Fokus i Rahim: "Już nie musimy się chować za zespołem" [WYWIAD]
Już 27 grudnia 2025 roku w katowickim MCK, Fokus i Rahim zabiorą fanów w podróż przez 25 lat ich wspólnej historii. Od "Kinematografii" nagranej z Paktofoniką, przez twórczość jako Pokahontaz, aż po dzień dzisiejszy. Raperzy wraz z wyjątkowymi gośćmi otworzą nowy rozdział swojej muzycznej ścieżki, o czym opowiedzieli więcej dla Interii Muzyki.

27 grudnia w Katowicach gracie koncert "Od Zet do A" celebrujący ćwierć wieku na scenie. Śniło wam się na początku tej drogi, że rozrośnie się to do takiej skali?
Fokus: - No zawsze gdzieś tam jest takie marzenie, ale czy nam się to śniło? Trudno stwierdzić. Zawsze patrzyliśmy w tym kierunku, żeby robić dobrą muzykę, a nie na to, co dzieje się dookoła. To jest chyba dobra droga, bo to samo rośnie, jest naturalnym efektem tego, że po prostu kochamy muzykę i ją robimy.
Rahim: Pozwolę sobie dodać, że na początku drogi tak naprawdę naszym celem było spowodować, żeby hip-hop, rap stał się w ogóle akceptowany. To był nasz cel. Nie patrzyliśmy na to długodystansowo. W sensie, czy za 10, 20, 30 lat będziemy to robić. Wtedy nawet nasze pierwowzory, czyli koledzy ze Stanów też byli młodzi i chociaż może byli o parę lat starsi, to też wszystko było raczkujące, świeże. Nikt nie przewidywał, że hip-hop będzie miał 50 lat, że będziemy na scenie po 20, 30, 50 lat.
Nie jest to tylko 25 lat na scenie, ale też 20 lat waszego debiutu jako Pokahontaz.
Rahim: W zasadzie to 25 lat naszego grania razem, bo wiadomo, że wystartowaliśmy trochę wcześniej. Sama Paktofonika wystartowała 2 lata przed tym dwudziestopięcioleciem, bo w 1998. Ja pierwszy album wydałem w 1997, Fokus też robił w podziemiu swoje rzeczy. Działamy jeszcze parę lat więcej, jakbyśmy brali pod uwagę tylko, ile jesteśmy w branży, to myślę, że 30 lat spokojnie by się z tego uzbierało. Natomiast razem stoimy na scenie w zasadzie od "Kinematografii", kiedy to się tak na maksa zaczęło. Graliśmy wcześniej jakieś koncerty, ale liczymy od "Kinematografii" ten start naszej kariery. To wtedy dopiero wszystko eksplodowało. Wtedy się zaczęło i wtedy zaczęliśmy to robić na poważnie. Zaczął to być nasz zawód, zaczęliśmy się tym trudnić i tak się trudnimy tym już ćwierć wieku.
Fokus: Ja zacząłem ten zawód uważać za zawód jakoś od roku. Zdałem sobie sprawę, że to się naprawdę dzieje, że to nie jest tak, że robię zajawkę, tylko naprawdę pojawiły się transfery, lotniska, ochrona, wystroje, sceny, wręcz można powiedzieć choreografie na scenie - bardziej chodzi o to, kiedy się wchodzi, kiedy wychodzi, "idź usiąść, rapuj teraz". To naprawdę zaczęło się robić na takim wysokim poziomie w sumie jakoś od roku.
Rahim, ty też masz takie odczucia, że dopiero od roku faktycznie funkcjonujecie jako taki wielkoformatowy duet?
Rahim: Wiele się zmieniło ostatnimi laty. Ten nasz koncert w Spodku sprzed 3 lat, na dwudziestodwulecie "Kinematografii" trochę zmienił trajektorię. Mam wrażenie, że po pandemii nastąpił jakiś taki reset. Od pandemii naprawdę się dzieje bardzo dużo, bardzo intensywnie, w innej skali. Koncertowo przez to, że zbudowaliśmy band, całą orkiestrę, to też nabrało to innego wymiaru. Zagraliśmy na największych scenach, na największych festiwalach, z największymi legendami tej sceny. Graliśmy na takim festiwalu w tym roku, gdzie oprócz nas był m.in. Dżem, Vader, KSU. To turbo zaszczyt dla nas, że Paktofonika - najmłodszy w sumie twór tego wszystkiego, też stał z takimi ważnymi zespołami dla polskiej muzyki. To się mocno zmieniło. Wiadomo, my też gramy undergroundowe koncerty. Zdarza nam się wbijać do klubu, gdzie przychodzi kilkaset osób, nie ma tego anturażu, tego wszystkiego dookoła nas i też to lubimy. Lubimy ten kontakt z publiką, ale największą przyjemność czerpiemy z tego, jeśli możemy dać to w najlepszej formie, z górnej półki.
Mówiłeś, że trochę nowa kariera zaczęła się po pandemii. W pewnym momencie odnosiłem wrażenie, że ciążyło nad wami to widmo Paktofoniki, z którego chcieliście się trochę wybić. Chcieliście pokazać, że OK, to był ważny etap waszej karierze, ale chcecie już robić co innego.
Fokus: O tym już zostało tyle powiedziane... Trochę nie wierzyliśmy w ten koncert w Spodku i kiedy on się udał tak, że bilety się sprzedały w 2 dni, to okazało się, że to nie jest tylko nasza muzyka, tylko nasza Paktofonika. To jest Paktofonika ludzi, oni jej bardzo potrzebują i wyszliśmy temu naprzeciw.
Nadchodzący koncert też będzie dość istotny.
Fokus: Tak, ale to jest bardziej nasz koncert, nasza twórczość, to my.
Rahim: Ten koncert, jak już na samych plakatach, billboardach i wszystkich nośnikach reklamowych widać, posiada oś czasu. Ta oś czasu jest tutaj bardzo ważna, bo dużo osób kojarzy nas z naszej głównej roli, którą zagraliśmy w Paktofonice. Zdajemy sobie sprawę, że ona jest naszą najważniejszą rolą, najbardziej docenioną, natomiast my przez te lata robiliśmy wiele rzeczy. Robiliśmy solowe płyty, robiliśmy projekty poboczne i w dużej mierze robiliśmy Pokahontaz. Mamy 5 albumów i na to chcemy zwrócić uwagę. Chcemy dać ludziom teraz przekrój naszej twórczości z 25 lat. Oczywiście nie zabraknie tam Paktofoniki, ale pokażemy też te wszystkie inne nasze rzeczy, które robiliśmy.
Pokażemy 25 lat naszej drogi muzycznej i cieszymy się bardzo, że spotkamy się z fanami naszej twórczości, nie tylko twórczości Paktofoniki, liczymy że przyjdą tam ludzie, którzy byli z nami przez te lata. Będą tam nasi ortodoksyjni fani, którzy pewnie będą łapać się za głowę, jak usłyszą pierwszą nutkę jakiegoś utworu i powiedzą "ooo to wchodzi ten kawałek", oni to będą wiedzieć. Tam nie będzie przypadkowych ludzi. To nie jest koncert tak, jak graliśmy wielokrotnie na dniach czegoś, na festiwalach, gdzie byli ludzie przypadkowi, gdzie byli zaciekawieni, co my gramy, czy chcieli posłuchać Paktofoniki, zobaczyć to, co robimy,
Fokus: - Czy czekali na "Jestem Bogiem".
Rahim: - Tutaj będą ludzie, którzy będą znali, podejrzewam większość materiału. Myślę, że niektórych niczym nie zaskoczymy, jeśli chodzi o repertuar, bo będą wszystko znali. Będą też podejrzewam tacy, którzy właśnie od "Jestem Bogiem" poznali naszą twórczość i wgłębiają się w nią. Będą to młodzi fani, tak zakładam. Dla nas to jest bardzo ekscytujące, że będziemy mogli w końcu zagrać to, co chcemy i będą tam ludzie, którzy będą to kumać, wiedzieć, po co tam są i co my będziemy prezentować.
Widziałem w materiałach promocyjnych, że jest to reklamowane jako pożegnanie Pokahontaz. Co to dla was znaczy, będziecie teraz działali solowo czy zamierzacie jednak utrzymywać kolaborację?
Fokus: Był taki moment w naszym życiu, że bardzo dużo rzeczy się zmieniło. Bardzo dużo rzeczy się wyprostowało. Doszliśmy do pewnego wieku, kiedy już nie musimy się chować za zespołem, a możemy reprezentować samych siebie i dalej nagrywać razem. To są dwa czynniki, które się złożyły, żeby dotrzeć do większej ilości osób i jednocześnie pokazać nas.
Rahim: Chciałem tylko dodać, że to wszystko jest oczywiście prawdą, natomiast ostatnia płyta Pokahontaz "Renesans" miała swoją premierę 6 lat temu. Wydaliśmy pod tym szyldem 5 płyt. Mam wrażenie, że zamknęliśmy tym pięcioksięgiem to, co chcieliśmy powiedzieć w tym czasie, plus to, co przeżyliśmy ostatnimi laty, plus nawet ta pandemia, która była swego rodzaju resetem dla wielu umysłów, spowodowało, że mamy coś nowego w głowie. Mamy inną jakość, mamy inne podejście do tego, co robimy, jak robimy. Mamy wrażenie, że ten dystans od ostatniej płyty spowodował, że to jest czymś innym. Że to nie jest już kolejna płyta Pokahontaz.
To dalej jesteśmy my, ale bardziej jako jednostki, jako Fokus, Rahim. Reprezentujemy siebie bardzo mocno i poczuliśmy, że to jest wejście w nową ćwiartkę. Otwarcie nowego rozdziału, dlatego też cieszymy się z taką małą łezką w oku, że wspólnie z naszymi fanami zamkniemy ten rozdział i otworzymy nowy. To jest bardzo ważny dla nas punkt tego koncertu, dlatego też postanowiliśmy o tym powiedzieć głośno, żeby ludzie mieli świadomość, że Pokahontaz w tej dotychczasowej postaci zakończy swoje istnienie i wyjdziemy my na światło dzienne.
Macie już zaplanowany jakiś konkretny materiał?
Rahim: Mamy skończoną płytę tak naprawdę, w zasadzie to mamy jej 96%. Brakuje jednej mojej zwrotki, zalegam i featuringi. Brakuje tylko tego, a w zasadzie jakbyśmy nawet tego nie mieli, to i tak mamy 15 numerów. To dużo jak na te czasy i to nie są numery po minutę 30 tylko takie 3-4 minuty, czyli taki nasz standard. Jesteśmy strasznie zajarani tym albumem, dlatego też czujemy, że to jest coś innego. Jesteśmy tam innymi ludźmi, o innych rzeczach, mówimy, inne mamy podejście, nie ma już tego, że jest jeden producent - jest wielu producentów, mamy super featuringi. Chciałbym już dużo o tej płycie mówić, ale to jeszcze nie ten moment. Wkrótce wszystko powiemy. Teraz chcielibyśmy mówić o koncercie, a na pewno na tym koncercie coś z tej płyty zapodamy i zapraszamy, bo to będzie przedpremierowa akcja.

Nie chcę was ciągnąć za język, natomiast jestem bardzo tego ciekaw. Mam wrażenie, że przez długie lata byliście dość ostrożni, jeżeli chodzi o featuringi, szczególnie z młodszymi artystami. Na ostatniej płycie Pokahontaz pojawiły się Young Igi, no ale w zasadzie z młodych to było tyle. Chcecie współpracować więcej z młodszą sceną?
Fokus: My trochę nie mamy dostępu do młodszej sceny. Trudno wychodzić z naszej strony jako dinozaury do młodych ludzi. Dla nas to wszyscy są młodzi, a tam już kilka pokoleń się obróciło. Nie śledzę też tak mocno tego i nie do końca mi się podoba to, co się nowego dzieje. Ja to w ogóle mentalnie siedzę jeszcze w innej muzyce, bo w muzyce elektronicznej i docelowo chciałbym kiedyś taką muzykę robić, a przynajmniej równolegle, ale czy bym chciał? Jasne, jeżeli ktoś ma skile, jeżeli ktoś kocha rap i potrafi rapować, a nie tylko naśladuje trendy, widać w tym pazur i zajawkę, to jasne. Jak najbardziej chcielibyśmy mieć dobre featy, bo lubimy współpracę z dobrymi artystami. To zawsze jest budowanie jakiejś większej wartości, kiedy 1 + 1 nie równa się 2 tylko 3.
Rahim: My ogólnie jesteśmy otwarci i myślę, że na nowej płycie będzie to słychać. Myślę, że wiele featuringów zaskoczy i nie tylko dlatego, że będą to featuringi właśnie z młodą sceną, tylko będą to featuringi dość odległe od tego, co można by było do nas przystawić. Wyszliśmy poza własny sos i wzięliśmy ludzi, którzy robią fajne rzeczy, których szanujemy, a których niekoniecznie można by z nami połączyć, a jednak się da. Jeśli w przyszłości pojawią się artyści młodzi, którzy będą zainteresowani jakąś współpracą, to oczywiście bardzo chętnie.
My nie działamy na zasadzie "a ten jest popularny to weźmy go". Raczej to musi być jakiś mentalny magnetyzm i musimy czuć jakiś vibe. Nie wybieramy ludzi przez ksywki, wybieramy ludzi przez to, co sobą reprezentują. Może być tak, że z kimś mamy mniejszy przelot, ale go szanujemy, jaramy się tym, co dana osoba robi i wtedy chcemy ją do siebie zaprosić. Mam nadzieję, że kiedyś się to odwróci w drugą stronę i ktoś właśnie z młodego pokolenia powie, ja się wami jarałem, chodźcie do mnie na płytę albo na feat, zróbmy coś razem.
Wracając do koncertu, odbędzie się dzień po 25 rocznicy śmierci Magika. Będzie AbradAb, ale nie będzie Joki, niedawno scena pożegnała też Pono. To wydarzenie, poza tym, że będzie typowo dla was, będzie też jakimś hołdem dla tych weteranów sceny?
Fokus: Mam wrażenie, że ciągle będą dookoła nas te osoby, bo razem to tworzyliśmy. Różne były przeloty, ale generalnie cel każdej z tych osób był ten sam i dużo udało się osiągnąć. Pamiętamy o tych osobach, bo to też wynika z naszej historii. Dla nas to są ważne elementy. Trudno bezemocjonalnie teraz opowiadać na ten temat.
Rahim: Tak, ja chciałem dołożyć jeszcze do tej wymienionej ekipy jeszcze Bas Tajpana, który nie był tak popularny jak Joka czy Pono, ale też dużo dla muzyki zrobił i też był naszym ziomkiem z młodości. Razem tworzyliśmy tu kulturę hip-hopową od początku i był w śląskiej szkole rapu. Potem poszedł w reggae'owe klimaty i wydawaliśmy jego rzeczy MaxFlo, więc to też człowiek, o którym trzeba wspomnieć. Trudne momenty, że to się wszystko wydarza. My jesteśmy trochę bardziej zahartowani, bo już jako młodzieniaszkowie straciliśmy przyjaciela i to w najmniej oczekiwanym momencie. Trochę się z tym borykaliśmy, trochę tego przerobiliśmy. Na każdym koncercie wspominamy Maga, mamy szansę podtrzymać pamięć o jego ogromnym wkładzie w polską muzykę, to korzystamy z tego i to też zawsze był nasz cel, żeby pamięć o nim podtrzymać i dopóki możemy, będziemy to robić.
Co dziś was inspiruje? Formy mediów, muzyki, co trafia?
Fokus: Ja mam na Spotify'u tak algorytm ustawiony, że on cały czas zaskakuje, robię tak, żeby mnie zaskakiwał. Jak jest się producentem muzycznym, to cała muzyka, którą słyszysz, w twojej głowie rozkłada się na poszczególne instrumenty, tak, jakbyś miał to porozkładane na konsolecie i nie sprawia ci to przyjemności. Uwielbiam słuchać nowych gatunków muzycznych, które robią coś takiego, co nie powoduje, że mi się to rozkłada na stół, tylko mnie pociąga swoją wartością, więc różne dziwne rzeczy dubowo-elektroniczne, tempa 140, 150BPM, ale też drum'n'bassy, house, bass house, breaki, czyli głównie angielska scena i jej kopia za oceanem.
Rahim: U mnie, jeśli chodzi o inspiracje na teksty, to cały czas mam radar nastawiony dookoła i staram się być czujny na wszystko tak naprawdę. Na treści zawarte w książkach, które czytam, na rozmowy z ludźmi, które przeprowadzam, na muzykę, która gdzieś do mnie dolatuje, bo często w jakimś jednym słowie tudzież zdaniu znajduje się kwintesencja tego, co chciałbym powiedzieć. Często biorę to na warsztat, potem albo rzucam pomiędzy nas: "Słuchaj, takie coś do mnie wpadło, co o tym sądzisz?". W tym roku przez to, ile czasu spędziliśmy razem w podróży, bardzo dużo rozmawialiśmy i to nas nakręcało na kolejne kawałki.
Jak zaczynaliśmy naszą płytę pisać to trochę na zasadzie "trzeba płytę może, bo długo nie było, coś by napisać". To było trochę takie szukanie czegoś, wydobywanie, a potem, jak już to zaskoczyło, jak wbiliśmy się w tą częstotliwość pisania płyty, to ciężko było nas zatrzymać. Mieliśmy już 14 kawałków, ja mówię "stary, sory, ale napisałem jeszcze piętnasty, bo musiałem o tym powiedzieć". Fokus usłyszał - "dobra, to ja się dopiszę", dopisał się i z automatu napisał szesnasty, dlatego ja mam jeszcze zaległą zwrotkę. Podejrzewam, że moglibyśmy 25 napisać, gdybyśmy mieli na to czas, ale musimy gdzieś się zatrzymać i powiedzieć "to jest ten moment, trzeba to teraz podsumować, dopieścić, wydać i róbmy następne, ale dajmy już to ludziom, żeby dłużej nie czekali".
Z muzycznych rzeczy ostatnio strasznie się wkręcam w handpana. Wiem, że euforia na niego była już chwilę temu, ale ostatnio dostałem od żony w prezencie lekcje handpanowe i zauważyłem, że jest to czas, kiedy gram sobie, uczę się, próbuję i wytwarza to taką częstotliwość i daje mi taki czas, kiedy jestem skupiony tylko na tym, a bardzo rzadko mam takie momenty, kiedy nie myślę o niczym innym, kiedy jestem w stanie być tu i teraz. Mindfulness, który ćwiczą ludzie na siłę, że "ooo, ale ja tu siedzę na tym wywiadzie, jaki piękny ten wywiad", tam nie muszę tego robić, po prostu myślę o tym, co uderzyć. To daje mi wibrację, która jest dla mnie przyjemna, bardzo to lubię i jest to dla mnie fajnym odkryciem. Z drugiej strony wiem, że nigdy jakimś handpanistą wybitnym nie będę, ale to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby mieć ten czas dla siebie, kiedy, sprawia ci to przyjemność i możesz się czemuś w stu procentach poświęcić.










