Michał Szpak marzył o ponownym występie na Eurowizji, ale nie zgłosił się do preselekcji. Teraz tłumaczy
Michał Szpak zapisał się na kartach historii Eurowizji w 2016 r., gdy wywalczył dla Polski zaszczytne ósme miejsce. W tym roku ponownie mówiło się o jego udziale w krajowych preselekcjach, lecz ostatecznie artysta nie zgłosił swojej kandydatury. Plotkowano także o tzw. "dzikiej karcie", którą miała szykować dla niego Telewizja Polska. Teraz Szpak zabrał głos w sprawie i zdradził kulisy eurowizyjnych wydarzeń. Dlaczego zrezygnował i czy w przyszłości ponownie spróbuje swoich sił w konkursie?

Tegoroczne preselekcje do 70. Konkursu Piosenki Eurowizji odbiły się szerokim echem nie tylko w środowisku miłośników muzycznego święta, lecz także w świecie gwiazd i polskich mediów. Najpierw spore zamieszanie wywołało oczekiwanie na decyzję Telewizji Polskiej w sprawie udziału naszego kraju w konkursie, a następnie owiany tajemnicą koncert uczestników preselekcji. Nadawca zdecydował się bowiem zrezygnować z formatu na żywo, występy zostały wcześniej nagrane, a wyniki ogłoszono w "Pytaniu na śniadanie" kolejnego ranka po emisji.
Skrajne emocje wywołały także rezygnacje niektórych artystów, którzy wcześniej zapowiadali swoją preselekcyjną kandydaturę. Na bojkot Eurowizji zdecydowały się m.in. Karolina Czarnecka i Mery Spolsky, które jednogłośnie przyznały, że mimo dostania się do finałowej stawki, wolą się wycofać, aby pozostać w zgodzie ze swoimi poglądami.
Michał Szpak marzył o kolejnym występie na Eurowizji, ale nie zgłosił się do preselekcji. Teraz tłumaczy
W kontekście polskich preselekcji często mówiło się także o Michale Szpaku, który we wcześniejszych wywiadach wspominał niejednokrotnie, że ponowne reprezentowanie Polski na Eurowizji jest jego marzeniem. Artysta w 2016 r. wystąpił w międzynarodowym konkursie z poruszającym utworem "Color of Your Life", zajmując zaszczytne ósme miejsce. Osiągnął wtedy jeden z najlepszych wyników biało-czerwonych w historii muzycznej rywalizacji.
W tym roku Szpak ponownie planował wystartować w krajowych preselekcjach, lecz ostatecznie nie zgłosił swojej kandydatury. Ogłosił w mediach społecznościowych, że jego decyzja wiązała się z udziałem Izraela w konkursie. Teraz artysta udzielił wywiadu dla RMF FM, gdzie zdradził kulisy swojej rezygnacji i wyjawił, czy zamierza jeszcze kiedyś powrócić na Eurowizję.
"Nie pozwoliłbym sobie na to, żeby dokonać takiej hipokryzji na samym sobie i nagle wejść w coś, co nie pozwalałoby mi tak naprawdę wyrazić swojego zdania na dany temat" - podkreślił Michał Szpak.
Wokalista promuje obecnie swój najnowszy singiel "Fire", który - jak się okazało - pierwotnie brany był pod uwagę jako propozycja preselekcyjna. Ostatecznie Szpak zdecydował się wydać go poza obiegiem Eurowizji i pozostać wiernym swoim wartościom. We wspomnianej rozmowie przyznał, że "kocha wolność" i nie godzi się na narzucane przez organizatorów muzycznego święta ograniczenia. W ubiegłym roku uczestnicy zmuszeni byli bowiem podpisywać pewne zobowiązania, według których nie mogli wypowiadać się na niewygodne tematy, m.in. światopoglądowe.
Spekulowano o przyznaniu mu "dzikiej karty" przez TVP. Michał Szpak twierdzi, że by jej nie przyjął
Jeszcze przed ogłoszeniem finalistów polskich preselekcji w sieci plotkowało się o tym, że Michał Szpak ma dostać od TVP tzw. "dziką kartę". Miałaby ona gwarantować mu udział w preselekcjach, pomimo niezgłoszonej kandydatury. Artysta zabrał głos w tej sprawie i otwarcie zdementował doniesienia. Jednocześnie zaznaczył, że gdyby stacja faktycznie planowała przyznać mu takowe wyróżnienie, nie przyjąłby go.
"Jeśli bym nawet dostał taką dziką kartę, to nie miałbym serca jej przyjąć. Na pewno nie w tym roku i na pewno nie w takich okolicznościach" - powiedział jasno.
Mimo rezygnacji w tym roku, Michał Szpak nie przekreśla całkowicie swojego udziału w przyszłych edycjach Eurowizji. Podsumowując rozmowę o konkursie wyjawił tajemniczo, że "może jeszcze przyjdzie czas".
Kiedy i gdzie odbędzie się Eurowizja 2026? Polską reprezentantką została Alicja Szemplińska
W 70. Konkursie Piosenki Eurowizji nasz kraj reprezentować będzie Alicja Szemplińska. Głosami telewidzów oraz internautów wytypowana została spośród ósemki finalistów polskich preselekcji. Zebrała ponad 32 proc. oddanych głosów, a kolejne miejsca zajęli Ola Antoniak (ponad 18 proc.), Basia Giewont (ponad 14 proc.) i Piotr Pręgowski (ponad 11 proc.). Swoim widowiskowym utworem "Pray", zawierającym elementy R&B, muzyki gospel, a nawet rapu, już w maju zachwyci międzynarodową publikę w Wiedniu.
Przypomnijmy, że Eurowizja 2026 odbędzie się w dniach 12 i 14 maja (dwa półfinały) oraz 16 maja (finał) - to efekt zwycięstwa austriackiego wokalisty JJ z piosenką "Wasted Love" w ubiegłorocznym konkursie w Bazylei (Szwajcaria).
Środowisko eurowizyjne szykowało się na wielki jubileusz z okazji 70. edycji, jednak przygotowania do świętowania przyćmił bojkot udziału Izraela. Z konkursu wycofało się wiele państw, takich jak: Hiszpania (członek tzw. Wielkiej Piątki mający zapewniony od razu udział w finale), Irlandia, Holandia, Słowenia i Islandia.









