31-latek próbował wtargnąć na posesję Sabriny Carpenter, twierdząc, że zna ją osobiście. Jest decyzja sądu
Sabrina Carpenter w ostatnich miesiącach toczyła sądową batalię przeciwko 31-letniemu Williamowi Applegate'owi. Piosenkarka oskarżyła mężczyznę o śledzenie jej i wielokrotne, niechciane próby kontaktu. Sąd, po rozpoznaniu całej sprawy, wydał zakaz zbliżania się.

Sabrina Carpenter to obecnie jedna z największych gwiazd popu na świecie. Choć miała na swoim koncie kilka wydawnictw, występy serialowe i role teatralne, zdobyła popularność dopiero w 2024 r., wydając album "Short n' Sweet". Na krążku znalazły się hity takie jak "Please Please Please" czy "Taste", które słuchacze wręcz pokochali. W Polsce płyta sprzedała się w nakładzie ponad 20 tys. kopii, zdobywając status platynowej. Swoją pozycję na rynku umocniła następnie przebojami takimi jak "Espresso" oraz "Manchild".
Sabrina Carpenter była śledzona. Jest decyzja sądu!
Carpenter jest jedną z wielu gwiazd, które zmagają się z problemem stalkingu. Artystka pod koniec maja złożyła wniosek sądowy przeciwko 31-letniemu Williamowi Applegate'owi, który miał ją nękać i podejmować wielokrotne próby kontaktu. Wniosła o zakaz zbliżania się, bowiem zaczęła coraz bardziej obawiać się o swoje bezpieczeństwo.
Teraz sąd w Los Angeles, po rozpatrzeniu całej sprawy, wydał tymczasowy zakaz obowiązujący mężczyznę do pozostawania w odległości co najmniej 100 jardów (czyli prawie 100 metrów) od domu Carpenter mieszczącego się w Hollywood Hills. Ograniczenie nałożone na 31-latka obejmuje nie tylko rezydencję gwiazdy, lecz także jej samochód oraz miejsce pracy. Dotyczy ono także jej pozostałych domowników - siostry oraz jej partnera.
31-letni mężczyzna próbował dostać się na posesję Sabriny Carpenter. Twierdził, że zna ją osobiście
Problemy Sabriny z 31-latkiem miały rozpocząć się w okolicach 20 kwietnia. Według dowodów, które przedstawiono przed sądem, już miesiąc później mężczyzna zjawił się przed domem artystki i próbował wtargnąć do środka. Chciał siłą otworzyć drzwi wejściowe, co uwieczniły nagrania z kamer. Został jednak zatrzymany przez ochroniarza, który nakazał mu opuszczenie posesji. Applegate utrzymywał wówczas, że został zaproszony przez Sabrinę, i że piosenkarka ma spodziewać się jego wizyty. Odmówił tym samym opuszczenia rezydencji.
"Wymyślił niedorzeczne i całkowicie nieprawdziwe twierdzenie, że zna mnie osobiście i że oczekiwałam jego przybycia. To było kompletne kłamstwo. Jego urojenie, że mnie zna i że był przeze mnie oczekiwany, świadczy o niebezpiecznej, oderwanej od rzeczywistości i irracjonalnej obsesji na moim punkcie. To jedno z najbardziej niepokojących naruszeń mojego bezpieczeństwa i prywatności, jakich kiedykolwiek doświadczyłam" - komentowała zdarzenie sama zainteresowana.
Mężczyzna opuścił wtedy posesję artystki dopiero po przyjeździe służb. Policja zatrzymała go pod zarzutem bezprawnego wtargnięcia na teren prywatny. Mimo wszystko nie poddał się - Carpenter zeznała, że wrócił w okolice jej domu niespełna dobę później. Miał przez kilka godzin kręcić się wokół jej domu i powrócić kolejnego dnia.
Sabrina Carpenter obawiała się rozwoju sytuacji. "Ogromny i ciągły stres"
Śledczy dostarczyli do sądu także dowody na to, że 31-latek w okresie od 20 kwietnia regularnie parkował swój samochód w sąsiedztwie willi gwiazdy. Z czasem zaczął wybierać miejsca coraz bliżej domu Sabriny, aż wreszcie dotarł do samej posesji.
"Jego zachowanie - nękanie mnie, pojawianie się na mojej posesji i śledzenie mnie - wywołało u mnie ogromny i ciągły stres. Boję się, do czego może się posunąć, jeśli sąd nie nakaże mu trzymania się z dala ode mnie" - podsumowywała swój wniosek Sabrina Carpenter.








