Mocne głosy i tylko dziesięć miejsc. Przed nami drugi półfinał Eurowizji 2026!
Drugi półfinał Konkurs Piosenki Eurowizji 2026 w Wiedniu zapowiada się niezwykle różnorodnie i widowiskowo. O dziesięć miejsc w sobotnim finale powalczy 15 państw, a widzowie zobaczą również występy gospodarzy oraz reprezentantów dwóch krajów tzw. Wielkiej Piątki - Francji i Wielkiej Brytanii. Według fanów i bukmacherów czwartkowy koncert może okazać się bardziej wyrównany niż pierwszy półfinał.

Już na początku trzeba przygotować się na mocne otwarcie. Będzie to powracająca po kilkuletniej przerwie Bułgaria, która stawia na mocny taneczny performance przygotowany głównie pod telewizyjne kamery. Dopiero pod koniec utworu scena zyska efektowną oprawę świetlną, która podkreśli finałowy moment występu. Już teraz tytuł bułgarskiej propozycji "Bangaranga" stał się słownym viralem.
Azerbejdżan zaprezentuje spokojniejszą propozycję z bardzo dobrym wokalem i… "fruwającymi prześcieradłami". Duże zainteresowanie wzbudza także Rumunia, określana przez wielu fanów mianem "czarnego konia" półfinału. Kraj, który przed laty wysłał na Eurowizję jodłowanie, tym razem postawił na widowiskową rock operę. Dziennikarze obecni na próbach podkreślają, że rumuński występ z każdą próbą wygląda coraz lepiej i regularnie pnie się w rankingach fanów.
Kontrowersyjna piosenka Lukseburga i wielkie marzenia Francji. Kogo zobaczymy w drugim półfinale Eurowizji 2026?
Kontrowersje pojawiły się wokół propozycji Luksemburga. Internauci zarzucają piosence podobieństwo do utworu "Keeping Your Head Up" Birdy. Reprezentantka tego małego państwa ma słoweńskie korzenie, a na scenie pojawią się skrzypce, choć Eva Marija nie będzie na nich grać na żywo.

Ambitny i artystyczny występ przygotowały Czechy. Cała scenografia zamknięta jest w czterech ścianach a sam utwór przypomina piosenki Woodkida ("Run Boy, Run"). Problemem może jednak okazać się odbiór występu przez widownię w hali, ponieważ większość efektów przygotowano wyłącznie pod transmisję telewizyjną.
Bardzo duże nadzieje z konkursem wiąże Francja. Kraj reprezentuje najmłodsza uczestniczka Eurowizji 2026, 17-letnia Monroe, która imponuje operowym głosem i monumentalnym, marszowym utworem. Francja od lat stawia na podniosłe kompozycje i nie ukrywa, że bardzo chciałaby po 50 latach ponownie wygrać konkurs.
Dynamiczną i trudną do rozszyfrowania propozycję pokaże Armenia. Na scenie dzieje się bardzo dużo, choć część dziennikarzy przyznaje, że trudno zrozumieć przekaz utworu. Dodatkową ciekawostką będzie wykorzystanie rekwizytu znanego fanom… serialu "M jak miłość".

Nieco słabiej oceniana jest w tym roku Szwajcaria, która postawiła na rockową balladę i efektowną scenografię. Fani uważają jednak, że może to być jedna z mniej zapamiętywalnych propozycji półfinału. Taneczną energię na scenę wniesie Cypr. Wielu komentatorów porównuje tegoroczną propozycję do występu Eleni Foureira z 2018 roku, choć zdaniem fanów obecnej reprezentantce daleko do tamtego sukcesu. Artystka mieszka w Londynie i wcześniej brała udział w telewizyjnym programie randkowym.
Co pokażą gospodarze tegorocznej Eurowizji?
Gospodarze czyli Austriacy zaproponują utwór wykonywany po niemiecku, choć wielu fanów twierdzi, że przygotowanie sceny trwa dłużej niż samo zainteresowanie piosenką. W Wiedniu przypominane są także statystyki - kiedy Austria ostatni raz organizowała Eurowizję, zakończyła konkurs na ostatnim miejscu.
Bardzo emocjonalny występ przygotowała Łotwa. Klasyczny utwór o przemocy domowej opiera się na efekcie cienia i kolejnym mocnym, niemal operowym wokalu. Jednym z głównych faworytów całego konkursu - obok Finlandii czy Grecji - jest Dania. Søren Torpegaard wizualnie porównywany jest do Janna z Polski, a bukmacherzy widzą Danię w ścisłej czołówce. Wielu fanów zauważa też symboliczny zbieg okoliczności - Austria wygrała kiedyś Eurowizję organizowaną w Danii, a teraz to Dania może triumfować w Austrii.
W przerwie między występami na ekranie pojawi się również Alicja Szemplińska. Nie zdradzamy szczegółów, ale będzie dużo uśmiechu i pozytywnych emocji związanych z reprezentantką Polski.
Australijska reprezentantka wzbudza ogromne emocje wśród fanów Eurowizji
Ogromne zainteresowanie wzbudza także Australia i udział Delty Goodrem. Światowej sławy gwiazda podczas występu będzie "grać" na fortepianie, a utwór stopniowo rozwija się aż do bardzo efektownego finału. Wielu komentatorów uważa Australię za kraj realnie walczący o Grand Prix konkursu.
Emocji nie zabraknie także podczas występu Ukrainy. Próby reprezentantki Leleki obserwowała Jamala, która wspiera ją w ćwiczeniach wokalnych. Po próbie prasowej ukraińska delegacja nie była jednak w pełni zadowolona, ponieważ artystka nie wyciągnęła najwyższego dźwięku utworu opowiadającego o nowym początku.
Wielka Brytania ponownie może mieć problem z głosami widzów. Wielu fanów uważa, że gdyby kraj nie był automatycznym finalistą, awans do finału byłby bardzo trudny. Monumentalną balladę o matce zaprezentuje Albania, stawiając na niezwykle mocny wokal i podniosły klimat. Malta zaskoczy natomiast scenicznym mechanizmem obrotowym, choć sam występ ma być pozbawiony dużych fajerwerków. Wieczór zamknie Norwegia z utworem i stylizacją inspirowaną Harrym Stylesem. Reprezentant Norwegii został wcześniej upomniany przez organizatorów za "zbyt seksualny występ", ale podczas ostatniej próby wokalnie wypadł niemal perfekcyjnie.
Kto wystąpi w wielkim finale 70. Konkursu Piosenki Eurowizji? O tym przesądzi głosowanie widzów
O awansie do finału zdecydują widzowie i jurorzy, którzy oddali swoje głosy wczoraj. Każdy kraj uczestniczący w półfinale oraz Wlk. Brytania, Francja i Austria mogą oddać głosy telefonicznie, SMS-owo lub przez oficjalną aplikację Eurowizji, a do wielkiego finału awansuje dziesięcioro uczestników.
Dziś w nocy poznamy też kolejność utworów w wielkim finale Eurowizji 2026. Na razie wiemy tylko tyle, że Alicja Szemplińska wystąpi w jego drugiej połowie.









