Rok 2026 miał być dla Sick Of It All czasem świętowania. Właśnie teraz mija 40 lat od chwili, gdy grupa rozpoczęła działalność w Queens. Jubileusz przybrał jednak zupełnie inny wymiar.
24 lipca muzycy poinformowali o śmierci Lou Kollera, współzałożyciela i wieloletniego wokalisty zespołu. W opublikowanym oświadczeniu zwrócili się nie tylko do słuchaczy, lecz do całej "hardcore'owej rodziny". Tak przez lata określali społeczność, która wyrosła wokół grupy.
"Z niewyobrażalnym smutkiem informujemy, że odszedł nasz brat Lou Koller. Trudno opisać ogrom straty, z którą przyszło nam się zmierzyć" napisali.
Muzycy podkreślili, że Koller do samego końca pozostał oddany zespołowi. Zapamiętają go nie tylko jako charakterystycznego frontmana, ale przede wszystkim jako przyjaciela, który potrafił rozładować każdą sytuację ironicznym komentarzem.
"Straciliśmy ukochanego przyjaciela i ikonę sceny. Lou potrafił poprawić wszystkim nastrój jednym uśmiechem albo sarkastyczną uwagą. Gdziekolwiek graliśmy, zjednywał sobie ludzi bez względu na kraj i kulturę" wspominali członkowie Sick Of It All.
Znał ich cały hardcore'owy świat
Historia Sick Of It All rozpoczęła się w 1986 roku w nowojorskiej dzielnicy Queens. Zespół założyli Lou i jego brat, gitarzysta Pete Koller, wraz z perkusistą Armandem Majidim.
Grupa pojawiła się w czasie, gdy nowojorski hardcore nabierał własnej tożsamości. Krótkie, bezkompromisowe utwory, masywne gitarowe riffy i teksty dotyczące społecznych konfliktów szybko stały się jej znakami rozpoznawczymi. Ważną rolę odgrywały również koncerty, podczas których Lou niemal natychmiast nawiązywał kontakt z publicznością.
Pierwsza EP-ka zatytułowana po prostu "Sick Of It All" ukazała się w 1987 roku. Dwa lata później zespół wydał pełnowymiarowy debiut "Blood, Sweat and No Tears". Album do dziś jest wymieniany wśród najważniejszych wydawnictw nowojorskiej sceny hardcore'owej.
Popularność grupy rosła przede wszystkim dzięki nieustannemu koncertowaniu. Sick Of It All szybko wyszedł poza lokalne kluby i zbudował silną pozycję również w Europie. Od 1993 roku na basie grał Craig Setari, a zespół w kolejnych dekadach konsekwentnie wydawał nowe materiały.
W jego dyskografii znalazły się między innymi "Just Look Around", "Scratch the Surface", "Call to Arms", "Death to Tyrants" i "Based on a True Story". Ostatni album studyjny, "Wake the Sleeping Dragon!", ukazał się w listopadzie 2018 roku.
Diagnoza zatrzymała zespół w połowie drogi
Latem 2024 roku Sick Of It All przygotowywał się do kolejnej europejskiej trasy. Plany trzeba było nagle odwołać. Lou Koller przekazał wówczas fanom, że lekarze wykryli u niego raka przełyku.
Guz obejmował również część żołądka, dlatego wokalista musiał natychmiast rozpocząć leczenie. Jego brat Pete uruchomił zbiórkę, która miała pomóc w pokryciu kosztów terapii oraz codziennego życia w czasie, gdy Koller nie mógł koncertować.
Przez kolejne miesiące napływały informacje o postępach leczenia. W maju 2025 roku wokalista zakończył chemioterapię i przekazał długo wyczekiwaną wiadomość. Przeprowadzone badania nie wykazały obecności nowotworu.
Radość nie trwała jednak długo. Powrót do zdrowia okazał się znacznie trudniejszy, niż przewidywano. Koller miał problemy z jedzeniem, utrzymaniem wagi i odzyskaniem sił. Kolejne badania wykazały, że choroba wróciła.
We wrześniu 2025 roku wokalista ponownie opowiedział fanom o swoim stanie. Nie ukrywał, że sytuacja jest poważna, ale zapewniał, że nadal zamierza walczyć i koncentrować się na każdym kolejnym dniu. Kilka miesięcy później przyznał, że leczenie znalazło się w trudnym punkcie.
Cała scena stanęła po jego stronie
Kiedy informacja o chorobie Kollera ujrzała światło dzienne, środowisko hardcore'owe natychmiast ruszyło z pomocą. 23 listopada 2024 roku w nowojorskim Irving Plaza odbył się specjalny koncert "I'm in the Fight With Lou".
Na scenie pojawili się między innymi Vision Of Disorder, Life Of Agony, Municipal Waste, Killing Time i Crown Of Thornz. Cały dochód został przeznaczony na leczenie muzyka.
Wydarzenie pokazało, jak ważną postacią dla nowojorskiej sceny był Koller. Wsparcie nie ograniczało się jednak do jednego wieczoru. Fani z różnych części świata wpłacali pieniądze na fundusz medyczny i przesyłali wokaliście wiadomości.
"Musimy jeszcze raz wspomnieć o ogromnej pomocy wszystkich osób, które wsparły fundusz Lou. Dzięki wam przez te dwa lata czuł się naprawdę kochany. Jego walka dobiegła końca i może wreszcie odpocząć. Mamy nadzieję, że w jakiś sposób nadal widzi, jak wiele dobra po sobie pozostawił" napisali.
Pozostał sobą do samego końca
Lou Koller był dla fanów kimś więcej niż wokalistą. Kojarzono go z bezpośredniością, sceniczną energią i poczuciem humoru, które nie znikało nawet w najtrudniejszych momentach.
Jego charakterystyczny głos przez lata pozostawał jednym z symboli nowojorskiego hardcore'u. Sick Of It All inspirował kolejne pokolenia zespołów, nie zmieniając muzycznej tożsamości pod wpływem trendów.
Śmierć Kollera sprawiła, że jubileusz 40-lecia grupy stał się jednocześnie podsumowaniem całej epoki. Zakończyła się historia jednego z najważniejszych frontmanów gatunku, ale ślad, jaki pozostawił w muzyce i w życiu skupionej wokół niej społeczności, nie zniknie wraz z ostatnim koncertem.











