Ariana Grande jest w trakcie trasy "The Eternal Sunshine Tour" i, choć szykuje się już do premiery nowego albumu, zatytułowanego "petal", koncertowo nie zwalnia tempa i wciąż odwiedza nowych fanów w różnych miastach. Teraz na jaw wyszła informacja, iż gwiazda postanowiła uporać się z licznymi wyciekami jej pracy, które od lat z niewyjaśnionych przyczyn w nielegalny sposób trafiały do sieci.
Jak podają zagraniczne media, pozew sądowy uznaje, że hakerzy sprzedawali skradzione treści - jedynie w 2023 roku ujawnili tym samym 45 nieopublikowanych utworów.
Zobacz również:
Tuż po wydaniu singla "hate that i made you love me" Ariana Grande rozpoczęła trasę pod szyldem "The Eternal Sunshine Tour" koncertem w Oakland w Kalifornii. Powrót gwiazdy na scenę po siedmiu latach od jej poprzedniej trasy, "Sweetener World Tour", zachwycił fanów i sprawił, że niektórzy z nich z jeszcze większym zaangażowaniem szykują się na swoją datę koncertu albo z trudem wciąż szukają dostępnych biletów.
Najnowszy utwór Ariany Grande, "hate that i made you love me", zapowiada album "petal", który na półki sklepowe ma trafić już 31 lipca br. Choć rozpoczęta trasa promuje głównie krążek "eternal sunshine deluxe: brighter days ahead", w setliście znalazło się kilka nawiązań do starszych utworów piosenkarki - oprócz takich hitów jak "yes, and?", "Break Free", "Into You" czy "Dangerous Woman" widownia może usłyszeć chociażby "Honeymoon Avenue" z pierwszej płyty Ariany, zatytułowanej "Yours Truly".
Ariana Grande powiedziała "dosyć" internetowym złodziejom. Do sieci wyciekła masa prywatnych materiałów gwiazdy
Zespół prawny gwiazdy pozwał 27 lipca br. dwóch hakerów, których tożsamość została (na ten moment) ukryta, po tym, gdy włamali się na "różne osobiste konta cyfrowe fotografów i producentów, którzy ściśle z nią współpracowali". Jak przyznała serwisowi People bliska osoba z otoczenia wokalistki, doprowadziło to do "bezprawnej i rażącej kradzieży, rozpowszechniania i wykorzystywania niepublikowanych treści".
Przedstawiciele Grande twierdzą ponadto, iż hakerzy czerpali zyski ze zhakowanych plików, sprzedając "dane osobowe i treści w dark webie za wielkie sumy pieniędzy". Zgodnie z treścią skargi, zhakowane treści obejmują niepublikowane utwory, zdjęcia oraz nagrania wideo i audio wykonane podczas procesu twórczego piosenkarki, które, jak czytamy w oficjalnym komunikacie, "nie były przeznaczone do publicznej konsumpcji".
"Tylko w 2023 roku 45 niepublikowanych utworów należących do pani Grande zostało zhakowanych, skradzionych i ujawnionych przez oskarżonych" - twierdzi pozew. "Od jej debiutu muzycznego w 2011 roku doszło do setek podobnych wycieków" - czytamy dalej.
Prawnicy Grande zauważają również w pozwie, że piosenkarka wszczyna postępowanie prawne w celu ujawnienia tożsamości domniemanych hakerów. "Pozew ma służyć jako środek odstraszający przed przyszłymi działaniami tego rodzaju - nie tylko wymierzonymi w Arianę, ale także w wielu artystów, którzy doświadczyli podobnych naruszeń prywatności i kradzieży swojej twórczości" - wyznało portalowi People źródło bliskie Grande. "Artyści zasługują na prawo do kontrolowania, jak i decydowania, kiedy ich twórczość jest udostępniana światu. Nielegalna kradzież i rozpowszechnianie twórczości podważa to prawo i nie powinno być tolerowane".
"Zanim wyjechałam [do Londynu na kręcenie] 'Wicked', miałam kilka sesji studyjnych, które są wszędzie na TikToku. Dziękuję bardzo, do zobaczenia w więzieniu. Dosłownie" - kontynuowała Ariana Grande w wywiadzie dla Zach Sang Show w 2024 roku. "Wszystkie [utwory] zostały napisane na potrzeby serialu telewizyjnego, czegoś, co nie było dla mnie, więc 'Fantasize' wyszło na jaw, to szalone, wszystko zostało skradzione… ci piraci, oszuści, nielegalni!" - skwitowała gwiazda dwa lata temu.










