Metallica: 40 lat "Master Of Puppets". Najgorsze miało dopiero nadejść
Ten żart ma dłuższą brodę niż Billy Gibbons z ZZ Top. No bo jak można się skończyć po "Kill 'Em All", skoro raptem trzy lata później Metallica wydała "Master of Puppets", zdaniem wielu najlepszą metalową płytę wszech czasów. Niby wiemy o tym albumie wszystko, ale łapcie mniej znane ciekawostki na 40. rocznicę premiery.

"Przez trzy krótkie lata Metallica poczyniła gigantyczne, definiujące gatunek postępy w kategoriach głębi pisanych tekstów i złożoności kompozycji" - podkreślał Chris Ingham, dziennikarz brytyjskiego "Metal Hammera", w swojej książce "Nothing Else Matters. Metallica: Historie największych utworów".
To właśnie trzy lata minęły między wydaniem debiutu "Kill 'Em All" (1983) a premierą "Master of Puppets" (3 marca 1986 r.).
"Kiedy usłyszałem 'Master' po raz pierwszy, wiedziałem, że to arcydzieło" - podkreślał Martin Hooker, założyciel wytwórni Music For Nations i wydawca płyt Metalliki przed podpisaniem kontraktu z Elektrą.
Metallica i 40 lat "Master of Puppets": Absolutny klasyk od początku do końca
Podobnego zdania jest wielu fanów, krytyków i innych muzyków, którzy na Metallice i "Masterze" wykuwali swoje brzmienia. "To płyta, która nie tylko ukształtowała gatunek, ale na zawsze zdefiniowała brzmienie ciężkiej muzyki" - podkreślają tysiące. "Absolutny klasyk od początku do końca" - dodają inni.
"Byliśmy wtedy bardzo młodzi. Kiedy patrzę na nasze zdjęcia z tamtego okresu, to widzę czystość. Wszyscy byliśmy fanami muzyki - na ścianach mieliśmy plakaty Iron Maiden, Michaela Schenkera, UFO, Ritchiego Blackmore'a. Słuchaliśmy Deep Purple, AC/DC, Motörhead i całej reszty. Żyliśmy i oddychaliśmy muzyką przez 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu" - mówił Lars Ulrich, perkusista Metalliki.
"'Master' to Metallica w swej największej godzinie" - dodaje Chris Ingham.
Trzeci album kalifornijskiej grupy był pierwszym, na którym zespół nie wykorzystał muzycznych pomysłów gitarzysty Dave'a Mustaine'a, wyrzuconego jeszcze w kwietniu 1983 r., na krótko przed nagraniem "Kill 'Em All". Lider Megadeth twierdził, że jest współtwórcą utworu "Leper Messiah", który jego byli koledzy mieli napisać, bazując na jego starym nagraniu "The Hills Ran Red". Choć Metallica temu zaprzeczała, muzycy jednak przyznali, że jedna z części utworu bazuje na pomysłach rudowłosego gitarzysty.
"Dla mnie 'Master of Puppets' to bardzo sentymentalny album. Wiedzieliśmy, że gdzieś zmierzamy, i wiedzieliśmy, że to prowokacyjne, i wiedzieliśmy, że może to nie zostać zaakceptowane przez nikogo, ale byliśmy w pełni zaangażowany w to, w każdą pojedynczą nutę" - opowiadał po latach gitarzysta Kirk Hammett w podcaście prowadzonym przez Ricka Beato.
Wokalista i gitarzysta James Hetfield nie krył, że "Master..." to jeden z jego ulubionych albumów jeśli chodzi o teksty. Na tematykę zwracali uwagę też krytycy, chwaląc m.in. dojrzałość autorów.
"Grupa niemal z dnia na dzień znalazła się na wyższym, a jednocześnie mniej hermetycznym poziomie i całkiem słusznie mogła zostać uznana za skupisko poważnych artystów i wiarygodnych wykonawców. Krytycy, którzy lekceważyli Metallikę za thrashowy hałas, musieli cofnąć oskarżenia i stawić czoła pomyłkom" - podkreślał Chris Ingham.
Przy pracy Metallica mogła pozwolić sobie na głębszy oddech. Nagrania w Sweet Silence Studios w Kopenhadze w Danii (czyli w ojczyźnie Larsa Ulricha) trwały w sumie blisko cztery miesiące, dzięki czemu materiał jest różnorodny i dopracowany do ostatniego szczegółu, gdyż wytwórnia nie narzuciła wcześniej daty premiery nowego albumu. Jeszcze przed nagraniami dodatkowe lekcje na instrumentach wzięli Kirk Hammett (pod okiem wirtuoza Joe Satrianiego) i Lars Ulrich.
Metallica: Najgorsze miało dopiero nadejść
Na "Master of Puppets" mocne piętno odcisnął basista Cliff Burton (współautor połowy materiału, w tym instrumentalnego "Oriona" z basową partią solową), dla którego była to ostatnia nagrana płyta w życiu. Jesienią 1986 r. Metallica szykowała się do trasy po Europie. W drodze na koncert do Kopenhagi, nad ranem 27 września 1986 roku, doszło do wypadku na drodze w pobliżu szwedzkiego miasta Ljungby. Autobus wiozący muzyków wpadł w poślizg na oblodzonej szosie i przewrócił się na bok. Przez okno wypadł Cliff Burton, który później został przygnieciony przez upadający autobus. 24-letni basista zginął na miejscu.

Jego ciało zostało skremowane, a prochy rozrzucono nad zatoką w San Francisco. Podczas pożegnalnej ceremonii zabrzmiał utwór "Orion". Ze względu na pamięć po Burtonie, na koncertach Metallica nie grała tego numeru w całości. Po raz pierwszy w pełnej wersji fani na żywo mogli usłyszeć "Orion" dopiero w czerwcu 2006 roku na niemieckim festiwalu Rock am Ring.
"Moim ulubionym utworem jest 'Master of Puppets'. Uważam, że to najlepszy numer Metalliki" - mówił Cliff Burton w 1986 r. na krótko przed swoją śmiercią.
"Po śmierci Cliffa z Metalliki zrobił się całkiem inny zespół. Gdyby żył, Metallica na pewno nie stałaby się zespołem zapełniającym stadiony. (...) Pozostali wiedzą, że kiedy był z nimi Cliff, działy się niesamowite rzeczy" - to opinia Gema Howarda, ówczesnego menedżera pracującego w wytwórni Music For Nations.
Tytułowe nagranie z trzeciej płyty to do dziś najczęściej grany na żywo przez Metallikę utwór. "Kilka lat temu, gdy podczas trasy w Europie poprosiliśmy fanów o ułożenie setlisty, 'Master of Puppets' był numerem 1 na każdym koncercie. To jakieś szaleństwo" - mówił Lars Ulrich w rozmowie z "Rolling Stone".
Dzięki tej płycie Metallica zapewniła sobie status legendy metalu, który dziś pozwala jej bez problemu zapełniać stadiony na całym świecie, będąc punktem odniesienia dla tysięcy zespołów i naśladowców.
"To co najbardziej mnie zaskakuje, to kiedy usłyszę w radiu coś z tej płyty i jestem zachwycony, jak wciąż współcześnie to brzmi. Jestem za to wdzięczny, bo to nie zawsze się tak zdarza" - nie kryje Kirk Hammett.










![Miuosh zamyka ważny etap swojej kariery: "Nie chcę tego" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MHYONB9D3BDWF-C401.webp)