Dobrze wysmażona wołowina. 10 najciekawszych beefów w historii polskiego rapu

Rywalizacja rodzi konflikty. Gdzie jak gdzie, ale akurat w rapie zawsze było ich pod dostatkiem, bo konkretny beef jest jedną z najważniejszych składowych tej muzyki. Postanowiliśmy więc zebrać dla was dziesięć najciekawszych starć, jakie miały miejsce na polskiej scenie. Wybór jest oczywiście do bólu subiektywny, dlatego czekamy na wasze propozycje w komentarzach!

Jimson kontra VNM

Reklama

Żaden beef nie rozgrzał słuchaczy podziemia tak bardzo, jak ten, którego bohaterami byli jego niekwestionowani liderzy. Czego w nim nie było! Wytaczano najcięższe działa, nawijkę zagęszczano argumentami ad personam, Jimson skorzystał z usług producenta 834 (BobAir i jego słynna rozmowa w środku nocy), a VNM nie pozostał mu dłużny, zapraszając do współpracy Me?How?'a... Przede wszystkim dostaliśmy jednak prawdziwą kanonadę pełnokrwistych kawałków z obu stron (Dodatkowo Jim był wspierany przez śp. Orua z Projektu Nasłuch). Poziom by tak wysoki, że ostatecznie trudno nawet dziś ustalić, kto został zwycięzcą. Wiemy za to, że potyczka wyszła obu panom na dobre - pierwszy z czasem stał się niekwestionowaną legendą undergroundu, drugi zaś "wszedł z buta" w mainstream, stając się jednym z najlepszych raperów na scenie.


Mezo kontra Ten Typ Mes

Powszechnie zwie się go "batalią o trzy litery". Mowa oczywiście o podobnie brzmiącym skrócie (Mez - Mes), do którego prawo uzurpowali sobie zarówno poznaniak, jak i warszawiak.

Dobrze wiemy, jak potoczyły się losy tych raperów, lecz w tamtych czasach Mezo, obecny okupant popowych list przebojów, pokazał, że nie obce są mu kąsające linijki ("Panczlajner"!).

A Ten Typ? Ma klasę obecnie, miał ją też wtedy, co najlepiej ilustruje diss "Nagła śmierć", który z hukiem zakończył zmagania.


TomB kontra Enson

Miejsce to samo, co w przypadku starcia Jimson - VNM, lecz prestiż nieco mniejszy. Owszem, kilka lat temu obaj raperzy byli na fali wznoszącej i ich ceniono, ale daleko im do chwały, jaka stała się udziałem bardziej znanych kolegów po fachu. Co zaś się tyczy samego beefu, zdarzały się w nim zagrywki, których nie uznalibyśmy za raperskie (kopanie w drzwi mamy Ensona po nocy), ale i soczyste pancze. Esencjonalnym kawałkiem na potwierdzenie tych słów jest "Nie nagram dla Ciebie featu" gorzowskiego rapera, który święcił triumfy jako freestyle'owiec.


Peja kontra Tede

Peja miał w swojej karierze sporo pamiętnych starć, ale żadne nie przybrało takiego obrotu, jak te z Tede (który przed rozpoczęciem beefu, był kumplem Andrzejewskiego). Dość powiedzieć, że przeniosło się daleko poza sferę muzyczną, czego najlepszym przykładem niech będzie sprawa z odwoływaniem koncertów reprezentanta Wielkiego Joł w Poznaniu. To zaś ostatnio spowodowało, że szef WJ-u wynajął autobus, by... przetransportować swoich fanów do stolicy Wielkopolski. Istny serial z gatunku tych tasiemcowatych. Nie ma wątpliwości, że jeszcze będzie przynosił kolejne szeroko dyskutowane odcinki.


Tede kontra Płomień

Jeśli istnieją beefy kanoniczne, to na pewno jednym z nich jest show zafundowane przez warszawski tercet (pod które podłączył się również Nowator, ale bądźmy szczerzy - to nie ten rozmiar kapelusza). Było jak w dobrym filmie: mieliśmy zwroty akcji ("3 Korony" wyglądały na ostatnią scenę, ale nadeszły kolejne epizody), a na kolejnych albumach pojawiały się docinki, które pokazywały, że rany się nie zabliźniły. Kawałek "Muzyka miejska" z 2010 roku, na którym ramię w ramię rymowali Pezet i Tede, może świadczyć o tym, iż napięcia wygasły. Cóż, komentarz TDF-a dotyczący jednego z refrenów na materiale Onara ("Dorosłem do rapu", 2011) mówi coś zgoła innego...


Shellerini kontra Owal

Bój w ramach jednego miasta to sprawa najwyższej wagi. Wiedzą o tym znany z WSH Sheller oraz Owal. Dla tego drugiego podjęcie rękawicy było niejako sprawą honoru - w 2007 roku był już jedną z twarzy niesławnego hiphopolo, doświadczając tym samym znacznego odpływu fanów. Aktywnością mógł więc sporo nadrobić i po części mu się to udało. Ostatecznie beef nie został jednoznacznie rozstrzygnięty, ale zapisał całkiem przyzwoitą kartę.


Te-Tris kontra Ciech, Rak, Diox

Najpierw były zaczepki w stronę Te-Trisa, później przyszły kawałki. Tak konkretne, że w pewnym momencie dyskusjom nie było końca. Trio porwało się z motyką na słońce: już dawno siemiatyczanin był uznanym graczem wolnych stylów, a dodatkowo miał na swoim koncie znakomicie przyjętą, klasyczną EP-kę "Naturalnie". Co ciekawe, konflikt trwał w najlepsze przez parę ładnych lat, by ostatecznie umrzeć śmiercią naturalną w 2010 roku. Werdykt? Większość słuchaczy postawiła na Teta.


Duże Pe kontra PIH

Niektóre konflikty wyrastają wprost z osobistych kontaktów. Przeszło dekadę temu doszło do spięcia dwóch skrajnie różnych raperów. Refleksyjnego (za którego uważano Pe) oraz hardcorowego w osobie PIHa. Beef wywrócił to spojrzenie do góry nogami, obaj nawijacze przerzucali się bowiem nieeleganckimi pojazdami, przy których wymięka sporo horrorcore'owych wynurzeń. Skończyło się spektakularnie - opublikowanie utworu "Co?" białostocczanina na składaku wytwórni UMC Records, pod której szyldem projekty realizował warszawiak, przelało czarę goryczy.


Obrońcy Tytułu kontra Gib Gibon Skład

Gdybyśmy dzisiaj ustawili członków obu grup obok siebie, trzeba byłoby przyznać, że mamy do czynienia z prawdziwym panteonem gwiazd polskiego rapu. Ba, nawet w 2001 roku, gdy stanęli naprzeciw siebie w Płocku, mówiono o epokowym wydarzeniu, które podniosło poprzeczkę innym (pasja bijąca od bitewnym nawijek Tedzika i Pezeta). Nim jednak nastąpiło, dogryzali sobie Eldo i wspomniany raper z WFD, co spowodowało wybuch oraz wyraźnie zarysowało podział na OT i GGS. Rzecz bez precedensu, która rezonowała przez wiele lat. Nie wierzycie? Sprawdźcie ostre wypowiedzi sprzed lat autorstwa Włodiego i Pelsona, a później rzućcie okiem na skład Projektu Parias.

Wzgórze Ya-Pa 3 kontra Tymon

Powróćmy na koniec do starych czasów. Dzisiaj może wydawać się to komiczne, a nawet nieprawdopodobne, ale jedna recenzja może doprowadzić do kataklizmu. Kiedy Tymon odpalił walec i, jak to się ładnie mówi, zmasakrował "Centrum" Wzgórza na łamach "Klanu", kielecka grupa przystąpiła do ofensywy, wypuszczając przy okazji kolejnego materiału kawałek "Fast Food". Pech chciał, że nie trafili na byle kogo - wrocławianin dopiero stawał się tym raperem, który niedługo później dał się poznać jako jedna z najciekawszych postaci sceny, lecz nie był przy tym pierwszym lepszym nawijaczem z tłumu. To zaś zaowocowało utworem "Tyle snów", który odarł WYP3 z wszelkich złudzeń.

Dowiedz się więcej na temat: VNM | Mezo | Ten Typ Mes | peja | Tede | Te-Tris | Wzgórze Yapa 3

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje