"Pray" zna już cała Polska. Jaki przekaz kryje się za utworem na Eurowizję?
Alicja Szemplińska znów stanie na eurowizyjnej scenie. Po sześciu latach od niedoszłego występu w Rotterdamie wokalistka dostała drugą szansę i tym razem pojechała do Wiednia z utworem "Pray". To jednak nie klasyczna ballada, lecz dużo bardziej nowoczesna i osobista propozycja, w której miesza R&B, gospel i rap. Sama artystka nie ukrywa, że utwór ma dla niej szczególne znaczenie.

Alicja Szemplińska zwyciężyła w polskich preselekcjach do Eurowizji 2026. W głosowaniu publiczności zdobyła 32,01 proc. głosów i wyprzedziła m.in. Olę Antoniak oraz Basię Giewont. Dzięki temu reprezentantka Polski wystąpi podczas jubileuszowego, 70. Konkursu Piosenki Eurowizji, który odbędzie się w Wiedniu.
Finał zaplanowano na 16 maja, a półfinały odbędą się 12 i 14 maja w Wiener Stadthalle. Austria organizuje wydarzenie po zwycięstwie JJ z utworem "Wasted Love".
Prawdziwe znaczenie utworu "Pray"
Choć tytuł "Pray" można odczytać dosłownie, Alicja Szemplińska od początku podkreśla, że nie stworzyła religijnego utworu. Motyw modlitwy potraktowała bardziej jako symbol siły, nadziei i wiary w siebie.
Wokalistka przyznawała w wywiadach, że inspiracją stały się ostatnie lata jej kariery. Po wygranej w "The Voice of Poland" długo próbowała odnaleźć swoje miejsce na rynku i walczyła o możliwość tworzenia muzyki zgodnej z własnymi upodobaniami.
"To jest piosenka o walce o wolność i walce o samego siebie. Bardzo rezonuję z tym przekazem i uważam, że każdy może odnaleźć w nim coś swojego" - mówiła.
Artystka otwarcie opowiadała również o realiach współpracy z dużymi wytwórniami. Jak przyznała, soul i R&B nie należą w Polsce do najbardziej komercyjnych gatunków, dlatego przez długi czas musiała czekać na moment, w którym będzie mogła w pełni realizować własną wizję.
Gospel, trap i rap w jednej piosence
"Pray" od pierwszych sekund może zmylić słuchaczy. Początek opiera się na spokojnych, niemal gospelowych brzmieniach i wokalu inspirowanym muzyką chóralną. Po chwili utwór gwałtownie zmienia kierunek. Pojawia się mocniejszy beat, a sama Szemplińska przechodzi do rapowanych fragmentów.
Właśnie ten kontrast stał się jednym z najbardziej komentowanych elementów polskiej propozycji. Utwór opowiada o odzyskiwaniu kontroli nad własnym życiem i szukaniu wewnętrznej siły.
Sama wokalistka tłumaczyła, że modlitwę rozumie szeroko.
"Dla jednych to manifestacja, dla innych modlitwa. Staram się wizualizować dobre rzeczy. Modlę się za zdrowie mojej babci, bo ona mnie o to prosi. Piękne jest to, że każdy może modlić się na swój sposób" - mówiła w rozmowie z "Faktem".
Eurowizja po latach
Dla Alicji Szemplińskiej tegoroczny konkurs ma szczególne znaczenie. W 2020 roku wygrała "Szansę na sukces. Eurowizja" i miała reprezentować Polskę z piosenką "Empires". Konkurs został jednak odwołany.
W kolejnych latach wokalistka próbowała wrócić na eurowizyjną scenę. W 2023 roku zgłosiła do preselekcji utwór "New Home", ale ostatecznie zajęła szóste miejsce.
Po tamtym doświadczeniu nie zrezygnowała z muzyki. W 2024 roku wydała debiutancki album "nie wracam" i zaczęła konsekwentnie budować własny styl. Dziś podkreśla, że jej powrót na Eurowizję nie jest próbą odegrania się za przeszłość.
"Wracam na ten konkurs, żeby pokazać swoją nową odsłonę i materiał, który będzie żył także po Eurowizji" - mówiła przed wyjazdem do Wiednia.
Nowy występ, nowe reakcje
Jeszcze przed rozpoczęciem prób wielu fanów nie dawało Polsce większych szans na finał. Sytuacja zmieniła się po pierwszych prezentacjach scenicznych. Ekipa Szemplińskiej przygotowała nową choreografię i bardziej dynamiczny występ niż ten znany z preselekcji.
Na scenie wokalistce towarzyszy czworo tancerzy, a centralnym elementem występu została pochylona platforma. W sieci szybko pojawiły się komentarze, że Polska może być jedną z niespodzianek tegorocznego półfinału.
Alicja Szemplińska wystąpi podczas pierwszego półfinału Eurowizji 2026, który odbędzie się 12 maja.










