został trafiony cztery razy. Zmarł w szpitalu sześć dni później, 13 września 1996 roku. Miał 25 lat.
Własne słowa pogrążyły "Keffe D"
Jednym z najważniejszych elementów procesu były wypowiedzi samego Davisa. Były przywódca gangu wielokrotnie przyznawał, że znajdował się w samochodzie, z którego ostrzelano Tupaca.
O swojej roli opowiedział podczas rozmowy z policją w 2008 roku. Później wracał do tej historii w wywiadach, dokumentach i podcastach. Szczegóły zamieścił również w wydanej w 2019 roku autobiografii "Compton Street Legend".
Prokurator Binu Palal przekonywał, że Davis przez lata publicznie przedstawiał się jako osoba odpowiedzialna za zamach. Nazwał go "shot callerem", czyli człowiekiem podejmującym najważniejsze decyzje w strukturze gangu.
Obrona próbowała wykazać, że opowieści oskarżonego były zmyślone i miały jedynie zwiększyć sprzedaż książki. Adwokat Michael Sanft zwracał uwagę na brak bezpośrednich dowodów materialnych oraz nieścisłości w kolejnych wersjach wydarzeń. Ława przysięgłych nie przyjęła tej argumentacji.
Sprawa Tupaca pozostawała nierozwiązana przez trzy dekady
Davis był jedną z czterech osób jadących białym cadillakiem. Pozostali mężczyźni nie żyją. Orlando Anderson, przez lata wskazywany jako domniemany strzelec, zginął w 1998 roku. Nigdy nie został oskarżony o zabójstwo rapera i zaprzeczał swojemu udziałowi.
Sprawa przez lata obrastała w kolejne teorie. Śmierć Tupaca łączono m.in. z konfliktem gangów oraz rywalizacją scen hiphopowych Wschodniego i Zachodniego Wybrzeża. Przełom nastąpił dopiero we wrześniu 2023 roku, gdy policja zatrzymała Davisa.
To jedyna osoba, której postawiono zarzuty w związku z zabójstwem autora przebojów "California Love", "Changes" i "Dear Mama".












