Smolasty kilka dni temu miał okazję wystąpić na koncercie plenerowym podczas Dni Polkowic, jednak jego show pozostawił u fanów pewien niesmak. Artysta miał bowiem pojawić się na scenie 13 czerwca o godz. 23:30, ale ostatecznie oczom widzów ukazał się dopiero dwie godziny później. Spóźnienie gwiazdora wywołało wiele emocji i nie umknęło uwadze internautów, którzy tłumnie skomentowali zdarzenie w mediach społecznościowych.
"Totalnie niesmaczny żart! Tyle czasu czekać, po czym gościu wychodzi o 2:00 w nocy, serio? To już nie pierwszy raz, kiedy ten Pan nie przyjeżdża na koncerty i olewa ludzi, którzy na niego czekają. Jego najzwyczajniej nie da się traktować poważnie", "Wielka gwiazda, która nie ma zegarka", "Tragedia, dobrze że o czwartej rano nie przyjechał", "Cyrk na kółkach", "Ktoś się doczekał?", "Żenada, Panie Smolasty. Mam nadzieję, że inne miasteczka wyciągną wnioski i nie podpiszą z nim żadnej umowy na koncert" - pisali internauci i uczestnicy Dni Polkowic, nie gryząc się w język.
Menedżment Smolastego wyjaśnia całe zajście. Powód spóźnienia miał być jeden
Po kilku dniach od afery menedżment Smolastego - Show MTM - postanowił odnieść się do całej sprawy. Opublikowano oficjalne oświadczenie, w ramach którego podkreślono, że spóźnienie wynikało z napiętego harmonogramu artysty, o którym organizator był odpowiednio wcześniej informowany.
"Prosimy o nierozpowszechnianie nieprawdziwych informacji w sprawie spóźnienia Smolastego na koncert w Polkowicach. Organizator od samego początku był poinformowany o wcześniejszym koncercie w Warszawie (który na prośbę artysty został przyspieszony o godzinę). Wielokrotnie prosiliśmy o przełożenie koncertu na 14 czerwca" - czytamy.
Menedżment artysty podkreślił, że ze swojej strony dołożył wszelkich starań, aby koncert na Dniach Polkowic odbył się planowo. Smolasty miał bowiem w planach szybką podróż między jednym a drugim miejscem występu - przy pomocy helikoptera. Niestety, pogoda nie sprzyjała raperowi, w związku z czym zmuszony był podjąć inne kroki.
"Na wyraźne prośby organizatora zapewniliśmy artyście transport helikopterem, jednak ze względu na zagrożenie związane z warunkami pogodowymi lot został odwołany. Aby dotrzeć na koncert, artysta ruszył w trasę samochodem, co, oczywiście, trwało dłużej niż planowany lot. Opinie o spóźnieniu i lekceważeniu fanów są krzywdzące i mijają się z prawdą. Organizator od samego początku wiedział o sytuacji, był informowany na bieżąco oraz proszony przez menedżera o przekazanie publiczności informacji dotyczącej faktycznej godziny rozpoczęcia koncertu" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu.











