Przypomnijmy, że 58-letnia wokalistka zmaga się z zespołem Moerscha-Woltmanna, nazywanym też syndromem sztywnego człowieka. To nieuleczalne schorzenie o podłożu autoimmunologicznym, które objawia się m.in. bólem i postępującym sztywnieniem mięśni oraz występowaniem powtarzających się epizodów skurczów mięśniowych.
Według statystyk choroba ta dotyka zaledwie dwóch osób na milion. Z uwagi na to, jak rzadkie jest to schorzenie, osoby cierpiący na syndrom sztywnego człowieka czekają na właściwą diagnozę latami.
Kanadyjska gwiazda publicznie ogłosiła swoją chorobę w 2022 r., gdy była zmuszona odwołać swoją trasę (w tym zaplanowane dwa koncerty w Polsce). W 2024 roku ukazał się z kolei dokument, w którym wokalistka ujawniła, jak wygląda jej życie z chorobą, a pokazane tam obrazy wstrząsnęły fanami wokalistki.
Celine Dion o chorobie. Oznaki zauważyła długo przed diagnozą
Teraz Celine Dion, w rozmowie z "Harper's Bazaar", wyznała, że objawy choroby pojawiły się kilkanaście lat przed tym, jak lekarze postawili diagnozę. Jak się okazało, gdy w przeszłości odwoływała koncerty z powodu przeziębienia, tak naprawdę zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Objawy zaczęły nasilać się w 2020 roku, co zbiegło się z początkiem pandemii koronawirusa.
Przyznała też, że to fani dawali jej siłę do walki z chorobą. "Oni kupili bilety. Kupili moje płyty. To oni dali mi ten luksus. Jedyne, co mogę zrobić, to powiedzieć im, że żyję. Minęło już tyle czasu, chciałabym dać im coś w zamian, by wiedzieli, jak bardzo mi ich brakowało" - mówiła, nawiązując do zaplanowanej na wrzesień 2026 roku rezydentury koncertowej we Francji.
Przygotowując się do występów, Dion uczęszcza trzy razy w tygodniu na pilates, a w pozostałe dwa dni - na zajęcia z baletu. Podkreśliła jednocześnie, że jest dumna, że dała radę zrobić coś, do czego "jej ciało nie jest stworzone". Cieszy się też z powrotu do życia publicznego, również z tych "irytujących momentów". "Cóż, dziewczyno, jeśli nie chcesz rozdawać autografów, nie chcesz się stroić i żeby ci przeszkadzano, zawsze możesz zostać w domu. Ale spójrz, co masz" - mówi reporterce "Harper's Bazaar".
Odpowiedziała również na pytanie, co sprawia, że fani tak ją kochają. "To chyba dlatego, że jestem otwartą księgą. Jestem szczera i nie zawsze jest pięknie. Czasami to rzeczy radosne, czasami smutne, ale to nazywa się życiem. Zamiast kwestionować życie, czy potrafisz żyć życiem? Więc żyję swoim życiem" - podsumowała.











