Skolim szczerze o tym, jak funkcjonuje na co dzień. "Sam czasem jestem w szoku"
Jeszcze kilka godzin wcześniej rozgrzewał tłum w Siemiatyczach, a już rano pojawił się w studiu "halo tu polsat". Skolim od lat utrzymuje tempo, które dla wielu byłoby nie do wytrzymania. Ponad pięćset koncertów zagranych niemal bez przerwy, wierni fani, których rozpoznaje z imienia, i praca, którą sam nazywa spełnieniem marzeń - tak wygląda codzienność jednego z najpopularniejszych polskich muzyków młodego pokolenia.

Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Skolim przyjechał do studia "halo tu polsat" niemal wprost z koncertu, jak zawsze w charakterystycznym różowym, luksusowym aucie. "Sam czasem jestem w szoku, że gram 504. koncert z rzędu i wciąż jadę dalej. Jeszcze sześć godzin temu bawiło się ze mną dwa i pół tysiąca ludzi, a teraz jestem z wami" - mówił na antenie, nie kryjąc zachwytu własnym rytmem życia. Energia, autentyczność i bliskość z publicznością to przepis Skolima na sukces. Nie ogranicza się do występów na scenie - aktywnie prowadzi media społecznościowe, dzieli się fragmentami życia prywatnego, a tym samym buduje więź ze słuchaczami, której wielu artystów może mu pozazdrościć.
Odpoczynek w trakcie tras koncertowych
Choć wolnych dni w roku jest niewiele, Skolim podkreśla, że nie traktuje tego jako poświęcenia. "To nie jest dla mnie praca. To spełnianie dziecięcych marzeń. Uwielbiam to, co robię" - wyznaje. Na krótkie chwile wytchnienia znajduje czas w basenie, jacuzzi, podczas spacerów czy przy dobrej książce i filmie. We wrześniu udało mu się wyrwać na Maltę, łącząc odpoczynek z trasą po USA i Kanadzie.
"Bardzo lubię też spędzać czas z rodziną, choćby na spacerze. Te małe chwile pozwalają mi złapać oddech" - dodaje.
Mimo intensywnej pracy Skolim stara się wracać do domu, który jest dla niego ważnym punktem odniesienia. "Dzisiaj wstałem o 6:55 w swoim domu w Czeremsze. Zjadłem hot-doga, wypiłem kawę i ruszyłem w drogę" - relacjonuje. Coraz bardziej docenia spanie we własnym łóżku, a hotele zaczęły go męczyć.
W codziennym życiu ważna jest dla niego też geografia tras koncertowych i ludzie, których spotyka. Wczoraj w Siemiatyczach mógłby wymienić z imienia lub pseudonimu fanów z pierwszych dwóch rzędów. "Znam ich. Mam z tymi ludźmi bardzo silną więź" - przyznaje.
Juror "Disco Star" z sercem dla uczestników
Naturalnym przedłużeniem jego scenicznego doświadczenia jest rola jurora w programie "Disco Star". Aż trzy czwarte uczestników kojarzy właśnie z tras koncertowych. Jednak nie ocenia ich jak surowy ekspert od emisji głosu. "Nie rozliczam z najmniejszych błędów. Dla mnie najważniejsze są emocje i pomysł na siebie" - tłumaczy.
Od młodych artystów oczekuje odwagi, autentyczności i prezentowania własnych utworów już na wczesnym etapie castingu. To emocje, a nie technika, decydują o tym, czy uczestnik zostaje zapamiętany.
Popularność oparta na autentyczności
Skolim od lat przyciąga różnorodną publiczność, łącząc w muzyce elementy popu, rapu i klubowych brzmień. Jego otwartość w mediach społecznościowych oraz bezpośredni kontakt z fanami sprawiają, że publiczność czuje się częścią jego świata. W realiach disco polo, gdzie tempo życia artysty bywa ekstremalne, takie podejście okazuje się kluczowe.
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych









