Artur Orzech pokazał, w jakich warunkach komentował Eurowizję 2026. "Ja absolutnie nie narzekam, żeby nie było"
Głos Artura Orzecha to dla Polaków nieodłączna część Eurowizji. Komentator zabrał widzów za kulisy muzycznej rywalizacji i na instagramowym nagraniu zaprezentował, jak wygląda jego kanciapa w trakcie wydarzenia. Okazuje się, że nie ma tam luksusów. "Nie wiem, czy państwo zobaczą te eleganckie dziury" - słyszymy z ust dziennikarza.

Za nami wielki finał Eurowizji 2026, w którym zwyciężyła DARA - przedstawicielka Bułgarii - prezentując na scenie hit "Bangaranga". Polska reprezentantka, Alicja Szemplińska, również odniosła niemały sukces w muzycznej rywalizacji. Jej utwór "Pray" przypadł do gustu europejskiej publiczności i aż czterokrotnie otrzymał 12 punktów od innych państw. To pierwszy raz od 23 lat, gdy reprezentant biało-czerwonych zdobył najwyższą notę od zagranicznych jurorów (i to nie jedną!).
Konkurs wywołał spore poruszenie wśród polskiej publiczności nie tylko ze względu na wielkie osiągnięcia Alicji, która ostatecznie zajęła zaszczytne 12. miejsce. Wokół muzycznego wydarzenia narosło sporo kontrowersji ze względu na głosowanie naszego jury. Eksperci z Polski zdecydowali się bowiem nagrodzić reprezentanta Izraela 12 punktami, a ich decyzja spotkała się z ogromną krytyką w mediach społecznościowych.
Głos Artura Orzecha to dla Polaków nieodłączny element Eurowizji
70. Konkurs Piosenki Eurowizji tradycyjnie komentował dla Polaków znany dziennikarz muzyczny, prezenter telewizyjny i radiowy oraz konferansjer - Artur Orzech. Jego głos już od kilku dekad (z drobnymi przerwami) kojarzy się widzom z konkursem. Za mikrofonem eurowizyjnym zadebiutował w 1992 r. - w duecie z Marią Szabłowską - a publiczność już wtedy zapałała do niego ogromną sympatią. Dziś Orzech jest jednym z komentatorów Eurowizji, którzy mogą pochwalić się najdłuższym stażem i prawdziwą kopalnią wiedzy o międzynarodowej muzycznej rywalizacji.
Artur Orzech zabrał widzów za kulisy Eurowizji! Pokazał, gdzie przebywa, gdy komentuje konkurs
Choć od tegorocznego finału Eurowizji minęło już kilka dni, emocje wciąż nie opadły. Miłośnicy konkursu nadal głodni są wrażeń, więc Artur Orzech postanowił wyjść im naprzeciw - zabrał odbiorców za kulisy. Zaspokajając ciekawość fanów, pokazał miejsce, w którym zasiada w trakcie wydarzenia i omawia to, co dzieje się na wielkiej scenie.
Orzech opublikował nagranie ze swojego stanowiska pracy w Wiedniu. Okazuje się, że pomieszczenie, w którym dziennikarz spędził eurowizyjny wieczór, wcale nie jest pokaźnych rozmiarów. Brak tu luksusów, którymi z pewnością mogły nacieszyć się gwiazdy imprezy, VIP-y oraz goście specjalni.
"Takie mity krążą, jak cudowne mamy my, komentatorzy, warunki komentowania. Nie są złe. Ja absolutnie nie narzekam, żeby nie było" - powiedział na instagramowym nagraniu Artur Orzech, jednocześnie pokazując małą, ciemną budkę z jednym oknem na scenę.
Takie warunki panują w kanciapie komentatora na Eurowizji. "Te eleganckie dziury"
"Ale jeśli państwo sobie myślą, że to jest jakaś salonka albo co najmniej gabinet, to może spójrzmy na sufit. Nie wiem, czy państwo zobaczą te eleganckie dziury" - pokazywał i opowiadał dalej dziennikarz, wyraźnie rozbawiony ubytkami w suficie kanciapy.
Polski komentator zabrał odbiorców także na korytarz, którym przedostać się było można do stanowisk jego kolegów po fachu. "Przejście jest takie wąziutkie" - zaznaczył Orzech. Podkreślił jednocześnie, że przy wydarzeniu pracuje sporo ochotników, którzy w sytuacjach kryzysowych momentalnie pojawiają się przy odpowiedniej kabinie i próbują naprawić zerwane łącza.
"Cudna relacja! Kanciapka... Dziury w suficie mogą rozpraszać", "Nie mogę rozmawiać, siedzę w case'ie dla komentatorów", "Dziury dla lepszej akustyki" - komentują wideo Artura Orzecha miłośnicy Eurowizji.









