Bittersweet Festival 2025: trzeci dzień. Ile mamy tych najlepszych koncertów lata?
Skoro koncert Post Malone był tym koncertem, który miał się zapisać w historii lata, to co powiedzieć o jedynym w tym roku występie Taco Hemingwaya, który zaserwował fanom cały "Trójkąt Warszawski"? Wydaje mi się, że to właśnie po tym internet oszalał.

Trzeciego dnia koncerty otworzył DRE$$CODE, czyli polska grupa złożona z influencerów, zajmujących się muzyką, modą i tworzeniem innego, szerokorozumianego "kontentu". Ta pozycja w line-upie trochę mnie zaskoczyła, ale pewnie mam już po prostu za dużo lat. Bardziej podobała mi się występująca na Dużej Scenie Loreen. Szkoda jedynie, że śpiewała za dnia, bo jej lekko tajemnicza aura na pewno wybrzmiałaby lepiej już po zmierzchu. Natomiast, patrząc na dalsze pozycje z Dużej Sceny… Cóż, ktoś musiał zacząć.
Szybki powrót na Enea Stage, gdzie na scenę wyszła Sara James z zespołem i tancerzami. Ależ to było amerykańskie! W dobrym tego słowa znaczeniu oczywiście. Perfekcyjnie przemyślany i przygotowany show, miejsce na ballady, obok miejsce na kawałki do tańca, a zagrane na koniec "KIKI" siedziało mi w głowie jeszcze długo potem.
Następnie na Bittersweet Stage: Hurts. Jedni kochają, drudzy nienawidzą, ale ja tam gorąco ich koncerty polecam. A teraz raczej koncerty Theo, bo na początku maja Adam Anderson podjął trudną decyzję o chwilowym wycofaniu się ze sceny, żeby dać sobie przestrzeń na naprawę zdrowia psychicznego. Dla fanów na pewno żal, choć Theo odnalazł się w tej sytuacji, jak mógł najlepiej. Usłyszeliśmy m.in. "Somebody to Die For", "Voices" i oczywiście "Wonderful Life" ze świętującej w tym roku 15-lecie debiutanckiej płyty "Happiness".
Są jednak i tacy, który nie poszli na Hurts, bo czekali godzinę pod Enea Stage na Viagra Boys. Jak, na przykład, Alicja, moja redakcyjna koleżanka, która dopchała się do barierek, dośpiewała Murphy'emu refren przy "Troglodyte" i dzięki temu przeżyła prawdopodobnie najlepszą godzinę w swoim życiu. Głaskanie się po wytatuowanym piwnym brzuchu, dresy, klapki, fajki na scenie, "Bober ku…" i "Lech Poznań" - Murphy jest tak ordynarny, że aż w tym wszystkim piękny. W sumie Viagra Boys pasowali do reszty line-upu, jak pięść do nosa, jak to mówią starzy ludzie, ale dla mnie - a dla Alicji to już w ogóle - to topka bittersweetowych koncertów.
Później na Bittersweet Stage headliner headlinerów, czyli Taco Hemingway, dla którego był to jedyny koncert w tym roku. Zaczął od "A mówiłem Ci" z "Umowy o dzieło", dostaliśmy też m.in. "ZTM" z "Cafe Belga", "6 zer", "Następną stację", "Nostalgię", no i oczywiście "Polskie Tango". Niestety, mocny tekst, który swego czasu wstrząsnął polską sceną, nadal jest aktualny. "Narodowe barwy mamy jak Santa Claus / I to ma sens, bo przestałem wierzyć w Polskę dawno" to dla mnie nadal przykład wybitnego tekściarstwa, a publika wykrzyczała "Kto ty jesteś? Polak mały (…) Czym ta ziemia? To mój zamek z piachu / Czym zdobyta? Propagandą strachu" z pełnym przekonaniem. Wciąż.
Koncert był wyjątkowy nie tylko z tego powodu, że był jedyny w 2025 roku. Fani w końcu doczekali się "Trójkąta Warszawskiego" na żywo. I to nawet z Taco w stroju znanym z okładki, i tancerzami, którzy dodatkowo interpretowali to, co dzieje się na albumie. Oprócz tego zaraz po koncercie na Youtube wleciało nowe nagranie, w którym Taco opowiada o "self-made man". Fani podśmiechują się w komentarzach, że Fifi przypomniał sobie hasło do konta, ale tak naprawdę to mądre rzeczy tam mówi. Posłuchajcie.
Komu było mało rapsów na ten dzień, to na Enea Stage usłyszeliśmy jeszcze Jana-Rapowanie. Dużą Scenę zamknęła z kolei południowokoreańska DJ-ka Peggy Gou i znowu na after można było iść na Eneę, żeby potańczyć do setu Apashe. Mamy Tomorrowland w Poznaniu.
Jeszcze przed końcem organizatorzy ogłosili datę kolejnej edycji - 13-15 sierpnia 2026. Nawet można już kupić bilet. I myślę, że warto, bo to impreza naprawdę godna polecenia. Ma dla mnie trochę vibe Szigetu. Między innymi przez zagospodarowanie miejsca, ale też dlatego, że co kilka kroków odkrywasz nowe zakamarki. Na przykład w drodze do łazienki zaglądasz pod namiot Eventimu, zobaczyć, co się dzieje, a tam Orkiestra Filharmoników Poznańskich. Serio. Nowy, mocny punkt na festiwalowej mapie Polski. Do zo za rok, na pewno!



![Sean Paul w Warszawie: "Czy polskie dziewczyny są gotowe do tańca?" [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MTN0B5LK4U0F4-C401.webp)





