Gary Numan podzielił się tragiczną wiadomością. Jego brat zmarł tuż po koncercie
Ikona muzyki elektronicznej Gary Numan kontynuuje trasę koncertową, mimo że kilka godzin po jednym z występów otrzymał wiadomość o nagłej śmierci brata. Artysta nie kryje, że jest rozbity, a sceniczne momenty załamania tylko podkreślają skalę tragedii, która dotknęła rodzinę.

W piątkowy wieczór, 14 listopada, Gary Numan grał w O2 Academy w Leeds w ramach jubileuszowej, 45. rocznicowej trasy poświęconej kultowej płycie "Telekon" z 1980 roku. Wśród publiczności był jego młodszy brat, John Webb - muzyk i wieloletni pasjonat dorobku Numana. Bracia spędzili ze sobą czas po koncercie, rozmawiając o życiu i dawnych wspomnieniach.
"Rozmawialiśmy o autorach, muzyce, miłościach naszego życia, dzieciach, naszym tacie, pociągach parowych, samolotach, wypadkach, przyjaciołach, wrogach, tyle, ile mogliśmy zmieścić w czasie, który mieliśmy" - napisał Numan na Instagramie.
Jak podkreślił, była to jedna z ich najdłuższych rozmów od lat. Nikt nie spodziewał się, że będzie ostatnią.
Dramat na ulicy. "Zdradziło go serce"
Następnego dnia Gary Numan wyjechał do Birmingham na kolejny koncert. Pożegnali się przy autobusie, a John ruszył w stronę samochodu.
"Niestety nigdy nie dotarł do swojego auta, zdradzony przez własne serce" - napisał muzyk.
60-letni Webb zasłabł na ulicy i mimo interwencji przechodnia, który wezwał pomoc, nie udało się go uratować. Gdy Numan występował w Birmingham, nie miał jeszcze pełnej świadomości tragedii - dotarła do niego dopiero rano, co sam określił jako otrzymanie "najgorszej wiadomości w historii".
Załamanie Numana na scenie i wsparcie żony
Podczas wykonywania "Please Push No More" w Birmingham emocje całkowicie go przerosły. Muzyk przerwał śpiew i zapłakał, a na scenę weszła jego żona Gemma O'Neill, która objęła go przed zmartwioną publicznością. Jak relacjonował The Independent, Numan powiedział wtedy fanom, że otrzymał tragiczną wiadomość, lecz potrzebuje czasu, by ją przyswoić.
Dwa dni później, publikując wspólne zdjęcie z bratem, napisał:
"Ostatnie dwa dni były najtrudniejsze w moim życiu" .
Wyjaśnił, że wciąż działa "machinalnie", bo umysł odmawia współpracy. "To nie jest hołd dla Johna, ledwo mogę myśleć wystarczająco jasno, aby znaleźć słowa" - przyznał.
Kontynuacja trasy jako ostatnia wola rodziny
Choć tragedia mogła spowodować odwołanie występów, muzyk zdecydował się grać dalej. Jak przyznał, zachęcały go do tego dwie osoby: ojciec oraz żona Johna.
"Nie mam pojęcia, co robić, poza kontynuowaniem robienia jedynej rzeczy, którą umiem robić, rzeczy, z której John zawsze był tak dumny" - podkreślił.
Numan zagrał więc zgodnie z planem w Bristol Beacon, a dzień później miał wystąpić w Cardiff's Great Hall. Choć trasa pierwotnie miała celebrować przełomowy "Telekon", artysta otwarcie przyznał, że stała się czymś zupełnie innym:
"To już nie jest celebracja albumu - to hołd dla Johna, mojego brata, najlepszego brata, jakiego mężczyzna mógłby mieć".
Kim był John Webb? Niezależny muzyk z własnym dorobkiem
Choć opinia publiczna kojarzy go głównie jako brata słynnego artysty, John Webb również miał własną muzyczną ścieżkę. W młodości wspierał Gary'ego Numana na scenie, grając na klawiszach. Później tworzył autorską muzykę jako Donovan Silver oraz należał do British Airwaves Pipe Band, gdzie grał na dudach.
Co więcej - jak wspomina Numan - album "Telekon" był dla Johna szczególnie ważny. Miał wówczas zaledwie 15 lat, gdy starszy brat nagrywał ten przełomowy materiał.










![Wikukaracza (Łąki Łan): Łąki Łan to akty radości [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000IZRUCEKPSX9IS-C401.webp)