Największy przegrany Eurowizji 2026. Wielka Brytania otrzymała 1 punkt
Jeszcze kilka lat temu sukces Sama Rydera dawał Brytyjczykom nadzieję, że ich eurowizyjna passa wreszcie się odwróci. Tymczasem finał Eurowizji 2026 w Wiedniu przyniósł kolejne bolesne rozczarowanie. Reprezentujący Wielką Brytanię Sam Battle, występujący jako Look Mum No Computer, zakończył konkurs na ostatnim miejscu z zaledwie jednym punktem od jury z Ukrainy.

Tegoroczna propozycja Wielkiej Brytanii od początku budziła skrajne emocje. "Eins, Zwei, Drei" było synthpopową mieszanką elektroniki, absurdalnego humoru i celowo przerysowanej estetyki. Sam Battle (Look Mum No Computer) pojawił się na scenie w jaskraworóżowym kombinezonie, śpiewając o porzuceniu pracy biurowej i wyjeździe do Niemiec, by "liczyć do trzech". Dla jednych był to odważny manifest ekscentrycznego brytyjskiego stylu, dla innych kompletnie niezrozumiały żart. Sam artysta jeszcze przed konkursem podkreślał, że jego muzyka nie jest propozycją dla każdego.
"Albo to kochasz, albo nienawidzisz, ale wierzę, że jest miejsce na taką muzykę jak nasza" - mówił w rozmowie z BBC.
Po finale okazało się jednak, że europejska publiczność nie podzieliła jego entuzjazmu. Telewidzowie nie przyznali Wielkiej Brytanii ani jednego punktu, a jurorzy z 30 państw całkowicie zignorowali brytyjską propozycję. Jedyny punkt nadszedł z Ukrainy.
Wielka Brytania stawia na ironię
Komentatorzy brytyjskich mediów niemal jednogłośnie uznali, że BBC ponownie źle odczytało charakter konkursu. W analizach po finale przewija się argument, że nadawca zamiast szukać silnej, nowoczesnej piosenki, kolejny raz postawił na ekscentryczność i kampową formę.
Filippo Baglini z londyńskiego radia London One Radio zwracał uwagę, że od kraju, który wydał światu The Beatles, oczekuje się znacznie więcej.
"Wielka Brytania jest jednym z najważniejszych muzycznych krajów świata. Dlatego taka propozycja po prostu nie wystarcza" - ocenił.
Podobne głosy pojawiały się także wśród fanów Eurowizji. Wielu z nich uważa, że BBC od lat patrzy na konkurs z dystansem i ironią, zamiast traktować go jak poważną muzyczną platformę. Austriacki fan Thomas Tammegger podkreślał, że najlepszym dowodem na potencjał Wielkiej Brytanii był sukces Sama Rydera w 2022 roku.
"Kiedy naprawdę się postarali, efekt był natychmiastowy. Drugie miejsce Sama Rydera pokazało, że to może działać" - mówił.
Sam Ryder pozostaje wyjątkiem
Właśnie nazwisko Sama Rydera wraca dziś w brytyjskich mediach najczęściej. Artysta z utworem "Space Man" był o krok od zwycięstwa w Turynie i dla wielu pozostaje symbolem niewykorzystanej szansy na odbudowę pozycji Wielkiej Brytanii na Eurowizji.
Od tamtej pory sytuacja ponownie się pogorszyła. W 2024 roku Olly Alexander, mimo rozpoznawalnego nazwiska i dużej kampanii promocyjnej, zakończył konkurs dopiero na 18. miejscu, a od publiczności dostał zero punktów. Sam wokalista po konkursie przyznał, że doświadczenie było "brutalne" i radził przyszłym reprezentantom, by "znaleźli dobrego terapeutę".
Według wielu komentatorów właśnie dlatego uznani brytyjscy artyści unikają Eurowizji. Konkurs wciąż postrzegany jest tam jako ryzykowny ruch, który bardziej może zaszkodzić karierze, niż ją rozwinąć.










