Reklama

Raper został zgwałcony na scenie?

W trakcie koncertu w Minneapolis hiphopowiec Danny Brown i jedna z fanek uprawiali seks na scenie.

O zdarzeniu zrobiło się głośno po tym, jak raper Kendrick Lamar zapytał mniej znanego kolegę na Twitterze, czy rzeczywiście jedna z fanek uprawiała z nim seks oralny.

Reklama

"Tak, a ja nie przerwałem występu" - odpisał Danny Brown.

Incydent opisał uczestnik koncertu w serwisie Reddit.

"Byłem za tą dziewczyną, widziałem wszystko i było to przerażające... Jak do tego doszło? Danny przez cały wieczór nalegał, by dziewczyny pod sceną dotykały jego krocze. Później ta dziewczyna pokazał mu piersi, a on chwycił ją za nie" - opowiada.

"Nagle ona ściągnęła mu spodnie i zaczęła go pieścić ustami. Tłum zaczął napierać na nią. Danny rapował przez cały czas" - twierdzi autor wpisu w Reddit.

Inaczej sytuację opisała koncertująca z Dannym Brownem raperka Kitty, która twierdzi, że hiphopowiec został... zgwałcony.

"To, co możecie przeczytać na Reddit o tym, że Danny przymuszał dziewczyny, by chwytały go za krocze, to nieprawda. Oskarżanie kogoś o to, że był seksualnie molestowany, nie jest w porządku" - napisała ma Twitterze.

"Co Danny miał w tej sytuacji zrobić? Dziewczyna miała twarz na wysokości jego krocza. Miał dwa wyjścia: albo odepchnąć jej twarz albo ją kopnąć w głowę. Nawet jeśli zrobiłby to bardzo delikatnie, od razu odezwałby się głosy, że Danny pobił kobietę" - broni kolegi.

"Gdyby się wycofał, co resztą chciał zrobić, zostałby wyśmiany i zaczęto by mówić, że ucieka przed dziewczynami i jest homoseksualistą" - twierdzi Kitty, przypominając, że środowisko hiphopowe nie należy do najbardziej tolerancyjnych i nie akceptuje mniejszości seksualnych.

Jak na razie Danny Brown nie skomentował zdarzenia, ale umieścił wpis koleżanki na swoim Twitterze.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: sceny | seks | brown | raper | Danny Brown

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje