Taco Hemingway z finałem "2026 †††OUR" w Krakowie : Ostatnie spotkanie, ostatnia niedziela [RELACJA]
Pierwszy raz od dawna byłem na koncercie, na którym dosłownie w całości dostaliśmy krążek, którego koncert dotyczył. "Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły", przeplatane "Trójkątem Warszawskim", prowadziły nas przez legendarną historię Piotrka, która na zawsze zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiego hip-hopu. A wczorajszy finałowy koncert w ramach "2026 †††OUR" w krakowskiej Tauron Arenie był tylko kolejnym dowodem na to, że Taco Hemingway w Polsce nie ma sobie równych.

O podziale widowiska (słowo koncert zdecydowanie nie oddaje w pełni tego, co się działo na scenie) na trzy akty wiadomo było od grudnia. Wielu zastanawiało się, co jednak będzie się kryło w poszczególnych częściach. I choć sam obstawiałem, że akt I będzie się odnosić do "Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły", akt II do "Trójkąta Warszawskiego", a akt III do pojedynczych numerów z pozostałej dyskografii, nieznacznie się pomyliłem. Filip Szcześniak, jak na prawdziwego narratora przystało, postawił przede wszystkim na chronologiczne opowiadanie historii Piotrka znanej z debiutanckiego (polskojęzycznego) krążka, rozwiniętej i wzbogaconej na najnowszym wydawnictwie.
Akt I składał się więc z pierwszej połowy płyty "Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły" do utworu "Zakochałem się pod apteką" włącznie. Numerom towarzyszyła naprawdę genialna, teatralna wręcz scenografia - przy utworze "Pustoszeją sale kinowe" był to bar, przy "Tramwajach" nie mogło zabraknąć tramwaju, a przy "Zakochałem się pod apteką" apteki, gdzie tancerze w tle do rapowania Taco Hemingwaya odgrywali sceny, odpowiadające tekstom poszczególnych numerów.
Warto tu oczywiście wspomnieć o Livce, która, tak jak na płycie, dzielnie towarzyszyła Filipowi. Jestem naprawdę pod wrażeniem, jak doskonale potrafiła dźwigać na całej trasie tę ogromną presję tak wielkiej publiczności i największych polskich scen, jednocześnie tak świetnie radząc sobie z opowiadaniem historii Rudej. Mam głęboką nadzieję, że cała jej działalność dookoła krążka "Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły" pozwoli jej ugruntować pozycję na polskiej scenie pop alternatywnej.
Akt II przeniósł nas do 2014 roku i "Trójkąta Warszawskiego" - były "Szlugi I Kalafiory", "Marsz, Marsz", aż do "Wszystko Jedno", które, ku mojemu naprawdę ogromnemu zdziwieniu, wybrzmiało wczoraj najgłośniej ze wszystkich numerów. Później zmieniliśmy perspektywę i wróciliśmy do albumu "Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły" numerem "Bez stresu", w którym po raz kolejny scenę przejęła znakomita Livka. Akt II domknęło "Mięso" i pozostałe numery z najnowszego krążka, czyli "Frascati", "Ratunku!" i "Ostatni?", który (w przeciwieństwie do wersji studyjnej) nadał alternatywne zakończenie całej historii i płynnie wprowadził nas do aktu III.
Ten rozpoczął się hitami ze "Szprycera", czyli "Chodź" i "Nostalgią", by później przeskoczyć do krążka "1-800-Oświecenie" i numeru "Cichosza". Punktem kulminacyjnym była jednak gościnna obecność Okiego, który mocno wjechał swoim "AGENTEM 47" oraz wspólnym trackiem "DAY ONE" i "club2020". Po zejściu Młodego Jeżyka dostaliśmy jeszcze "Deszcz na betonie", "Polskie Tango", "Fiji", "Makarenę Freestyle", "900729" i na bis "Kabriolety". I ja wiem, że wielu wypomni brak "Następnej Stacji" czy "W piątki leżę w wannie", jednak niedosyt był ostatnim, co czułem po koncercie.
W czasach ogromnej "mody" stadionu Narodowego w Warszawie cieszę się, że ktoś jeszcze pamięta o Tauron Arenie i decyduje się właśnie w Krakowie zagrać finał swojej trasy. Jak sam Fifi wielokrotnie podkreślał, publiczność niezmiennie spisała się wzorowo. Choć na pytanie "Ostatni?" nadal nie otrzymaliśmy odpowiedzi, to za nami jest historyczny wieczór, kończący historyczną trasę, bez wątpienia historycznej postaci polskiej sceny muzycznej. Nie pozostało więc dodać nic innego, jak: dziękujemy Panie Filipie!





![Wodecki Twist 2026. Karen Edwards otworzyła festiwal. „Ten od pszczółki” [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MWXWFDN72N4LP-C401.webp)


