Kłopoty zdrowotne znacząco skomplikowały plany zawodowe legendarnego basisty Napalm Death, Shane'a Embury'ego i wymusiły na nim nieplanowane przerwy w aktywności scenicznej. W najnowszym wywiadzie dla "The False Face" muzyk wyznał, że stan zapalny jego narządów wymagał specjalistycznej interwencji medycznej.
"Ogólnie czuję się nieźle, ale miałem przerwy w koncertowaniu. Cierpię na zapalenie trzustki. Miałem to trzy razy w życiu i trzy razy byłem hospitalizowany. I miałem szczęście, że udało mi się wrócić do formy" - przyznał brytyjski basista.
Zobacz również:
Powrót do dawnego nałogu
Shane Embury nie unika odpowiedzialności i szczerze przyznaje, że bezpośrednią przyczyną jego dramatycznego stanu zdrowia jest alkohol. Jak sam stwierdził, przez długi czas udawało mu się utrzymywać pełną trzeźwość, jednak nawarstwiające się w ostatnich latach trudności życiowe sprawiły, że artysta ponownie sięgnął po butelkę. Krytycznym momentem okazała się ubiegłoroczna trasa koncertowa, podczas której organizm basisty całkowicie odmówił posłuszeństwa.
"To przez picie. Nie chcesz o sobie myśleć jako o alkoholiku, myślisz, że sobie dasz radę. Nie piłem przez długi czas, ale w ostatnich latach to do mnie wróciło wraz z innymi problemami. A w zeszłym roku zaszaleliśmy na trasie z Melvins. Po trzech tygodniach musiałem opuścić trasę. Mogło się skończyć naprawdę źle. Dziś czuję się znacznie lepiej niż rok temu - psychicznie, fizycznie i w ogóle" - podsumował muzyk.
Ojcowie chrzestni grindcore'a
Zespół Napalm Death to prawdziwa legenda ciężkich brzmień i pionierzy ekstremalnego gatunku, jakim jest grindcore. Grupa powstała w 1981 roku w Wielkiej Brytanii, a jej debiutancki, przełomowy album "Scum" z 1987 roku na zawsze zdefiniował fuzję agresywnego hardcore punka z potężnym ciężarem death metalu. Embury, który dołączył do zespołu w 1987 roku, pozostaje muzykiem z najdłuższym nieprzerwanym stażem, będąc filarem całej grupy.
Mimo poważnych kłopotów zdrowotnych basisty i jego zawirowań podczas koncertów, zespół nie zwalnia tempa w studiu. Dowodem na to jest wydany w 2025 roku album zatytułowany "Savage Imperial Death March", który legendarni Brytyjczycy nagrali we współpracy ze wspomnianą wcześniej amerykańską formacją Melvins.











