Korelacje Festiwal: Łona stworzył narrację do kultowej "Klątwy Doliny Węży". Starał się być "czułym narratorem"
20 listopada we wrocławskim kinie DCF wystartował Festiwal Korelacje, podczas którego widzowie mają okazję oglądać kultowe polskie filmy ze specjalnie przygotowanymi autorskimi narracjami. Dziełem, które otworzyło wydarzenie, była "Klątwa Doliny Węży" z 1988 r., w reżyserii Marka Piestraka. Komentarzem przepełnionym wyszukanym humorem oraz nawiązaniami do popkultury lat 80. opatrzył je Adam "Łona" Zieliński. Tuż po seansie odbyło się spotkanie z reżyserem obrazu, raperem, a także pomysłodawcą całego festiwalu, podczas którego widzowie mogli zadawać pytania dotyczące produkcji.

Od 20 do 23 listopada we wrocławskim kinie DCF trwa druga edycja Festiwalu Korelacje. Dla widzów zaplanowano aż 11 seansów (w tym 6 premier), podczas których obejrzą nowe wersje polskich klasyków, ze specjalnie przygotowanymi literackimi narracjami gwiazd. "Inspiracją dla powstania festiwalu była idea dostępności, a przede wszystkim audiodeskrypcja, czyli werbalny opis tego, co dzieje się na ekranie" - mówi Piotr Krzykwa, pomysłodawca i dyrektor Festiwalu Korelacje.
Na warsztat wzięto polskie klasyki, takie jak "Klątwa Doliny Węży", "Rejs" czy "Seksmisja". Autorskie narracje do filmów stworzyli m.in. raper Adam "Łona" Zieliński, aktorka, wokalistka i ilustratorka Matylda Damięcka, autor tekstów i lider grupy Hurt Maciek Kurowicki, aktywistka i pisarka Sylwia Chutnik, poetka i prozaiczka Małgorzata Lebda oraz reżyser i scenarzysta Bartek Kędzierski.
"Klątwa doliny węży" z narracją Łony otworzyła Festiwal Korelacje 2025
W czwartek, 20 listopada, miała miejsce gala otwarcia oraz pokaz premierowy "Klątwy Doliny Węży" z literackimi komentarzami Łony. Sala kina DCF wypełniła się po brzegi, bowiem wszyscy ciekawi byli, jak raper poradził sobie z polskim filmem przygodowym, przez wielu uznawanym za dzieło dziwne, abstrakcyjne i nie do końca udane, ale jakże przyjemne w oglądaniu. Pełen sprzeczności, kiepskich efektów specjalnych i zbyt głębokiej gry aktorskiej obraz, stworzony w latach 80., z niezwykle barwnymi, przepełnionymi odniesieniami do popkultury oraz humorem komentarzami był doświadczeniem z innej planety.
Nigdy wcześniej nie oglądałam niczego podobnego - zarówno pod względem bodźców, bowiem mój mózg pracował na pełnych obrotach, próbując ogarnąć oryginalną fabułę i dialogi w połączeniu z autorską interpretacją Łony, jak i pod względem wrażenia oraz ogólnego samopoczucia podczas seansu. Chwilami policzki bolały mnie od śmiechu, gdyż każdy komentarz rapera trafiał w samo sedno, a przy tym był żartobliwy, lecz z klasą. Słowa muzyka zapełniały dłuższe fragmenty filmu bez dialogów, nie tylko opowiadając nam to, co widzimy na ekranie, lecz także poszerzając nasz odbiór o dodatkowe skojarzenia. W moim sercu na zawsze pozostanie trafny komentarz do sposobu poruszania się jednego z mnichów, który porównany został do bohatera bajki "Pan Kleks w kosmosie" - "hop, hop". Humor Łony z pewnością będzie do mnie powracał przy każdym kolejnym seansie "Klątwy Doliny Węży" - bo już tylko w taki sposób chcę oglądać ten film.
Spotkanie z Markiem Piestrakiem i Łoną. Reżyser i raper zdradzili kulisy pracy nad dziełem oraz narracją
Tuż po seansie "Klątwy Doliny Węży" z autorską narracją Łony odbyło się specjalne spotkanie, w którym uczestniczył zarówno raper, jak i reżyser dzieła Marek Piestrak oraz pomysłodawca i dyrektor Festiwalu Korelacje, Piotr Krzykwa. Poprowadził je Robert Więckowski, a na Polski Język Migowy tłumaczyła Aleksandra Szalek-Palmowska. W trakcie panelu prowadzący zadał kilka pytań gościom, a następnie chętni widzowie mogli wygłosić własne spostrzeżenia na temat obejrzanego dzieła oraz wypytać o swoje wątpliwości. Spotkanie transmitowane było także do innych kin w Polsce - warszawskiej Luny, lublińskiego Centrum Kultury, kina Spektrum w Gdańsku, a także kina Pionier 1907 w Szczecinie.
Narracja Łony była nieco humorystyczna, lecz - jak podkreślił sam raper - starał się być "czułym narratorem". Przyznał, że uwielbia ten film, a wszelkie mankamenty, które mu wytknął podczas komentowania, jedynie dodają dziele uroku i niepowtarzalnego charakteru. "Oczywiście, że ten film ma wiele niedoskonałości i ja je dosyć skwapliwie wyłapałem" - wyznał muzyk. Po chwili stwierdził jednak, że momentami był "trochę za bardzo czepialski", co zauważył dopiero przy obejrzeniu produkcji na sali kinowej, wraz z innymi uczestnikami Korelacji.
Jego tłumaczenie było odpowiedzią na reakcję reżysera, który z pokorą przyjął nie tylko uszczypliwości Łony, lecz także nieustanne śmiechy na sali, które pojawiały się nawet w najbardziej poważnych momentach. Choć film miał być produkcją przygodową, powstał około 40 lat temu - w czasach, w których trudno było o dobre efekty specjalne czy wiarygodną scenografię. "Wówczas filmy Hollywoodzkie dostawały 100 razy tyle funduszy, ile nasze" - przypomniał twórca. Pomimo braku odpowiednich środków Markowi Piestrakowi udało się stworzyć obraz, który żyje do dziś i który z przyjemnością oglądają całe pokolenia widzów.
Podczas spotkania padło wiele pochwał m.in. dla pisarza, który stworzył scenariusz do "Klątwy Doliny Węży", a także dla operatorów, twórców scenografii czy kompozytora, który skomponował i nagrał muzykę, używając do tego niecodziennych, dalekowschodnich instrumentów. Piestrak zdradził natomiast, że wyjątkowo trudno pracowało mu się z Romanem Wilhelmim, który zagrał jedną z głównych ról. Aktor chciał wykreować postać komandosa Travena niezwykle poważnie, podczas gdy inni traktowali swoich bohaterów i całą historię z przymrużeniem oka i dozą dystansu. Łona - w kontrze do wyznania reżysera - przyznał, że "miał wyjątkowo łatwo z Wilhelmim". Stwierdził, że "patrzył na niego i wszystko się zgadzało, a komentarze same się pisały".
Raper zauważył również, że film nie tylko raduje współczesnych widzów, lecz pokazuje im ducha lat 80. W autorskiej narracji sam wielokrotnie używał odwołań do popkultury tamtych czasów, ale także do bardziej współczesnych dzieł czy artystów, takich jak Grzegorz Turnau czy Jacek Stachursky. Przyznał, że praca nad produkcją była nie tylko wyzwaniem, lecz także dobrą zabawą i pewnego rodzaju powołaniem. "To nie ja wybrałem 'Klątwę', to 'Klątwa' mnie wybrała" - wymownie podsumował swoją przygodę z obrazem Piestraka i Korelacjami.









![Wikukaracza (Łąki Łan): Łąki Łan to akty radości [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000IZRUCEKPSX9IS-C401.webp)