Andrea Bocelli i Veronica Berti poznali się 8 maja, 25 lat temu, podczas przyjęcia, na którym właściwie nie powinno być żadnego z nich. Tenor nie przepadał za podobnymi wydarzeniami i początkowo zamierzał zrezygnować, natomiast jego przyszła żona również miała inne plany, lecz ostatecznie oboje zmienili zdanie.
Już pierwsza rozmowa pokazała, że mają ze sobą wiele wspólnego, a jednym z tematów, który natychmiast ich połączył, była muzyka. Veronica nie zajmowała się nią zawodowo, ale wychowała się w domu, w którym niemal bez przerwy słuchano opery, dlatego bez trudu znalazła wspólny język ze światowej sławy tenorem.
"Od tamtej chwili właściwie już się nie rozstawaliśmy. Można więc śmiało powiedzieć, że to była miłość od pierwszego wejrzenia" - wspominała w rozmowie z Kamilą Ryciak dla "halo tu polsat".
Największe zaskoczenie budzi jednak to, co wydarzyło się później, ponieważ od pierwszego spotkania do wspólnego zamieszkania minęły zaledwie 24 godziny. Berti tłumaczyła, że oboje kierują się intuicją i nie lubią odkładać ważnych decyzji, jeżeli czują, że trafili na właściwy moment.
"Andrea zawsze powtarza, że jeśli coś można zrobić, najlepiej byłoby to zrobić wczoraj. Ja mam podobnie, działam intuicyjnie i bardzo szybko. Nie zawsze oznacza to dobre decyzje, ale obydwoje kierujemy się instynktem" - opowiadała.
Dzisiaj patrzy na własną odwagę z większym dystansem i żartuje, że nie zaakceptowałaby podobnego zachowania u córki. "Gdyby moja córka zrobiła coś podobnego, nie darowałabym jej!" - przyznała.
Andrea Bocelli pisze listy i domaga się odpowiedzi
Para pobrała się w 2014 roku w Toskanii, po 12 latach wspólnego życia, choć Bocelli wielokrotnie podkreślał, że formalna ceremonia niewiele zmieniła w ich relacji. Dwa lata wcześniej urodziła się ich córka Virginia, a Veronica została również macochą Amosa i Matteo, synów artysty z małżeństwa z Enricą Cenzatti.
Żona tenora towarzyszy mu nie tylko prywatnie, lecz także zawodowo, wspierając jego kolejne projekty i angażując się w działalność fundacji noszącej jego nazwisko. Bocelli pozostaje jednak romantykiem, który uczucia najchętniej wyraża na własnych zasadach.
Berti zdradziła, że przez 25 lat wielokrotnie budziła się rano i znajdowała napisany w nocy wiersz, odręczny list albo wiadomość wysłaną pocztą elektroniczną. Każdy z tych tekstów kończy się podobnie, ponieważ tenor oczekuje, że żona odpowie mu również na piśmie.
"Idę do niego, dziękuję i mówię, że to, co przeczytałam, było piękne, ale on protestuje: 'Nie, nie. Tak się nie odpowiada. Odpowiedz mi na piśmie!'" - relacjonowała Veronica.
Ona sama okazuje miłość w bardziej praktyczny sposób, przejmując część codziennych obowiązków i rozwiązując problemy, zanim jej mąż zdąży się o nich dowiedzieć. Nie oznacza to jednak, że życie z jednym z najsłynniejszych tenorów świata zawsze ma poetycki charakter, o czym przekonała się tuż przed udzieleniem wywiadu.
"Właśnie pięć minut temu mnie zdenerwował, bo wrócił z windsurfingu i oczywiście wszystko porozrzucał. Jak każdy facet!" - żartowała, dodając, że każde z nich ma po prostu inne podejście do organizowania wspólnej przestrzeni.
Rutyna Bocellego przed koncertem
Sceniczna dyscyplina Bocellego obejmuje niemal cały dzień poprzedzający występ, ponieważ artysta szczególnie uważnie chroni swój głos, unika silnego słońca oraz wiatru i ogranicza zwykłe rozmowy. Veronica tłumaczyła, że dla śpiewaka, zwłaszcza mężczyzny, mówienie może być większym obciążeniem niż sam śpiew, dlatego przed koncertem w ich otoczeniu obowiązuje cisza.
"To mój ulubiony dzień! Mogę mówić, ile chcę, a on mi nie może odpowiedzieć - idealny układ!" - śmiała się Berti.
Tenor rozgrzewa głos w łazience, gdzie ciepło i wilgotne powietrze tworzą odpowiednie warunki dla strun głosowych, ale zagląda tam również po powrocie z występu. Jeżeli uzna, że któryś fragment koncertu nie zabrzmiał dokładnie tak, jak planował, odtwarza go raz jeszcze i ćwiczy do momentu, w którym będzie zadowolony.
"Po koncercie urządza sobie drugi koncert, wraca do tych dźwięków, z których nie do końca był zadowolony, i śpiewa je jeszcze raz, tak, jakby chciał, żeby zabrzmiały na scenie" - zdradziła jego żona.
Publiczność może nie zauważyć najmniejszych niedoskonałości, ale zdaniem Veroniki dla Bocellego nie ma to większego znaczenia, ponieważ podczas każdego występu porównuje się przede wszystkim z samym sobą. Właśnie to podejście, połączone z codzienną troską o głos, pozwala mu od trzech dekad pozostawać jednym z najbardziej rozpoznawalnych tenorów na świecie.











