Cafetrauma o wygranej w Jarocinie: "Jeszcze do nas nie dochodzi" [WYWIAD]
Zespół Cafetrauma wygrał tegoroczne Wielkopolskie Rytmy Młodych. Tuż przed koncertem na Dużej Scenie porozmawialiśmy o ich muzyce, wylewaniu emocji oraz fundacji, która ma wspierać osoby w kryzysie zdrowia psychicznego.

Oliwia Kopcik, Interia Muzyka: - Wygraliście Wielopolskie Rytmy Młodych, bardzo się cieszę, że mogę to powiedzieć. Jak się z tym czujecie?
Kamil Jagiełło: - Do mnie to jeszcze trochę nie dochodzi, ale jestem bardzo podekscytowany.
Łukasz Konopnicki: - Miazga. My się tak cieszyliśmy w czwartek, że piątek i sobota to były dwa najgorsze dni w naszych życiach (śmiech). Ogrom tego festiwalu, vibe tutaj to jest jakiś kosmos. To jest super, bo to duży festiwal, ale jak w domu. Jest bardzo przyjacielsko, robiliśmy sobie wędrówki po festiwalu, odbijaliśmy się od ludzi, raz jedną ekipą siedzieliśmy, raz z drugą, super było. Super festiwal.
W zapowiedzi waszego koncertu Tomek Janowski mówił, że wasza muzyka to wypadkowa m.in. syntetycznego bólu, z kolei w naszej rozmowie potem mówiliście, że wy na siebie rzygacie w tym zespole. Faktycznie to ma dla was taką terapeutyczną funkcję?
Łukasz: - Na pewno dla mnie (śmiech). Ale dla Jagusia (Kamila - przyp. red.) też, Jaguś też wyrzuca wszystkie złe emocje przez muzę.
Kamil: - I przez to jest tak, że czasami ja wyrzucam inne emocje, Skowyr (Łukasz - przyp. red.) wyrzuca inne emocje i ciężko jest czasami znaleźć złoty środek, co sprawia, że nagrywamy jeden numer na pół roku, ale może to się zmieni w najbliższym czasie. Generalnie w naszej muzyce, tej ostatniej, którą napisaliśmy, było bardzo dużo bólu, co też odbijało się na naszych relacjach dookoła. Ale to granie na dużej scenie to, mam nadzieję, będzie taki etap, który zamknie nam ten ciężki okres, który jest za nami.
Łukasz: - My też chcielibyśmy zacząć… nie robić inną muzykę, bez przesady, ale trochę się odciąć od tego, co zrobiliśmy przez ostatnie pół roku, podejść na świeżo i przewartościować to, co do siebie czujemy i…
Kamil: - Złapać przede wszystkim święty spokój.
Łukasz: - Tak, więcej spokoju. Bo jesteśmy strasznie interaktywni obydwoje, jak to się mówi. A że głównie my robimy muzę we dwójkę, to tak potem wychodzi, że na siebie rzygamy właśnie.
Trochę nawiązaliście do mojego następnego pytania, czyli jakie plany dalej na zespół. Czy będzie płyta i czy wymyśliliście, na co wydacie nagrodę z Rytmów Młodych?
Kamil: - Teraz byśmy chcieli, tak jak Łukasz wspomniał, podejść do tego inaczej, bo do tej pory utwory powstawały tak, że ja siedziałem gdzieś w swoim zaciszu domowym po nocach, tworzyłem jakiś zarys utworu, wysyłałem, Łukasz się do tego dogrywał i tak robiliśmy to, mogę powiedzieć, zdalnie. A teraz mamy skład, więc w planach mamy - tak jak nam też Kuba Kawalec polecił - uciec w jakieś miejsce, gdzie nie będzie dostępu do internetu, żadnych innych bodźców, gdzie nie będziemy myśleli o tym, że trzeba iść do pracy, tylko po prostu zamknąć się i zobaczyć, co powstanie. Nawet jeśli to będzie pół utworu czy dwa utwory, nieważne, po prostu chcemy do tego podejść zespołowo i zobaczyć, gdzie nas to zaniesie.
Łukasz: - Chcemy podejść bardziej organicznie do tego tworzenia i spędzić razem czas, więc część nagrody pójdzie na pewno na to, wynajmiemy sobie jakąś chatkę w górach, będziemy tam siedzieć i robić muzę. Część nagrody pójdzie na pewno na fundację, bo potrzebujemy tam kasy na start i na ruchy, bo już się pierwsze koszty pojawiają i trzeba to skądś sfinansować.
Kamil: - I jakaś promocja pewnie też, bo dzisiaj niestety social media są nieodłącznym elementem każdej kapeli, a algorytmy już nie działają tak, jak działały 10 lat temu, więc żeby dzisiaj cokolwiek poszło viralem, to trzeba włożyć w to pieniądze. A my jesteśmy leniwi bardzo, jeśli chodzi o social media (śmiech).
Łukasz: - Nie znosimy tego robić. Jesteśmy totalnie najgorsi, szczerze mówiąc.
A właśnie powiedzcie coś więcej o fundacji. Mamy bardzo dużo czasu antenowego, więc śmiało.
Łukasz: - Zaczęło się od Ultimate Emo Party, czyli od tych imprez, które robi Michał Chlebosz i które my mu pomagamy ogarniać od trzech lat. Wokół tego zbudowała się taka społeczność i zastanawialiśmy się, jak ubrać prawnie rzeczy, które już trochę robiliśmy przez ostatni czas, i wyszło, że najlepszym pomysłem będzie fundacja. A potem doszło do tego myślenie, co poza muzyką możemy dać tym ludziom, którzy przychodzą na koncerty i stwierdziliśmy, że najlepsza opcja to dać im pomoc psychologiczną. Zwłaszcza, że jest to sektor w Polsce, który trochę kuleje, jeżeli chodzi o Narodowy Fundusz Zdrowia, więc prywatne sektory muszą to odciążać. No i zebraliśmy ekipę psychologów, ekipę wolontariuszy, tworzymy teraz Telempatię, podpisaliśmy już umowę z firmą, która nam stawia serwery, żeby każdy psycholog mógł się logować, odbierać ten telefon itd. Zaczynamy też robić pierwsze eventy stricte fundacyjne u mnie w kawiarni. Plan jest taki, żeby docelowo, w przyszłości, robić dofinansowania do terapii - samego finansowania terapii nie możemy zrobić, bo nasi psychologowie słusznie uważają, że to jest nieterapeutyczne. Ale dofinansowania jak najbardziej. Z Kubą, prezesem, będziemy rozpisywali cały program partnerski dla firm, żeby też od nich pozyskać jakieś środki. W tym momencie finansujemy to sami, ale jeżeli mielibyście szansę nas wspomóc, to bylibyśmy mega wdzięczni, bo to pożera kupę czasu, kupę środków i im szybciej te środki uda nam się uzbierać, tym więcej dobrego będziemy w stanie zrobić.
To jeszcze wracając do festiwalu, w skali od jeden do końca jak bardzo się jaracie graniem na dużej scenie Jarocina?
Kamil: - Dla nas to też jest kamień milowy, jeśli chodzi o Cafetraumę, bo do tej pory, przy pomocy naszego znajomego, Michała Chlebosza, graliśmy głównie Emo Party, gdzie dawaliśmy sobie nawzajem wsparcie, poprzez to, że dużo ludzi przychodziło i nas mogło poznać, a teraz odcinamy taką pępowinę, bo ta scena, to w końcu coś, co nie jest spod naszego szyldu. A też się trochę nie spodziewaliśmy, że to się uda, ze względu na to, w jakim czasie byliśmy i jak ten czas w zespole wyglądał. Dla nas to jest naprawdę wielkie podekscytowanie, że udało się tutaj i że te nasze ciężkie dni gdzieś nas zaprowadziły i dają światełko w tunelu na dalsze działania. Tak że jeśli o skalę chodzi, to koniec.










