Akylas jednym z faworytów Eurowizji. Widzowie są mocno podzieleni
Akylas, jeden z najgłośniejszych faworytów 70. Konkursu Piosenki Eurowizji, podczas półfinału w Wiedniu wywołał prawdziwą burzę komentarzy. Jedni zachwycili się jego szalonym widowiskiem i niecodzienną estetyką, inni kompletnie nie zrozumieli koncepcji utworu "Ferto". Za kolorowym, niemal kreskówkowym show kryje się jednak historia znacznie bardziej osobista, niż mogłoby się wydawać.

Występ reprezentanta Grecji należał do tych, obok których trudno przejść obojętnie. Akylas pojawił się na scenie w kostiumie inspirowanym tygrysem, otoczony dynamicznymi wizualizacjami pełnymi słodyczy, neonów i odniesień do kultury lat 90. W tle pojawiały się motywy przywodzące na myśl stare gry wideo, anime i komiksy, a całość przypominała momentami szalone techno party zanurzone w estetyce internetu.
To właśnie ta przesadzona forma najmocniej podzieliła widzów. W mediach społecznościowych błyskawicznie zaroiło się od opinii. Część internautów otwarcie przyznawała, że nie rozumie fenomenu greckiej propozycji. Pojawiały się komentarze sugerujące, że utwór jest zbyt chaotyczny i trudno dostrzec w nim eurowizyjnego zwycięzcę.
Nie brakowało jednak także głosów zachwytu. Wielu fanów konkursu podkreślało, że właśnie taka odwaga i ekscentryczność są dziś największą siłą Eurowizji.
Wśród porównań regularnie przewijały się nazwiska wcześniejszych gwiazd konkursu, które również stawiały na nieoczywistą formę. Internauci zestawiali Akylasa z Joostem Kleinem, wskazując na podobną energię i świadome balansowanie między absurdem a artystycznym manifestem.
Pod tanecznym hitem ukrył własną historię
Choć "Ferto" na pierwszy rzut oka wydaje się jedynie imprezowym numerem skrojonym pod media społecznościowe, sam artysta wielokrotnie podkreślał, że utwór ma znacznie głębsze znaczenie. Inspiracją stało się jego dzieciństwo i dorastanie w ubóstwie.
Akylas wychowywał się w skromnych warunkach, a wiele rzeczy, które dla innych dzieci były codziennością, pozostawało poza jego zasięgiem. Jak tłumaczył w wywiadach, piosenka jest opowieścią o marzeniach, których nie mógł wtedy spełnić, ale także o pułapce konsumpcjonizmu.
"Ta piosenka opowiada o nadmiernym konsumpcjonizmie i chciwości. Jest o rzeczach, które marzyłem robić, gdy byłem dzieckiem i których wtedy nie miałem. To przesłanie dla wszystkich dzieci, które są w podobnej sytuacji" - wyjaśniał wokalista.
Podczas występu wybrzmiał również fragment skierowany do matki, będący symbolicznym rozliczeniem z przeszłością:
"Spójrz, mamo, na wszystko, czego kiedyś nam brakowało. Czuję, że teraz niczego już nam nie zabraknie. Kupuję rzeczy, żeby wypełnić pustkę. Tobie też kupię wszystko - domy, samochody i wakacyjne rezydencje".
Kontrast pomiędzy jaskrawą scenografią a melancholijnym przekazem okazał się jednym z najmocniejszych elementów całego show.
Od TikToka do eurowizyjnego faworyta
Akylas, a właściwie Akilas Mitilineo, od kilku lat buduje swoją pozycję na greckiej scenie muzycznej. Popularność przyniósł mu przebój "Atelié", a wcześniej działalność w mediach społecznościowych, gdzie publikował własne interpretacje znanych utworów. Widzowie szybko zwrócili uwagę na jego umiejętność łączenia współczesnego popu i elektroniki z greckimi motywami muzycznymi.
Artysta otwarcie mówi również o swojej queerowej tożsamości, stając się dla części młodszej publiczności symbolem nowego pokolenia greckich wykonawców.
W krajowych preselekcjach nie miał sobie równych. "Ferto" wygrało zdecydowanie, a bukmacherzy od miesięcy utrzymują Grecję w ścisłej czołówce tegorocznego konkursu.
Grecja marzy o powtórce sukcesu sprzed lat
Jeśli przewidywania ekspertów się sprawdzą, Grecja może sięgnąć po pierwsze zwycięstwo od 2005 roku, kiedy triumfowała Elena Paparizou z utworem "My Number One". Dla wielu fanów tamten sukces do dziś pozostaje jednym z najważniejszych momentów w historii greckich startów.
Tegoroczna Eurowizja odbywa się w Wiedniu dzięki ubiegłorocznej wygranej JJ z piosenką "Wasted Love". Jubileuszowa, 70. edycja konkursu jest jednocześnie najmniejszą odsłoną wydarzenia od ponad dwóch dekad. W rywalizacji bierze udział 35 państw, a część krajów zrezygnowała z udziału z powodu kontrowersji związanych z obecnością Izraela w konkursie.
Finalnie zwyciężczynią Eurowizji okazała się być pochodząca z Bułgarii Dara! Polka Alicja Szemplińska skończyła na 12. miejscu.










