W 1984 r. Iron Maiden przyjechali za żelazną kurtynę. Wystąpili na tradycyjnym polskim weselu!
11 sierpnia 1984 r. to data, która na zawsze zapisała się w kronikach sceny rockowej. To wtedy brytyjska legenda heavy metalu, Iron Maiden, przyjechała do naszego kraju w ramach trasy "World Slavery Tour". Wieczór ten przeszedł do historii za sprawą tego, co wydarzyło się po występie. Członkowie formacji wtargnęli bowiem na tradycyjne polskie wesele, odbywające się w poznańskiej restauracji "Adria". Ku zaskoczeniu gości, wznosili toasty, doskonale się bawili i nawet zastąpili na scenie weselną kapelę. Choć początkowo wydarzenia te uznawane były za legendę, film dokumentalny grupy jedynie potwierdził, że szalona przygoda naprawdę miała miejsce.

W 1984 r. polscy fani ciężkich brzmień żyli jednym wydarzeniem - przyjazdem Iron Maiden do naszego kraju. Brytyjska legenda heavy metalu promowała wówczas album "Powerslave" i w ramach globalnej trasy "World Slavery Tour" zawitała do Poznania. 11 sierpnia w Hali Arena odbył się koncert, który uczestnicy zapamiętali na zawsze. Ten dzień zapadł w pamięci również samych członków kultowego zespołu i do dziś uwzględnia się go w historii formacji. Wszystko za sprawą wydarzeń, które miały miejsce zaraz po występie Iron Maiden. Po zejściu ze sceny muzycy, zamiast udać się do hotelu, pokoncertową noc spędzili na tradycyjnym polskim weselu!
Tego dnia fotograf grupy, Ross Halfin, obchodził swoje 27. urodziny. Muzycy z Iron Maiden, na czele z menedżerem, Rodem Smallwoodem, postanowili uczcić wyjątkowy dzień współpracownika. Restauracja hotelu, w którym nocowali, była już zamknięta, co zaprowadziło artystów na ulice Poznania. Za namową dziennikarza Romana Rogowieckiego ostatecznie dotarli do słynnej restauracji "Adria", mieszczącej się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Przed drzwiami zatrzymała ich jednak ochrona, informując, że nici z imprezy, ponieważ wewnątrz odbywa się zamknięta impreza.
Członkowie Iron Maiden wtargnęli na wesele! Tak świętowali po koncercie w Polsce
Członkowie Iron Maiden nie dali za wygraną i po długich namowach przekonali portiera, aby wpuścił ich do środka. Okazało się, że impreza odbywająca się w "Adrii" to tradycyjne wesele młodej pary - Doroty Nawrockiej i Piotra Żmudzińskiego. Gwiazdy rocka, ubrane w skórzane spodnie i kurtki z ćwiekami, kompletnie nie pasowały do eleganckiego wystroju i strojów gości, lecz początkowo wtopiły się w tłum. Bruce Dickinson, Steve Harris i reszta składu zasiedli za barem i dopiero po chwili wzbudzili zainteresowanie swoim niecodziennym wyglądem.
Część gości była przekonana, że rockmani w ekstrawaganckich stylizacjach to niespodzianka weselna, przygotowana przez rodzinę lub znajomych młodej pary. Jako pierwszy rozpoznał w nich gwiazdy estrady jeden z krewnych pana młodego i jednocześnie fan Iron Maiden. Po chwili okazało się, że sam świeżo upieczony małżonek jest wiernym słuchaczem legendarnej grupy, a w zakończonym chwilę wcześniej koncercie nie wziął udziału tylko ze względu na swój ślub.
Legendarni muzycy wkroczyli na miejsce weselnej kapeli. Impreza trwała do rana
Muzycy zostali zaproszeni do wspólnej zabawy i po kilku toastach postanowili zastąpić na scenie zespół weselny. Kapela początkowo nie chciała zgodzić się na zamianę, bowiem obawiali się o stan swoich instrumentów. Członkowie Iron Maiden postawili jednak na nieco mniej żywiołową grę niż zazwyczaj. Zamiast skomplikowanych, długich, heavymetalowych utworów, z których są znani, zaprezentowali zbiór rockowych klasyków z ponadczasowymi tekstami, do których każdy doskonale się bawił. Wybrzmiały m.in. hity, takie jak "Smoke on the Water" grupy Deep Purple oraz "Tush" z repertuaru ZZ Top, zadedykowane nowożeńcom.
Impreza weselna trwała do rana, a brytyjscy muzycy - jak sami później przyznawali w wywiadach - wrócili do hotelu dopiero między 6:00 a 7:00. Wokalista Bruce Dickinson wspominał pobyt w Polsce jako jedno z najbardziej wyczerpujących, ale też pamiętnych i satysfakcjonujących wydarzeń w karierze.
Weselna przygoda Iron Maiden zapisała się na kartach historii. Polacy wspominają ją do dziś
Historię Iron Maiden z PRL-owskiego wesela przypomniano po latach, gdy muzycy doczekali się premiery dokumentu "Behind The Iron Curtain". W filmie pokazano bowiem faktyczne nagrania z restauracji "Adria", na których widać było, jak metalowcy bawią się z polskimi weselnikami. Do dziś opowieść ta przywoływana jest jako jedna z najciekawszych legend dotyczących zespołu. Choć po małżeństwie Doroty i Piotra nie ma już śladu (zakończyło się rozwodem), a restauracja "Adria" wyburzona została ponad 20 lat temu, miłośnicy formacji na zawsze zapamiętali polską przygodę Iron Maiden.








