Oliwia Kopcik, Interia Muzyka: Wygraliście Wielkopolskie Rytmy Młodych, przyznaję, że miałam wielką nadzieję, że w końcu to do was powiem. Jak wam z tym?
Michał Górny: - Jest nam bardzo miło. Czujemy, że w końcu znaleźliśmy swoją publiczność i też poczuliśmy się w końcu docenieni, bo jednak najeździliśmy się po tych małych miejscowościach, graliśmy dla 3-4 osób... Bardzo fajnie w końcu jest móc wystąpić przed dużą publiką na dużej scenie i po prostu poczuć się docenionym.
Mateusz Ziąbka: - To prawda. Dla mnie też osobiście to jest bardzo cenne, że doceniło nas jury. Bo czy nasza muzyka jest jarocińska czy jakaś tam, to nie jestem w stanie ocenić, ale jeżeli z tych 480 zespołów, które były i pewnie ten poziom był wysoki, to właśnie my wygraliśmy i to jury w naprawdę dobrym składzie nas doceniło, to dla mnie jest to sygnał, że po prostu to, co robimy, jest jakościowe i i pewnie się obroni w dłuższym okresie. Tak że jest nam po prostu bardzo miło.
Chcecie powiedzieć coś innym zespołom o tym, żeby próbować i się nie poddawać?
MZ: - Nie chcę chyba sprzedawać jakichś wyświechtanych frazesów, ale kiedy szedłem z Dominikiem (Dominik Kalisz - syntezatory - przyp. red.) na lody o smaku amarena - ja go nie jadłem, tylko Dominik jest fanem, chyba mu się przypominają czasy licealne - stwierdziliśmy, że najważniejsze w tym wszystkim, to znaleźć swoją tożsamość. Nie jest istotne, czy wszystko się będzie zgadzało, czy będzie równo, czy coś tam, najważniejsze to po prostu poczuć, że to 100% ty robisz te rzeczy i, moim zdaniem, publika w końcu to kiedyś kupi. Nie każdy, ale bez autentyczności nic nie ma sensu w robieniu muzyki. Tak że nie poddawajcie się, ale przede wszystkim chyba po prostu szukajcie siebie, to jest najważniejsze.
MG: - Nam też się w końcu udało, za drugim razem, bo za pierwszym przeżyliśmy przygodę do półfinału.
MZ: - Co do tożsamości, my też zaczynaliśmy i szukaliśmy siebie w jakichś bluesowych brzmieniach, zakładaliśmy trochę koszule w kwiaty, jak wybił się Mrozu z płytą "Zew" i potem z "Aurą", patrzyliśmy na siebie na nagraniach i mówimy: "Kurde, to jest ciągle jakieś wannabe", że my w tych koszulach też nagle szalejemy i też chcemy robić "aurę". Ale to wszystko się po jakimś czasie zmieniło, jak znaleźliśmy swoją drogę, znaleźliśmy producenta, który nam pomógł, czyli Pawła Cieślaka. Od tamtego momentu jakoś wszystko przychodzi łatwiej. Moim zdaniem, to jest zasługa tego znalezienia własnej tożsamości.
A co do tego, co mówiłeś wcześniej: Tomek Jankowski i przed koncertem na finale, i na półfinałach mówił, że jesteście najbardziej jarocińskim zespołem. To jest dla was komplement?
MZ: - Chyba tak, bo mi się ten Jarocin kojarzy przede wszystkim z przekazem, z jakimś rodzajem buntu. Ale nie zamykam tego w kanonach, że to ma być jakiś bunt punkowy, że, nie wiem, zielone irokezy i w ogóle, chociaż też śpiewamy o tym w tekstach. Ale my też prowadzimy swój bunt - w byciu naturalnymi, w miarę rozsądnymi, racjonalnymi ludźmi. Powiedziałbym nawet, że w tych czasach ten racjonalizm to jest prawdziwy bunt, zamiast radykalizowania wszystkiego dookoła.
MG: - Wychodzimy z takiego założenia, że aktualnie bardzo buntowniczym jest bycie sobą i to chcemy robić, bo ludzie generalnie mają, mam wrażenie, tendencje do bardzo mocnego wzorowania się na kimś, kim nie są. "Chcę wyglądać jak osoba XYZ", "Chcę robić muzykę jak...". Zresztą my też to robiliśmy, jak powiedziałeś przed chwilą. Jest w tym bunt, moim zdaniem, po prostu powiedzieć: "Nie, jestem sobą, taki jestem i albo bierzesz, albo nie".
MZ: - I też, co jest dla mnie w ogóle cenne ostatnio, zrozumiałem w pewien sposób, że my jesteśmy w ogóle bardzo podobni do siebie jako ludzie. I teraz to nie jest tak, że ja szukam tożsamości i chcę się bardzo wyróżniać, po prostu wszyscy jesteśmy tacy szarzy - jest mnóstwo takich ludzi i my też tacy jesteśmy, i to jest nasza tożsamość. Czasem założę sobie okulary sceniczne, bo to jest pewnie jakaś próżność i dobrze się z tym czuję, natomiast w gruncie rzeczy jesteśmy zwykłymi ludźmi.
Też wiem, że usłyszeliście po tym koncercie finałowym, że macie jaja, żeby wyjść z waszą muzyką do tej publiczności w amfiteatrze, która w sumie głównie chce pogować. To też jest chyba mocny komplement.
MZ: - Dla nas bardzo. Kiedyś dużo o tym myśleliśmy, żeby gdzieś się zmieścić w ramach publiczności, pokazać się, ale to w sumie cały czas nawiązuje do tego pierwszego pytania, że my po prostu robimy swoje, a czy publika akurat tego dnia chce szaleć... Jak chcemy się skupić i zagrać jakiś utwór, który tego wymaga, to po prostu to robimy i nie inaczej było na scenie głównej, gdzie też zagraliśmy mantrowy utwór. Nie ma kompromisów i dla nas to też bardzo cenne, że właśnie jury patrzyło nie tylko na to, jaka była zabawa, jak odbiera to publiczność, ale też na to, że po prostu zrobiliśmy to, bo chcieliśmy. I to też forma buntu.
Ja z kolei myślę, skoro już jesteśmy przy opiniach jurorskich, że "Slogan" to jest taki utwór, który ma szansę na bycie hymnem pokolenia. Może to jest dziwny frazes, ale trochę tak jest.
MZ: - Jest to bardzo miłe, nie wiem, jak reagować na takie rzeczy (śmiech). My go pisaliśmy trochę z takim hymnowym podejściem, on z założenia już miał być jakimś rodzajem manifestu i wydaje mi się, że to się udało. Kiedyś się nauczyłem, żeby nie negować wszystkiego, co ktoś mówi, także jedyne, co mogę powiedzieć, to dziękuję, że tak powiedziałaś, bo jest to bardzo dla mnie nobilitujące. Cieszę się, że udało mi się ubrać w piosenkę coś, o czym dużo czytam, co jest jakieś światopoglądowe. Uważam, że to jest jeden z lepiej skrojonych tekstów, które udało mi się napisać, tak że bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że tak będzie przynajmniej dla części osób - skoro ty tak powiedziałaś, tu już jesteś jedną z nich, na finale Rytmów była też dziewczyna wśród tego tłumu, która stała i śpiewała "Slogan"... A stała w koszulce "Atak" Walusia, który też jest dla mnie albumem naprawdę wyjątkowym, i to chyba znak, że dobrze trafiamy, skoro ludzie, którzy noszą koszulkę "Atak", śpiewają nasze utwory.
Oprócz "Sloganu" graliście tylko nowy materiał, który czeka na wydanie. Tam poszliście w trochę innym kierunku niż na "Daj spać", jest trochę więcej eksperymentów. Powiecie coś o tej płycie?
MG: - Te eksperymenty wzięły się z tego, że dotarliśmy do swojego rodzaju ściany już na poprzedniej płycie. Założeniem było, żeby ta muzyka była ciężka, ale nie w kontekście takim riffowym, żeby nie robić ściany dźwięków z nakładania 8, 10 czy 12 ścieżek gitary i bawienia się wzmacniaczem, który brzmi ciężej, który ma w sobie więcej brudu. Na tej płycie bardzo mocno poszliśmy w syntezatorowe, mocno elektroniczne brzmienie. Stąd ta zmiana - po prostu szukanie nowego środka wyrazu w tej muzyce. Mam nadzieję, że się spodoba się, ponieważ momentami są to bardzo trudne w odbiorze rzeczy, przynajmniej moim zdaniem. "Trudne" mam na myśli to, że jak ktoś sobie przełoży, powiedzmy, momentami metalowy ciężar na instrumenty klawiszowe, to wtedy wychodzi nasze brzmienie. Nie chcieliśmy być kolejnym zespołem, który będzie robił miazgę typowo gitarową.
MZ: - Ta płyta chyba też będzie bardziej bezpośrednia, bardziej pierwotna w brzmieniu. Mi się bardziej podoba, ale to chyba zawsze jest tak, że jak się zrobi jakąś płytę, to ona jest zawsze wtedy najlepsza. Trudno jest mi to opisać, ale jest tam dużo ciężaru, który zupełnie nie wynika z riffowego grania. Są tam takie rzeczy, jakbyśmy trochę romantyzowali z jazzowymi, psychodelicznymi brzmieniami, więc pojawią się też instrumenty dęte. Myślę, że dla fanów muzyki wciągającej, angażującej to będzie naprawdę płyta, do której będzie warto wracać. "Daj spać" jest kompatybilne z tą płytą, tylko tutaj jest więcej ciężaru brzmieniowego i więcej bezpośredniego przekazu. Ale to, co łączy te dwa albumy, jest właśnie ukryte w naszej tożsamości. Powiedział to Artur Rawicz i zawsze to powtarzam, że staramy się nie moralizować w swojej muzyce, raczej opisywać tak, żeby ludzie mogli się po prostu w tym przejrzeć. Czyli śpiewamy o tym, że przeglądamy rolki, ale nie mówimy, czy to źle, czy dobrze, tylko wskazujemy, że tak jest. I wydaje mi się, że to jest fajne.










![Martyna Baranowska: “Ważniejsza od samego brzmienia jest intencja” [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N6UFXDVD6SJ9O-C401.webp)
