Oliwia Kopcik, Interia Muzyka: Zadebiutowaliście w 1984 roku właśnie tutaj, w Jarocinie, potem przywieźliście stąd jeszcze kilka nagród, jakie to uczucie wracać do miejsca, w którym wszystko się zaczęło?
Grzegorz Kaźmierczak (Variete): - Na pewno przyjemnie, w 1985 roku wygraliśmy Jarocin, nie wiem, jak to się stało, że tyle lat minęło. Z naszej perspektywy najważniejsze jest to, że cały czas wydajemy nowe płyty, z których jesteśmy zadowoleni - właśnie w tym roku wydajemy następną. Ale raczej to sięganie w przeszłość niewiele daje, po prostu jest istotne to, co w danym momencie jest do zrobienia. I właśnie to realizujemy, będąc aktywnym zespołem.
Ja się jednak tej przeszłości trochę przyczepię, bo kiedyś Lecha Janerka powiedział mi w wywiadzie, cytując, "Robiono selekcję i z tych dziwnych rzeczy wybierano coś, co coś oznacza - na przykład wyskakują goście i mówią 'Klaszczę w dłonie, by było mnie więcej'". Mieliście wtedy takie poczucie, że robicie coś przełomowego?
- Zawsze na początku jest taka emocja, żeby robić rzeczy, które są zgodne z tobą, które są szczere, które są prawdziwe, a jeśli one później zyskują taki status, to oczywiście jest to wspaniałe uczucie, natomiast nigdy się o tym nie myśli. Zawsze myśli się o tym, żeby było to maksymalnie szczere i maksymalnie zbliżone do tego, co chce się powiedzieć.
A śledzisz w ogóle młodą polską scenę? Bo mam wrażenie - choćby po Wielkopolskich Rytmach Młodych - że ta zimna fala przeżywa trochę renesans.
- Przyznam szczerze, że niezbyt śledzę, nie mieszkam teraz w Polsce i nie jestem na bieżąco.
To jeszcze takie, może trochę kontrowersyjne pytanie, ale czy zimna fala ma rację bytu w obecnych czasach? Bo teksty opierają się na nihilizmie, a często mówi się, że obecnie mamy dobre czasy, bo w zasadzie mamy wszystko na wyciągnięcie ręki.
- Ja wiem, że zespół Variete jest kojarzony z zimną falą, jest nazywany prekursorem tego nurtu w Polsce. Natomiast tak naprawdę tylko pierwsze nasze lata były związane z tym nurtem, ponieważ uważaliśmy, że ten rodzaj grania, ten rodzaj atmosfery doskonale korespondował z tamtymi czasami. Poprzez lata mieliśmy bardzo dużo różnych inspiracji, różnych skrętów artystycznych, poprzez jazz, trip-hop i inne sytuacje, tak że ja nie chciałbym tutaj występować w roli eksperta i mówić, co jest dobre, jeżeli chodzi o zimną falę, ponieważ nie za bardzo się z tym nurtem utożsamiam.
Mówiłeś o nagrywaniu nowych płyt, więc nie mogę nie zapytać, co szykujecie.
- 10 października będzie premiera nowej płyty Variete, naszym wydawcą jest Mystic Production, jak i zresztą wydawcą poprzedniej płyty "Dziki książę", która została nominowana do Fryderyka, że się tak pochwalę. Wiemy, że ta płyta jest równie dobra i że tę jesień będziemy mogli poświęcić promowaniu jej.











