Paula Roma i koncert premierowy płyty "Z resztek": Smakowało emocjami [RELACJA]
Było smacznie. Paula Roma zaprosiła publiczność do swojego muzycznego stołu i z emocjonalnych "resztek" zaserwowała wieczór pełen wykwintnych dań. Każda piosenka miała inny smak - od gorzkich historii o stracie i zmęczeniu, przez pikantne manifesty wolności, aż po ciepłe, kojące momenty bliskości i miłości.

W warszawskim Niebie Paula Roma wykonała wszystkie utwory z najnowszego albumu "Z resztek", który - jak nie ukrywała wokalistka - powstał z trudnych doświadczeń i "emocjonalnych resztek", które częściej chcemy schować, niż pokazać światu.
"To opowieść o resztkach, które ostatkiem sił dają nowy początek" - tłumaczyła publiczności.
Choć koncert skupiał się wokół nowej płyty, nie zabrakło także najważniejszych utworów z wcześniejszych wydawnictw. Z poprzedniego albumu "Ta, co płonie z Miłości" wybrzmiały "Płonę", "Pooddychaj mała" i "Śmiało"; z debiutanckiej EP-ki "Cześć, tu PAULA ROMA" artystka przypomniała "Cześć tu Miłość"; a z albumu "Cholerne pragnienie" pojawiło się "Przez przypadki". Publiczność śpiewała razem z nią niemal każdy refren, mimo że - jak sama zauważyła - nowa płyta miała premierę właśnie tego dnia.
Jednym z najbardziej poruszających momentów było wykonanie utworu "Już nigdy nie spojrzę na morze", o którym Paula Roma mówi, że taki utwór być może pisze się raz na całe życie. Artystka opowiedziała historię przyjaciela, surfera, któremu zadedykowała piosenkę. To właśnie ten utwór artystka nazwała najtrudniejszym emocjonalnie i najsmutniejszym utworem z nowej płyty.
"Każdy po stracie szuka zgody. Ta piosenka była moją próbą pogodzenia się z odejściem" - mówiła ze sceny.
Publiczność usłyszała też akustyczną wersję "Robisz mi w głowie ogień" na gitarze, a podczas utworu "Gonił jak zły" do Pauli dołączył gość specjalny - Michał Lange. Męski wokal nadał historii o pogoni za sukcesem i pieniądzem jeszcze mocniejszy wydźwięk. Paula Roma zdradziła, że od początku wiedziała, iż ten numer potrzebuje drugiego głosu.
Artystka dużo opowiadała również o samym procesie tworzenia albumu. Przyznała, że prace nad "Z resztek" trwały niemal dwa lata i były dla niej momentami wyczerpujące. Szczególnie emocjonalnie wspominała nagrywanie "Nocą z Tobą", kiedy - zmęczona i zestresowana - chciała zrezygnować z kończenia utworu. Ostatecznie do pracy zmotywowali ją mąż, mama oraz producent Jakub Krupski.
Nie zabrakło też lżejszych momentów. Przed wykonaniem "Nie wypada" Paula Roma rozmawiała z publicznością o tym, czego nie wypada. Widzowie odpowiadali spontanicznie: o karmieniu piersią w miejscach publicznych, nadwrażliwości czy tatuażach w pracy. Wokalistka podsumowała wszystko krótko: "Wypada wszystko, co sami czujemy, że jest nasze".
Finałowa, tytułowa piosenka "Z resztek", którą wokalistka nazwała swoją ulubioną z nowej płyty, wybrzmiała jako podsumowanie całego koncertu.













