Przypomnijmy, że Britney Spears przez trzynaście lat pozostawała pod kuratelą, która formalnie zakończyła się w listopadzie 2021 roku. Przez ten czas to jej ojciec, Jamie Spears, decydował o każdym aspekcie jej życia - od finansów po kwestie zawodowe i prywatne. Dopiero po medialnej batalii i globalnej akcji fanów #FreeBritney sąd w Los Angeles przyznał wokalistce prawo do samodzielnych decyzji.
Britney Spears i jej problemy z prawem. Nadzór sądowy i program edukacyjny to nie wszystko
Ostatnie miesiące w życiu gwiazdy nie są jednak oazą spokoju. Spears została niedawno zatrzymana w hrabstwie Ventura w pobliżu jej domu. Po zgłoszeniu o niebezpiecznej jeździe (pościg miał trwać ponad godzinę) udało się doprowadzić do zatrzymania pojazdu kierowanego przez wokalistkę. Funkcjonariusze drogówki mieli skuć 44-letnią gwiazdę kajdankami z powodu podejrzenia o prowadzenie pod wpływem. Po kilku godzinach Britney została zwolniona z aresztu.
Z czasem postawiono jej zarzuty, które jednak na skutek umowy z prokuraturą zostały mocno złagodzone. Britney za pośrednictwem swoich prawników przyznała się do winy w sprawie o lekkomyślną jazdę. W wyniku tego sąd w Ventura County zdecydował, że gwiazda otrzyma 12 miesięcy nadzoru sądowego oraz obowiązek ukończenia programu edukacyjnego.
Zobacz również:
Jesienią 2025 roku Britney wsiadła w swoje BMW, zjeżdżając m.in. na sąsiednie pasy. Kamera zarejestrowała wtedy, że wjechała na ścieżkę rowerową, a nawet prowadziła pod prąd. Jak podaje TMZ, Britney Spears od wielu lat zmaga się z uzależnieniem od substancji psychoaktywnych. Okazało się, że podczas licznych podróży do Meksyku regularnie uzupełniała zapasy środków. Według serwisu jednym z powodów, dla których Spears zdecydowała się na terapię właśnie teraz, jest tocząca się sprawa sądowa dotycząca prowadzenia samochodu pod wpływem. Według informatora portalu, wokalistka jest świadoma, że "z perspektywy wymiaru sprawiedliwości dobrowolne zgłoszenie się na leczenie może zostać odebrane jako dowód odpowiedzialnego podejścia do własnych problemów".
Choć od dłuższego czasu gwiazda nie pojawia się publicznie, jej głównym kanałem komunikacji pozostaje Instagram, gdzie tańczy, kręci się w koło w swoim salonie, a nawet układa choreografie, w których główne skrzypce grają niebezpieczne przedmioty - w tym ostre noże.
Fani piosenkarki od lat martwią się o psychiczny stan Spears. "Nie wygląda na zdrową", "Masakra, co się z nią stało", "To niesamowite, jak wiele zależy od ludzi, którymi się otaczamy", "Wygląda na przygnębioną. Szkoda mi jej" - piszą na platformie X. Teraz gwiazda postanowiła odpowiedzieć i wyjaśnić, z czego jej chwiejne zachowania mogą wynikać.
Britney Spears wyjaśnia swój emocjonalny stan. W tle rabunek i kradzież cennych przedmiotów
Gwiazda wyznała na Instagramie, iż jej internetowe zachowanie jej wynikiem silnego urazu emocjonalnego, którego doznała za sprawą rabunku. Jak opisała, z jej domu zniknęły płaszcze, kosztowności oraz około połowa wszystkich ubrań. Najbardziej zabolała ją jednak bezradność związana z całą sytuacją - Britney zasugerowała w poście, iż po zgłoszeniu sprawy usłyszała od bliskich współpracowników, że niewiele można zrobić, aby odzyskać utracone przedmioty.
"Nie jestem ofiarą, po prostu jestem ciekawa, jak ludzie mogli sprawić, że poczułam się tak tanio i szalenie, kiedy moje płaszcze, biżuteria i połowa mojej garderoby zginęły 3 lata temu. Wracam myślami do tamtego tygodnia, bo to naprawdę mną wstrząsnęło. Mówili: 'Nic nie możemy z tym zrobić'… to mnie w stu procentach zraniło emocjonalnie i czułam się kompletnie bezradna. Od tamtej pory buntuję się na Instagramie i specjalnie pokazuję się jako tania i prawdopodobnie skrycie zła. Ktokolwiek wszedł do mojego domu i ukradł tyle pieniędzy, doskonale wiedział, co robił" - opisała Spears.






![Michał Wiraszko o Jarocin Festiwal: "Dobry festiwal na złe czasy" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N1A8DH0IML5YD-C401.webp)




