bryska: Chcę pokazać się z zupełnie innej strony [WYWIAD]
Jak mówiła, tak zrobiła. Bryska na dobre zrzuciła różową perukę i przygotowuje się do wydania swojego trzeciego albumu muzycznego. Artystka otwarcie mówi o trudnych doświadczeniach, depresji i walce o siebie, ale też o sile, którą w końcu odnalazła. Najnowszy krążek ma być szczery do bólu.

Damian Westfal, Interia Muzyka: Nadchodzi twoja nowa era. Czy będzie się ona różniła brzmieniem, stylem, a może nawet gatunkiem muzycznym?
bryska: To nie tylko zmiana wizerunkowa, ale także osobista przemiana. Oczywiście, pojawią się nowe brzmienia. Pierwszy singiel był takim delikatnym powrotem do moich wcześniejszych materiałów, ale teraz tworzę coś zupełnie innego. Moje nowe utwory to mieszanka różnych stylów i brzmień, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie. Teraz eksperymentuję bardziej, jestem otwarta na nowe pomysły.
Będą także inspiracje Japonią?
- Co dokładnie, nie mogę jeszcze zdradzić, ale Japonia na pewno będzie obecna. To moja ogromna pasja, więc nie zabraknie w moich utworach jej elementów. Tak jak na poprzednim albumie, także teraz znajdą się drobne nawiązania.
Czy to prawda, że nadchodzący album ma być najbardziej osobistym w twojej dotychczasowej karierze?
- Myślę, że tak. Otwieram bardzo dużo drzwi z przeszłości i mierzę się z wieloma trudnymi tematami. To będzie album pełen mojej wrażliwości, szczerości i intymności. Chcę pokazać się z zupełnie innej strony, takiej, którą być może nie każdy miał okazję zobaczyć.
Jak wygląda sytuacja z nagraniami? Zbliżasz się do końca procesu tworzenia albumu?
- Tak, mamy już nagranych około 12-15 utworów. Jestem zazwyczaj w życiu płodna muzycznie, bo w ten sposób się uspokajam. Jest tych utworów już wystarczająco, ale cały czas jeszcze szukamy, działamy w studiu, więc możliwe, że przed premierą powstaną jeszcze kolejne, niespodziewane utwory.
Czytałem, że te teksty będą dotyczyć przełomowych momentów w twoim życiu. Skoro album jest cały czas przed nami, to może ogólnie zdradzisz nam, co za etap za sobą zamykasz i co otwierasz?
- Ten nadchodzący album to etap, w którym zostawiam za sobą okres dorastania i poszukiwania siebie. Mam za sobą sporo trudnych doświadczeń, m.in. zmagania z depresją i zaburzeniami odżywiania, które były bardzo poważne. Teraz czuję się stabilna, zarówno emocjonalnie, jak i artystycznie. Ten album jest dla mnie czymś w rodzaju odbudowy. Teraz faktycznie czuję, że staję na nogi.
Masz swój ulubiony utwór, który jest dla Ciebie szczególnie ważny? Ja myślę o na przykład "Obcej".
- "Obca" jest dla mnie bardzo ważnym utworem. Opowiadam w nim o szukaniu swojego miejsca na świecie i o poczuciu bycia inną. Odkąd byłam dzieckiem, szukałam akceptacji w środowisku. Właśnie dzięki muzyce, poczułam, że znalazłam swoje miejsce. "Odbicie" też jest ważne, bo tam poruszyłam trudne tematy, które mnie w życiu spotkały. Na swojej drodze muzycznej spotkałam wiele osób, które mi się przyznawały, że dzielą ze mną trudne doświadczenia.
Czujesz, że już znalazłaś swoje miejsce?
- Myślę, że znalazłam. Moje miejsce to muzyka. To ona daje mi sens życia, dzięki niej oddycham, mogę się w niej realizować. Liczę, że będzie ona już moim "ciepłym kątem" do końca życia.
A dosłownie, jeśli chodzi o miejsce? Myślisz, że w Polsce czy gdzieś na świecie?
- Myślę, że Polska. Trochę już pojeździłam po świecie, mieszkałam chwilę w Londynie, ale zawsze towarzyszyła mi ta tęsknota za domem.
Po londyńskim epizodzie nigdy nie myślałaś, żeby pisać teksty po angielsku?
- Pisałam już po angielsku swoje piosenki i na nadchodzącym albumie parę takich się znajdzie. Taką ciekawostką, której jeszcze nigdy nie opowiadałam, jest że większość utworów, które do tej pory wydałam, miało najpierw swoje pierwotne wersje po angielsku, np. wspomniane wcześniej "Odbicie", które początkowo było "Reflection".
Kiedy możemy spodziewać się kolejnego singla zapowiadającego nowe wydawnictwo?
- Przewiduję, że już w listopadzie. Będzie to utwór, który powstał niedawno, po angielsku, w zupełnie innym stylu. Tym razem to techno! To coś zupełnie nowego dla mnie, ale bardzo mi się podoba i jestem podekscytowana.
A co z trasą koncertową? Czy planujesz kolejne występy?
- Na pewno będzie kolejna trasa. Kocham koncerty, mimo że dla osoby z ADHD są one energetycznie bardzo wyczerpujące. Kiedy wracam po nich do domu, jestem często kompletnie wyssana ze wszystkich emocji i sił. Z drugiej strony jestem wtedy mega szczęśliwa i bez koncertów nie potrafiłabym żyć. Przewiduję trasę na jesień przyszłego roku i już planuję szczegóły.
Jaki etap pracy lubisz najbardziej - pisanie, nagrywanie w studio, czy koncerty?
- Kiedyś najbardziej kochałam studio, bo jako introwertyk czułam się tam najbardziej komfortowo. Jednak teraz doceniam koncerty. Wciąż trudno mi uwierzyć, że ludzie przychodzą na moje występy, śpiewają moje piosenki. To dla mnie niepojęte.
Za tobą intensywna wiosna w studiu i koncertowe lato. Odpoczęłaś dopiero we wrześniu. Jak minęły twoje jesienne wakacje w Grecji?
- Były pełne przygód! Pierwszy tydzień był spokojny, ale potem pojawiło się załamanie pogody, trzęsienia ziemi i zalanie części hotelu. Pierwszy raz w życiu też jeździłam na koniu w morzu - niesamowite doświadczenie!
Dlaczego Grecja? Wiem, że to nie był twój pierwszy raz.
- Uwielbiam Grecję. Piękne krajobrazy, cudowni ludzie, ciepła kultura. To miejsce, w którym mogę się naprawdę zrelaksować. Nikt tam się nie spieszy, nawet jak nas zalało i nie mieliśmy ciepłej wody w hotelu, to wszyscy zachowywali się tak, jakby nic się nie stało. Ludzie mają tam swój spokojny rytm. Dodatkowo słońce i woda, które uwielbiam.
Co z twoimi włosami? Dobrze czujesz się na scenie bez peruki? Zmiana wizerunku ma jakieś symboliczne znaczenie?
- To był bardzo symboliczny moment, jak dla każdej kobiety, mam wrażenie. W kulturze utarło się, że ścięcie włosów oznacza coś nowego. Przeszłam przez wielką zmianę, związaną nie tylko z wizerunkiem, ale i z całym etapem mojego życia. Zmiana koloru włosów to dla mnie "odcięcie" od przeszłości. To coś, co miało miejsce w czasie, kiedy zmieniło się moje życie zawodowe i osobiste. Teraz trochę bardziej zaczęłam w siebie wierzyć, jestem pewniejsza siebie. Przez to, że dorosłam jestem też bardziej pewna swojej kobiecości. Cieszy mnie, że mogę pokazać się ludziom w pełni i nie ukrywać się za różowymi włosami.
Jeśli chodzi o twoje życie bez peruki - zdarza się, że ludzie cię nie rozpoznają bez niej?
- (śmiech) Zdarza się, że działa to tak jak w "Hannah Montana". Bez peruki naprawdę trudno mnie rozpoznać.
Czego się boisz, a czego nie możesz się doczekać w związku z nowym albumem?
- Boję się, że moi fani mogą nie polubić nowej wersji mnie. To jest jednak wersja bardzo autentyczna, szczera, taka kompletnie rozebrana ze wszystkich spektakularnych rzeczy, peruk i innych dodatków. To jestem po prostu ja. Moja pewność siebie, mimo że silniejsza niż wcześniej, to jednak wciąż delikatnie zachwiana, ale z drugiej strony - mam wspaniałych fanów, którzy są naprawdę mądrymi ludźmi i wierzę, że ta muzyka trafi do nich. A na co czekam z wypiekami na twarzy? Przede wszystkim na koncerty. Już nie mogę się doczekać, żeby zaprezentować te nowe utwory na żywo.
Jakiś czas temu opublikowałaś bardzo szczery post w związku z Światowym Dniem Zdrowia Psychicznego. Piszesz o swoich trudnych doświadczeniach, w tym o dwóch próbach samobójczych i dwukrotnym gwałcie. Masz jakieś rady dla osób, które borykają się z podobnymi problemami?
- To prawda, temat zdrowia psychicznego dotyczy mnie osobiście. Wiem, jak to jest być w miejscu, w którym świat wydaje się bezsensowny. Dla mnie najgorszy był brak odczuwania radości z robienia tego, co kochałam. Odcięłam się od rodziny i znajomych, byłam emocjonalnym warzywem. Przede wszystkim nie wolno zagłębiać się w tę ciemność. Najgorsze, co możemy zrobić, to zatrzymać się w tym poczuciu beznadziei i samotności. Warto szukać pomocy - nawet jeśli pierwsza terapia nie przyniesie efektów, nie warto się poddawać. Tak jak z chorobą, nie zawsze pierwszy lek działa. Warto próbować różnych metod i liczę na to, że ludzie będą się edukować w tym temacie. Ważne jest, aby się wspierać, szukać pomocy i nigdy się nie poddawać.
Cieszę się, że udało ci się znaleźć tę siłę w sobie. Zapytam tak po prostu, po ludzku: jesteś dzisiaj szczęśliwa?
- Jest to wciąż moja droga, ale na pewno jestem szczęśliwa, bo czuję, że wreszcie znalazłam swoje miejsce na ziemi. To jest jak ziemia obiecana po wielokrotnych błądzeniach. To wspaniałe uczucie - jestem szczęśliwa, czuję się zdrowa, mam swoje ukochane pieski. Teraz cieszę się z bardzo prostych rzeczy.




![Grzegorz Turnau „Szósta godzina”: Z czułością [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000LG3CG42WHOYS4-C401.webp)



