Wróćmy jednak chronologicznie do początków, czyli Kinniego Zimmera, który swoim występem na Main Stage'u otworzył jubileuszową, dziesiątą edycję Rap Stacji. Konsekwentnie dostaliśmy show, które śmiało można zaliczyć do kontynuacji niedawno zakończonej trasy "ROAD TO FURIA". Nie zabrakło również największych hitów, takich jak "Rozmazana kreska" czy "PO CO?". Był to naprawdę solidny koncert jak na otwarcie, choć warto pamiętać, że niewiele brakowało, a w ogóle by do niego nie doszło.
Sam w sobie kwietniowy beef pomiędzy Okim a Kinnym był już sporą niespodzianką na polskiej scenie rapowej, ale wmieszanie w to wszystko Rap Stacji nie było w moim bingo. W jednej ze swoich odpowiedzi wówczas Oki zarapował: "Waldi, jak tego słuchasz, albo ja, albo on". Na szczęście Waldi, czyli główny pomysłodawca i organizator Rap Stacji, nie poddał się tej presji i wszystko rozeszło się po kościach - wczoraj Kinny otwierał Main Stage, a w sobotę Oki będzie jednym z zamykających cały festiwal.
Co wydarzyło się w pierwszy dzień Rap Stacji 2026?
Pozostając na Mainie: po Kinnym swój występ dał Young Igi. Muszę przyznać szczerze, że choć nie był to zły koncert, to brakowało elementu zaskoczenia, czegoś "wow". Były niedawne nowości jak "100 w serii", były stare hity jak "Robotniczy Trap" (tu trzeba oddać, że z bardzo świeżą aranżacją z gitarą elektryczną), czyli w zasadzie w sam raz jak na jeden z pierwszych występów, by ponownie odpowiednio rozgrzać publiczność.
Choć kilka koncertów z wczorajszego repertuaru Old School Stage - jak Fenomenu czy Kaliego - udało mi się zobaczyć, to moje oczy skierowane były jednak na główną scenę, a właściwie na jedną postać - Matę. Za każdym razem przyjazd Młodego Matczaka do Sławy ma ogromny wymiar symboliczny. Tu się wychował, tutaj ma swoją rodzinę, więc nie Warszawa, a właśnie to małe miasteczko nad urokliwym jeziorem jest dla Maty prawdziwym "graniem u siebie".
Koncert zaczął się od kilku hitów z nowej płyty "#MATA2040" - "PROLOG", "BĘDĘ PREZYDENTEM:)" i "BRAKUJE MI MATY". Tradycyjnie już nie mogło zabraknąć całej grupy Gombao33 i wspólnie zagranych numerów: "Gombao33", "Łyk i Buch", "Blok", "Nienawidzę być w klubie" oraz "G33" (również z najnowszej płyty). Mi osobiście jednak najbardziej siedzą wakacyjne letniaczki, które w takich okolicznościach znacznie więcej zyskują. I wiem, że rok temu pisałem dokładnie to samo, ale to właśnie "Lloret de Mar" czy "Kamikaze" podobały mi się najbardziej. Na sam koniec nie zabrakło jednak zaskoczeń - Mata cały występ zwieńczył debiutanckim wykonem "5 malin", które są dla niego ogromnie sentymentalnym numerem. Czwartkowy Main Stage zamknął Chivas, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że da się połączyć rap z metalem i zrobić to naprawdę dobrze.
Rap Stacja wróciła i postawiła na solidne świętowanie swoich dziesiątych urodzin. Wczorajszy koncert Maty (jak zresztą każdy w Sławie) przejdzie do historii, co nikogo nie powinno dziwić. Pytanie tylko brzmi: czy ktoś zdoła go przebić? Zobaczymy - choć konkurencja jest naprawdę spora.










