Na scenie - ponownie w wybitnie klimatycznym Mercy Brown - Ani Rusowicz towarzyszył pianista Rafał Stępień, który pracował ze Zbigniewem Wodeckim przy płycie "Dobrze, że jesteś". Płycie, której nagrywanie zostało przerwane przez nagłą śmierć artysty, a która później została dokończona przez zaproszonych muzyków z inicjatywy córki Wodeckiego, Katarzyny Wodeckiej-Stubbs. Stamtąd pochodzi m.in. kochana przeze mnie piosenka "Chwytaj dzień". Usłyszycie na tym albumie i to, co Wodecki zdążył nagrać, i utwory skończone przez Kayah, Kubę Badacha, Juniora Robinsona, Andrzeja Lamperta, Beatę Przybytek i Sławka Uniatowskiego. Za dopisane teksty odpowiada Jacek Cygan. Posłuchajcie koniecznie, a ja zacznę zmierzać do brzegu.
"Zrobiliśmy taki układ z Rafałem, że ja nie wiem, jakie będą piosenki. Trochę ich mamy, ale nie wiem, które będą dokładnie. Taka 'Jaka to melodia'" - powiedziała na początek Rusowicz i trudno ocenić, czy to prawda, czy nie, ale jeśli prawda, to gratuluję ucha, a nawet jeśli nieprawda, to i tak ciekawy koncept na wprowadzenie swobodniejszej atmosfery.
Najpierw usłyszeliśmy "Groszki i róże" Ewy Demarczyk. "Charyzmatyczna Czarna Madonna, kochała młodych chłopców, a jej ulubieńcami byli m.in. właśnie Zbigniew Wodecki, ale też mój ojciec" - mówiła wokalistka, zapowiadając piosenkę. Później przy każdym utworze dostawaliśmy jakąś anegdotkę, która albo była zabawna, albo osobista, albo oba naraz, co się chwali, bo nie każdy potrafi mówić ze sceny tak, żeby publika nie czekała tylko aż skończy i zacznie śpiewać. Przy okazji koncertu Kuby Badacha pisałam o muzyce "podanej tak, że w przerwach gadanych zapominałam, że oni w ogóle mieli coś grać". I tu było podobnie.
"Postaramy się zadbać o państwa słuch i państwa dusze, myślę, że nam się uda" - dodała jeszcze Rusowicz, po czym dostaliśmy kolejny utwór i kolejną historię. Tym razem Ludmiła Jakubczak i "Gdy mi ciebie zabraknie". Jakubczak była największą konkurentką Ireny Santor. Zginęła tragicznie, w wieku 22 lat, w wypadku samochodowym, gdy wracała wraz z mężem i Ireną Santor z nagrań programu w Łodzi. Fani wokalistki mieli oskarżać później Irenę Santor i męża Jakubczak - Jerzego Abratowskiego - że mieli romans i chcieli pozbyć się "przeszkody". Już pisząc to, mam ciarki, a wyobraźcie sobie, jakie ta historia robi wrażenie, kiedy zaraz po niej słyszy się właśnie "Gdy mi ciebie zabraknie".
Historia o Helenie Majdaniec obejmowała jej miłość do Wojciecha Kordy, ojca Ani Rusowicz, i wspomnienie, że "to środowisko było małe, oni się wszyscy w sobie kochali". Był to świetny wstęp do utworu "Zakochani są wśród nas". Później kolejno "Jeszcze poczekajmy" Reny Rolskiej, "Bajo-bongo" Nataszy Zylskiej, które szybko zaktywizowało publiczność, "Oczy masz niebiesko-zielone" Wandy Warskiej i ostatnie przed przerwą "O mnie się nie martw" z repertuaru Kasi Sobczyk.
Po przerwie wspólnie pośpiewaliśmy też "Przypomnij mi" Steni Kozłowskiej. "Do tego numeru muszę się specjalnie przygotować, wstanę, bo on wymaga odpowiedniej interpretacji i wkurzenia. Muszę sobie przypomnieć momenty, które mnie najbardziej irytowały" - mówiła Ania Rusowicz przed kolejnym utworem, czyli "Z kim tak ci będzie źle jak ze mną" Kaliny Jędrusik. Interpretacja brawurowa, która zasłużyła na równie wybuchową reakcję publiczności.
"Ten utwór działa jak widelec wbity w gardło. Obezwładnia. Jeżeli będę płakać w trakcie tej piosenki, to wybaczcie mi" - brzmiała zapowiedź "Do ciebie mamo" Violetty Villas. Myślę, że nie ma na świecie osoby, której by się lekko oczy nie zaszkliły przy tym tekście. Nie zabrakło też oczywiście Anny German i jej utworu "Tańczące Eurydyki".
"Kocham starą polską piosenkę, doskonałe teksty, harmonia. Dostałam taką misję… Bo w ogóle kiedyś nie lubiłam swojego głosu, chciałam śpiewać jak koleżanki, Whitney Houston i tak dalej, a tak to myślałam, że może chociaż w kościele pośpiewam z tym moim vibratem. Ale moja misja jest inna - stare polskie piosenki" - podsumowała wokalistka, a później dostaliśmy jeszcze "Autostop" Karin Stanek, "Już nie ma dzikich plaż" Ireny Santor, "To były piękne dni" Haliny Kunickiej (ze zmienionym na koniec "to będą piękne dni", co uważam za urocze), a na wyklaskane bisy: polska wersja "Que sera, sera" i "W co mam wierzyć" Miry Kubasińskiej.
Mówiłam już, że Wodecki Twist ma w programie naprawdę fajne rzeczy? Bardzo miło usłyszeć te starsze piosenki, kiedy wszyscy w kółko coverują Korę, Grzegorza Ciechowskiego i Andrzeja Zauchę. Jeszcze milej słuchać tych starszych piosenek, kiedy ktoś robi to tak dobrze.




![Jarocin Festiwal 2026. Trzeci dzień: Teraz proszę tańczyć [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N2PJGE11292IH-C401.webp)






