Baxter Dury to obecnie jedna z najbardziej charakterystycznych postaci brytyjskiej sceny alternatywnej. Należy do tych artystów, którzy niemal przez całą karierę muszą mierzyć się z pytaniem: "czy byliby tutaj, gdyby nie znane nazwisko?". Jest synem legendarnego Iana Dury'ego, który już w latach 70. zapisał się na kartach historii punku hitem "Sex & Drugs & Rock & Roll". Baxter od początku funkcjonował więc w cieniu jednej z najbardziej wyrazistych gwiazd brytyjskiej muzyki, ale paradoksalnie właśnie to stało się jednym z głównych tematów jego twórczości.
"To trudna kwestia, bo sugeruje się, że nazwisko pomaga - i pewnie pomaga, ale gdybyś to rozłożył matematycznie na części pierwsze, pewnie okazałoby się, że nie do końca tak jest" - mówił w jednym z wywiadów, podkreślając, że przez oskarżenia o nepotyzm zawsze starał się ciężko pracować na swój własny sukces.
Już jako kilkulatek pojawił się na okładce płyty. Długo porównywali go do znanego ojca
Baxter Dury stał się częścią historii brytyjskiego rocka jeszcze zanim nauczył się mówić - jako kilkuletnie dziecko pojawił się na okładce kultowego albumu ojca, "New Boots and Panties!!" z 1977 r. To zdjęcie przez lata było symbolem jego niełatwej relacji z rodzinnym nazwiskiem. Ian Dury był bowiem dla Brytyjczyków ikoną, prowokatorem i buntownikiem, za którym podążały tłumy. Syn po latach wspominał go jako osobę błyskotliwą i zabawną, ale jednocześnie trudną i skłonną do wytykania ludzkich słabości.
Baxter od początku swojej kariery nie chciał (i nie był w stanie) ukrywać swojego pochodzenia. Przez to krytycy z początku oceniali go głównie przez pryzmat znanego ojca, a nie własnej twórczości. Muzyk, zamiast kopiować styl Iana, wybrał zupełnie inną drogę, tworząc muzykę chłodną, ironiczną, inspirowaną miejskością i podszytą dźwiękami elektroniki. To właśnie dzięki temu z czasem przestał być tylko "synem Iana Dury'ego", a zaczął funkcjonować jako pełnoprawny artysta.
Kariera Baxtera Dury'ego wystartowała późno. Przez lata wypracował swój oryginalny styl
Artysta rozpoczął swoją karierę stosunkowo późno, choć już w wieku 14 lat rzucił szkołę, poszukując planu na życie. Pierwsze poważne wydawnictwo, zatytułowane "Oscar Brown", opublikował na początku XXI wieku. Od razu został wtedy dostrzeżony przez brytyjskich krytyków, a słuchacze pokochali jego surowość, ironiczne obserwacje rzeczywistości i sprawne portretowanie współczesnych relacji czy miejskich archetypów.
Przez kolejne lata Baxter wypracował sobie własny styl songwriterski - łącząc humor z autoironią i dystansem, zastępując klasyczny wokal melorecytacją i pisząc teksty o samotnych bohaterach, nocnych włóczęgach czy przegranych romantykach.
"Wyłapuję frazy, z książek, różne rzeczy i to wszystko trafia do wielkiej bazy danych, do strumienia świadomości. Po prostu staram się… myślę dynamicznie i narracyjnie. Nie chcę być ograniczany przez nadmierne analizowanie. Uważam, że wszystko staje się zbyt teatralne i gęste, jeśli zacznę nad tym za dużo myśleć. Lubię ten flow, kiedy nie wiem, co powiem za chwilę. Osobiście uważam, bez popadania w egotyzm, że to, co mówię bez zastanowienia, jest często lepsze niż to, nad czym większość ludzi pracuje miesiąc" - opowiadał artysta o swoim sposobie pisania w rozmowie z portalem Hiro.
Przełomem w karierze Brytyjczyka były przede wszystkim albumy "Prince of Tears" i "The Night Chancers". To właśnie na nich Baxter dopracował swój charakterystyczny półśpiew, osadzony na pulsujących, tanecznych aranżacjach. W recenzjach często porównywano go do nocnego gawędziarza snującego historie w zadymionym barze, podczas gdy za jego plecami gra nowoczesny, elegancki pop.
Najnowszym krążkiem artysty jest "Allbarone", wydane we wrześniu 2025 r. To ósmy studyjny album Brytyjczyka i zdecydował się przy nim na współpracę z producentem, Paulem Epworthem. Płyta pokazała artystę od nieco innej strony - bardziej bezpośredniej, dynamicznej, rytmicznej i wyraźnie skręcającej ku nowoczesnej elektronice. "To materiał intensywny, precyzyjnie wyprodukowany i wyraźnie odcinający się od bezpiecznych schematów" - czytamy w materiałach prasowych.
Baxter Dury słynie z widowiskowych performansów scenicznych
Koncerty uczyniły z Baxtera Dury'ego postać kultową dla brytyjskiej muzyki. Na scenie gwiazdor nie przypomina bowiem typowego rockmana - stara się raczej zahipnotyzować publiczność niż przygnieść ją buntowniczą energią. Opowiada historie, a nie tylko śpiewa piosenki, tworząc prawdziwy teatralny performans.
"Tworzę muzykę, niezależnie od tego, czy jest w kategorii dance, czy nie. Ma ona uderzać w publiczność na żywo. Tak to widzę. To był temat naszych rozmów z Paulem (Epworthem, producentem - przyp. red.): jak podnieść jakość koncertów? Jak naprawdę zaangażować ludzi? To ma stać się czymś w rodzaju rave'u" - mówił w rozmowie z portalem Hiro, gdy wspominał trasę z najnowszym albumem "Allbarone".
"Zawsze mam niesamowite koncerty w Polsce". Baxter Dury wystąpił w Warszawie!
Polska publiczność miała okazję doświadczyć performensu artysty już kilkukrotnie - najpierw w Gdańsku, następnie w ramach OFF Festivalu, a także podczas wizyty na Inside Seaside. "Zawsze mam niesamowite koncerty w Polsce. To dziwne, jak osobowość danego kraju w unikalny sposób reaguje na twoją muzykę" - mówił Dury w jednym z wywiadów. Po entuzjastycznie przyjętych koncertach muzyk powrócił do naszego kraju 10 czerwca, aby wystąpić w warszawskim klubie Progresja.
Show było częścią trasy "Allbarone Tour 2026", która wcześniej zawitała jeszcze m.in. do Sztokholmu, Barcelony czy Pragi. Support przed główną gwiazdą zagrał I Hate Myself Because - garage punkowy projekt Maksyma Semeniuka.
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z wyjątkowego koncertu Brytyjczyka!








![Jarocin Festiwal 2026. Trzeci dzień: Teraz proszę tańczyć [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N2PJGE11292IH-C401.webp)






