Eurowizja: Alicja Szemplińska po raz pierwszy przed dziennikarzami. "Polska będzie w finale!"
Próba prasowa pierwszego półfinału Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 w Wiedniu dostarczyła fanom ogromnych emocji i pozwoliła po raz pierwszy zobaczyć wszystkie występy w pełnej telewizyjnej realizacji. Dziennikarze obecni w hali zgodnie podkreślali, że tegoroczny półfinał jest wyjątkowo różnorodny muzycznie i wizualnie. Od ballad, przez folk, aż po heavy metal - każdy kraj postawił na własny, wyrazisty styl. Jak wypadła na scenie Alicja Szemplińska z Polski?

Wśród uczestników nie brakowało zarówno eurowizyjnych debiutantów, jak i artystów dobrze znanych fanom konkursu. Bardzo mocne otwarcie zapewni Mołdawia (Satoshi i "Viva, Moldova"). Dynamiczny występ pełen energii i ognia robił ogromne wrażenie już od pierwszych sekund. Na scenie pojawiła się również Aliona Moon, była reprezentantka tego kraju, która strojem nawiązuje do swojego występu w 2013 roku. Wzbudziło to duży entuzjazm fanów starszych edycji konkursu.
Szwecja (Felicia i "My System") postawiła w tej edycji na nowoczesny techno-pop i intensywną czerwoną kolorystykę. Całość była bardzo mocna wizualnie i wyraźnie przygotowana pod televoting. Z kolei Chorwacja (Lelek i "Andromeda") zaprezentowała piosenkę opartą na motywach etnicznych. Niektórzy porównują występ do polskiego zespołu Tulia, który stanął na eurowizyjnej scenie w 2019 roku. Folkowe inspiracje połączono z nowoczesną produkcją i mocnym brzmieniem.
Eurowizja 2026 w Wiedniu. Próba prasowa pierwszego półfinału
Grecja (Akylas i "Ferto") zaskoczyła bardzo pomysłowym elementem scenografii. Choć występ ma charakter typowego "fun act", tekst piosenki opowiada o chęci zapewnienia matce wszystkiego, czego potrzebuje. W pewnym momencie dynamiczne disco zastępuje melancholijny przerywnik. Publiczność bardzo dobrze reagowała na ten kontrast pomiędzy zabawową formą a emocjonalnym przekazem.
Bardzo spokojnie i nostalgicznie wypadła Portugalia. Piosenka "Rosa" grupy Bandidos do Cante opowiadająca o tęsknocie za matką wielu osobom przypomniała klimat zwycięskiego utworu Salvadora Sobrala z 2017 roku. Występ był minimalistyczny i oparty głównie na emocjach wokalistów. Następna na scenie pojawi się Gruzja, która w 2026 roku postawił na nowoczesną produkcję inspirowaną nowoczesnością i trochę sztuczną inteligencją. Grupa Bzikebi to dwie kobiety i mężczyzna - brali już udział w Eurowizji ale jako dzieci. Nawet wygrali juniorską edycję. To jednak może nie wystarczyć a sam utwór "On Replay" też nieco przypomina propozycję dla młodszych odbiorców.
W półfinale zaprezentują się także dwa kraje z tzw. wielkiej piątki czyli krajów, które są największymi płatnikami składki członkowskiej do Europejskiej Unii Nadawców. Włoski występ wywołał spore zainteresowanie jeszcze przed rozpoczęciem próby. Sal da Vinci w piosence "Per sempre sì" śpiewa o ślubie. Na Płw. Apenińskim to już hit weselnych imprez. Podczas próby pojawił się jednak problem z sukienką tancerki.
Finlandia idzie po zwycięstwo na Eurowizji 2026?
Jednym z największych faworytów pozostaje Finlandia z piosenką "Liekinheitin". Występ reprezentantów tego skandynawskiego kraju wypełniony jest ogniem, a dodatkowo Linda Lampenius gra na żywo na skrzypcach. Również chórki wykonywane są całkowicie na żywo, co w Eurowizji należy do rzadkości i dawno nie było praktykowane. Dziennikarze zgromadzeni w hali reagowali bardzo entuzjastycznie, a bukmacherzy nadal widzą Finlandię w gronie głównych kandydatów do zdobycia Grand Prix.
Zdecydowanie najbardziej mroczny występ wtorkowego wieczoru przygotowała Czarnogóra. I to zarówno jeśli chodzi o warstwę wokalną, choreografię jak i kostiumy. Widowisko momentami wydawało się wręcz przerażające, ale jednocześnie bardzo zapadało w pamięć. Co ciekawe, to właśnie piosenka "Nova Zora" Tamary Živković była pierwszym utworem wybranym do Eurowizji 2026 (w grudniu 2025 roku).
Eurowizja 2026: Vanilla Ninja wraca do konkursu
Eurowizja lubi powroty, choć nie zawsze są one udane. Tym razem taki powrót to reprezentantki Estonii, które w 2005 roku występowały dla... Szwajcarii. Rockowy zespół Vanilla Ninja ("Too Epic To Be True") to girlsband, których na muzycznej scenie jest teraz zdecydowanie mniej niż dwie dekady temu.
Kolejny kraj który powalczy we wtorek o wejście do finału to Izrael, najbardziej kontrowersyjny uczestnik tegorocznej edycji Eurowizji. Piosenka "Michelle" wykonywana jest przez Noama Bettana w trzech językach, a jej autorką jest Yuval Raphael, zeszłoroczna reprezentantka tego bliskowschodniego kraju. W hali dało się odczuć zarówno wsparcie, jak i napięcie wokół izraelskiego występu.
Bardzo odważną i niezwykle sensualną propozycję przygotowały Niemcy. Na scenie pojawiło się najwięcej ognia spośród wszystkich uczestników. Niektórzy dziennikarze porównywali cały performance Sarah Engels ("Fire") do występu Eleni Foureiry dla Cypru w 2018 roku. Szczególne emocje wzbudzał dynamiczny dance break pod koniec piosenki.
W barwach Belgii wystąpi Essyla ("Dancing on the Ice") uczestniczka tamtejszej edycji programu "The Voice". Dziennikarze zwracali uwagę, że głośna i nowoczesna propozycja może mieć problem z przebiciem się do finału. W Belgii organizacją udziału w Eurowizji co roku zajmuje się inna telewizja i tym razem również zmienił się nadawca odpowiedzialny za konkurs. W 2026 reprezentanta wybiera francuskojęzyczny nadawca publiczny.
Problemy techniczne pojawiły się za to przed próbą Litwy. Wokalista miał duże trudności z "ubraniem się" w ogromny kostium. Rozwiązanie problemu zajęło dobre 15 minut - w tym czasie prowadzący - Victoria Swarovski i Michael Ostrowski - musieli "szyć" i wypełniać czas. Lion Ceccah już kilkukrotnie próbował dostać się na Eurowizję i wreszcie - z utworem "Sólo Quiero Más" - udało mu się spełnić marzenie.
We wtorek wieczorem można też liczyć na charakterystyczny i taneczny, pełen przepychu występ San Marino. Choć to najmniejszy kraj biorący udział w konkursie to po raz kolejny postawił na duże nazwisko i widowiskową produkcję. W przeszłości dla San Marino występował już m.in. znany amerykański raper Flo Rida. W tym roku na scenie u boku Senhit w piosence "Superstar" zobaczymy popularnego w latach 80. wokalistę grupy Culture Club. To 64-letni Boy George, który jest najstarszym uczestnikom tegorocznego konkursu. Dziennikarze zastanawiają się, skąd państwo znajduje środki na tak kosztowne projekty.
Jak wypadła Alicja Szemplińska?
Największe zainteresowanie polskich mediów wzbudzał oczywiście występ Alicji Szemplińskiej. Występ Polki w piosence "Pray" został oceniony przez dziennikarzy wysoko. Wielu reporterów zgodnie stwierdziło, że był to najlepszy wokal całego wieczoru. Polska reprezentantka imponowała pewnością siebie i kontrolą głosu, choć zdaniem niektórych członków polskiej delegacji nie był to szczyt możliwości 24-łatki z Ciechanowa. Próba nie była jednak oceniana. Już dziś o godz. 21 swoje głosy oddadzą jurorzy z 17 krajów i wtedy trzeba być bliskim perfekcji. Duże wrażenie zrobiła nowatorska choreografia Adama Bety oraz ciekawe ujęcia kamer. Reżyser kamer przygotował kilka efektownych przejść, które mogą świetnie wyglądać podczas transmisji telewizyjnej.
Wieczór zamknie Serbia z ciężkim, metalowym występem (Lavina i "Kraj mene"). Nie zabrakło growlingu, mocnych gitar i licznych nakładek wizualnych na ekranie, które mogą kojarzyć się z występami Polski w latach 2022-2023.
Pierwsza próba prasowa pokazała, że tegoroczny półfinał może być jednym z najbardziej nieprzewidywalnych od lat. A jeśli reakcje dziennikarzy przełożą się na głosy widzów, Polska ma realną szansę na bardzo dobry wynik w Wiedniu. Alicja Szemplińska, choć początkowo miała spotkać się z dziennikarzami po próbie prasowej, postanowiła skupić się na ostatnich próbach wokalnych i dopracowaniu szczegółów swojej konkursowej propozycji.
Łukasz Smardzewski, Wiedeń









