5 lipca 2025 r. na stadionie w Birmingham odbył się wyjątkowy koncert "Back to the Beginning", na którym ze sceną pożegnali się Ozzy Osbourne oraz oryginalny skład Black Sabbath. Tworzyli go: Ozzy Osbourne (wokal), Tony Iommi (gitara), Geezer Butler (bas) i Bill Ward (perkusja). Ten ostatni powrócił wówczas do grupy po 13 latach.
Przypomnijmy, że w 2011 r. doszło do reaktywacji klasycznego składu, ale Ward ostatecznie nie wziął udziału w nagraniu ostatniej płyty "13" (2013), ani w promującej trasie. W pierwszym przypadku za perkusją zasiadł Brad Wilk (Rage Against The Machine, Audioslave), a w drugim Tommy Clufetos z solowego zespołu Ozzy'ego Osbourne'a. Różne źródła podawały, że nieobecność Warda była spowodowana konfliktami na tle finansowym, a inni (w tym choćby sam Ozzy) mówili, że perkusista był w za słabej formie, by sprostać wymogom nagrań i koncertów.
Wydarzenie "Back to the Beginning" było dowodem, że mimo upływu kolejnych lat Bill Ward dał radę udźwignąć występ na scenie. Fani mogli podziwiać perkusistę nawet bez koszulki.
Bill Ward (Black Sabbath) porusza się na wózku inwalidzkim. "Będę grał, dopóki nie umrę"
Rok później Bill Ward zaniepokoił fanów, publikując zdjęcie na wózku inwalidzkim. 78-letni muzyk podkreślił, że chce być "transparentny", dlatego ujawnia stan swojego zdrowia.
"Drodzy Przyjaciele, Fani, Rodziny i osoby, których jeszcze nie poznałem, ogłaszam dziś z pewnym smutkiem, ale jednak szczerze, że doszedłem do punktu, w którym coraz częściej muszę korzystać z wózka inwalidzkiego, głównie na lotniskach i podczas wydarzeń publicznych" - napisał Bill Ward.
"Nadal mogę chodzić, nie ma wątpliwości, ale nie mogę przejść zbyt daleko bez odpoczynku, co oznacza, że muszę usiąść. Zaczęliśmy korzystać z wózka inwalidzkiego około 18 miesięcy temu, głównie na lotniskach" - ujawnił.
We wpisie Bill Ward podkreślił, że mimo swojego wieku wciąż gra na perkusji.
"Mój talent i ambicje, a także niezłomna potrzeba bycia mistrzem i grania na perkusji, są wciąż tak silne, jak wiele lat temu. Mówię tylko, że jeśli widzicie mnie na wózku inwalidzkim, to po prostu się męczę, nie jestem na emeryturze, nie choruję, nie poddaję się, ani nie myślę o niczym, co pojawia się, gdy widzimy ludzi na wózkach inwalidzkich" - napisał muzyk Black Sabbath.
"Wszystkim życzę dużo miłości. Będę grał, dopóki nie umrę. Rock na zawsze i na wieki" - dodał na koniec.










