Aaliyah wracała z planu zdjęciowego do teledysku. Zginęła w katastrofie lotniczej 24 lata temu
Wielka kariera stała przed nią otworem. Nikt się nie spodziewał, że wspaniale prosperującą wokalistkę Aaliyah, nazywaną w branży muzycznej "księżniczką R&B", spotka wielka tragedia. Artystka zmarła dokładnie 24 lata temu, 25 sierpnia 2001 roku, a okoliczności jej śmierci budzą wątpliwości po dziś dzień.

Była nazywana następczynią Beyoncé, kolejną światową gwiazdą i artystką, o której w przyszłości może być głośno. Choć wokalistka dała światu przedsmak swojej muzyki, jej marzenia o wielkiej, długoletniej karierze przerwała tragedia. Takie utwory jak "Are You That Somebody?", "Try Again", "One In A Million", "Rock the Boat" czy "At Your Best (You Are Love)" od lat pokazują, iż popyt na twórczość wokalistki nie gaśnie.
Aaliyah miała przed sobą wielką karierę. Wszystko zniszczyła tajemnicza tragedia
Aaliyah, a właściwie Aaliyah Dana Haughton, swoją karierę zaczęła już jako 13-latka. W 1992 roku, przy współpracy z R.Kellym (dzisiaj skazanym producentem), rozpoczęła pracę nad debiutanckim albumem. "Age Ain't Nothing but Number" ukazał się dopiero dwa lata później, ale szybko zdobył uznanie zarówno fanów, jak i krytyków muzycznych.
Sukces jej drugiego albumu, "One in a Million" (1996), wyprodukowanego przez Missy Elliott i Timbalanda, był globalny. Sprzedano 11 milionów egzemplarzy, a Aaliyah zyskała przydomek "księżniczki R&B". Fani kina znali ją z kolei z takich produkcji jak "Romeo musi umrzeć" i "Królowa potępionych".
Ostatni album w dyskografii wokalistki ukazał się w 2001 roku. Na tej płycie pojawił się między innymi utwór "Rock the Boat", do którego teledysk miał zostać nakręcony na Bahamach. Plany zakończyły się tragedią. Piosenkarka zginęła w katastrofie lotniczej, mając zaledwie 22 lata.
Aaliyah wracała samolotem z planu zdjęciowego. Do domu już nie wróciła
Aaliyah i jej ekipa miała wrócić do Stanów Zjednoczonych 26 sierpnia 2001 roku. Przed startem nastąpiła jednak nieoczekiwana zmiana samolotu i ostatecznie wokalistka oraz jeszcze osiem osób wsiadły do maszyny o mniejszej ładowności. Choć pilot prosił, by zostawili część sprzętu, nie zmniejszono obciążenia i samolot wystartował, mimo znanych wszystkim możliwych konsekwencji.
Maszyna rozbiła się zaraz po starcie, zginęli wszyscy pasażerowie. W trakcie śledztwa odkryto, iż pilot nie miał odpowiednich uprawnień i posługiwał się sfałszowaną licencją, a ponadto został zatrudniony kilka godzin przed tragicznym lotem. Sekcja zwłok wykazała również, że w jego krwi był alkohol i inne używki.
Po tragedii głośnym echem odbił się wywiad, którego wcześniej udzieliła Aaliyah. W rozmowie z gazetą "Die Zeit" wyznała, że miała sen, w którym "czuła się prześladowana przez pewną osobę, aż w końcu oderwała się od ziemi i szybowała w powietrzu".
To nie koniec kontrowersji. Kolejne wywołała głośna biografia "Baby Girl: Better Know As Aaliyah", napisana przez Kathy Iandoli. Według doniesień jednego z pracowników, Kingsley Russell, zdradził, że wokalistka wcale nie chciała wejść na pokład samolotu. Ostatecznie miała dostać tabletkę i zostać wniesiona na pokład. "Wyciągnęli ją z vana. Nie wiedziała nawet, że jest zanoszona na pokład. Weszła do samolotu, śpiąc" - miał relacjonować mężczyzna. Te informacje wywołały burzę na całym świecie.
W końcu autorka książki musiała wystosować oświadczenie i zarzuciła mediom błędną interpretację jej słów, mówiąc, że podała jedynie bardzo możliwy - a nie: prawdziwy - scenariusz. Dodała również, że nie wie dokładnie, pod wpływem jakich leków był Aaliyah i czy były to tabletki nasenne. Według niej pewne jest natomiast, że piosenkarka początkowo nie chciała wejść na pokład samolotu i skarżyła się na ból głowy, a później dostała leki i znalazła się w samolocie. "To nie musiało się wydarzyć. Powinna nadal tu być i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze. Zasługiwała na więcej" - podsumowała Iandoli.






![Morrissey "Make-up Is a Lie": Pięćdziesiąt minut niczego [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000L9QFJRTTQ5JC3-C401.webp)


