Reklama

Infernal War i absurdy politycznej poprawności

- Świat toczy rak politycznej poprawności i tolerancji za wszelką cenę, doprowadzając do coraz to większych absurdów - w specjalnym wywiadzie dla INTERIA.PL, Herr Warcrimer, frontman częstochowskiego Infernal War, odpowiada na zarzuty "bandy oszołomów".

Przypomnijmy, że w połowie lutego w szeroko komentowanym artykule na stronach INTERA.PL opisaliśmy problemy i zarzuty z jakimi spotykają się polskie zespoły metalowe, w tym Infernal War: próby odwoływania koncertów, pogróżki, oskarżenia o propagowanie zbrodniczych idei... Lista ta jest długa.

Reklama

- Nie jest żadną tajemnicą, że niektóre średnio rozgarnięte indywidua starają się na siłę przypiąć nam łatkę hitlerowców, ale niewiele mnie to wszystko obchodzi, bo to zwykła banda oszołomów, dla której każdy człowiek o bardziej konserwatywnych poglądach jest faszystą albo nazistą. My natomiast nie lubimy etykietek tak samo jak sytuacji, kiedy ktokolwiek stara się nam mówić, jak trzeba myśleć i z kim się zadawać - mówi wokalista black / deathmetalowej grupy z Częstochowy.

- Najwyraźniej dla niektórych Infernal War wydaję się być solą w oku, ale jakoś nie spędza mi to snu z powiek. Bo niby kim się przejmować? Byłym prowadzącym walki w kisielu i autorem głupawych przebojów o przebrzmiałej sławie, który robi co może, żeby było o nim głośno w mediach? - Warcrimer zdaje się nawiązywać do felietonu "Źli do bólu" autorstwa Krzysztofa Skiby, który ukazał się na łamach tygodnika "Wprost" pod koniec stycznia, oraz wypowiedzi członka Big Cyca dla "Gazety Wyborczej" z końca 2008 roku.

Infernal War stał się też przedmiotem zainteresowania stowarzyszenia "Nigdy Więcej", które przejawów rasizmu i faszyzmu szukało ostatnio również wśród... użytkowników portali aukcyjnych.

- (Miałbym się przejmować) jakimś śmiesznym stowarzyszeniem, które z posługującego się sfabrykowanym życiorysem kameruńskiego "poety" żyjącego z pieniędzy polskich podatników i świadomie roznoszącego wirusa HIV, zrobiło "antyfaszystę roku"? - pyta retorycznie.

- A może bandą zachwyconych komunizmem idiotów "walczących" o tolerancję i równość społeczną, których nieudolne poczynania są niczym innym jak mniej lub bardziej świadomym dążeniem do totalitarnej dyktatury politycznej poprawności? Nie przejmuję się takimi bzdurami. Najważniejsze to robić swoje bez oglądania się na kogokolwiek. Po prostu - dodaje.

Na przekór toczącej się nagonce grupa zagrała niedawno udaną trasę po Polsce, a w połowie lutego wydawała kolejny bardzo dobry mini-album "Conflagrator", który spotkał się z owacyjnym przyjęciem fanów. Czy zatem całe to zamieszanie wokół Infernal War - wbrew intencjom - nie miało też swojego, zawsze pożądanego, waloru komercyjnego?

- Oczywiście, że miało. W gruncie rzeczy, to po prostu darmowa reklama.

Przeczytaj cały wywiad z Herr Warcrimerem z Infernal War.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zarzuty | Za wszelką cenę | absurdy | Infernal War

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje