Warto przypomnieć, że udział Izraela w Eurowizji kolejny rok z rzędu wywołał ogromne kontrowersje w całej Europie. Z udziału w konkursie wycofały się m.in. Hiszpania, Irlandia, Holandia, Słowenia oraz Islandia. Ponad tysiąc artystów i przedstawicieli branży muzycznej podpisało także list otwarty wzywający do wykluczenia Izraela z konkursu.
Reprezentujący Izrael Noam Bettan z utworem "Michelle" ostatecznie zajął drugie miejsce na tegorocznej Eurowizji w Wiedniu, ale to właśnie polskie 12 punktów wywołało największe emocje oraz kontrowersje. Eksperci z naszego kraju jako jedyni przekazali temu krajowi maksymalną notę, co nie umknęło fanom konkursu, którzy od samego początku bojkotowali udział Izraela w europejskim show.
Jak już wiadomo, kolejna edycja muzycznego show będzie uszczuplona o uczestnictwo holenderskiego nadawcy.
Zobacz również:
Holandia jasno o udziale w Eurowizji 2027. "Pozostajemy wierni naszym wartościom"
"Konkurs Piosenki Eurowizji został stworzony po to, by łączyć ludzi i kraje. Nie da się jednak zaprzeczyć, że międzynarodowe konflikty coraz silniej wpływają na wydarzenie, podważając jego neutralny charakter. Eurowizja stała się platformą podziałów. Jako nadawca publiczny pozostajemy wierni naszym wartościom, nawet jeśli oznacza to rezygnację z wydarzenia, które jest nam bardzo bliskie" - powiedział dyrektor generalny AVROTROS Taco Zimmerman.
W oświadczeniu podkreślono dodatkowo katastrofę humanitarną w Strefie Gazy oraz ograniczenia wolności mediów, które w ostatnich latach przyczyniły się do narastających kontrowersji wokół Konkursu Piosenki Eurowizji. Holenderski nadawca zwrócił uwagę, że w 2026 roku z udziału w konkursie zrezygnowało pięć państw, zaś część zwycięzców oddała swoje trofea, a ponad tysiąc muzyków i przedstawicieli środowiska kultury podpisało list otwarty wzywający EBU do jasnej interwencji.












