Poza nagrywaniem i koncertowaniem Skolim rozwija działalność sygnowaną swoim pseudonimem. W sprzedaży pojawiły się między innymi perfumy oraz produkty spożywcze. Właśnie do tego nawiązała Doda, gdy skomentowała jego ocenę sytuacji ludzi kultury.
Wokalistka poradziła mu, aby zajął się sprzedawaniem kiełbasy, a następnie odwiedził teatr lub musical i poznał artystów, którzy pomimo wieloletniej pracy nigdy nie dysponowali dużymi pieniędzmi. Podczas rozmowy w podcaście "Bez Playbacku" Skolim usłyszał więc pytanie, czy określenie "kiełbasiany król" go dotknęło.
"W ogóle nie. Gdyby mi to powiedziała mama, ojciec, to tak" - odpowiedział. Nie odgryzł się Dodzie, lecz skierował pod jej adresem krótkie życzenia: "Zdrowia jej życzę, wszystkiego, co najpiękniejsze".
Jak przekonywał, interesują go przede wszystkim muzyka i kontakt z publicznością, a nie przedłużanie sporu. "Na te wszystkie złe słowa reaguję pozytywnie" - zaznaczył.
Dlaczego Skolim tak ostro mówił o artystach?
Źródłem całego zamieszania nie były kiełbasy ani inne biznesy piosenkarza, lecz jego wypowiedź o przeznaczaniu publicznych pieniędzy. Skolim uznał, że państwo powinno w pierwszej kolejności finansować potrzeby dzieci oraz inwestycje ważne dla społeczeństwa. Mówiąc o części ludzi kultury, użył przy tym wulgarnych i obraźliwych określeń.
Po fali komentarzy artysta przedstawił szerszy kontekst swoich słów. Wyjaśnił, że podczas występów spotyka rodziny szukające pieniędzy na leczenie dzieci z niepełnosprawnościami. Zbiórki i prośby o przekazanie przedmiotów na licytacje mają docierać również do jego bliskich.
"Też biorę udział w tych zbiórkach bardzo często. Ja też się staram, także czyste sumienie mam w tej materii" - mówił.
To właśnie zestawienie problemów chorych dzieci z publicznym wsparciem dla ludzi kultury miało wywołać jego emocjonalną reakcję.
Skolim: Nie mówię o aktorach emerytach
Po odpowiedzi Dody muzyk uznał, że jego stanowisko zostało odniesione do wszystkich artystów znajdujących się w trudnej sytuacji. W podcaście próbował wyraźniej określić grupę, którą wcześniej oceniał.
"Ja nie mówię o aktorach emerytach czy o muzykach emerytach" - podkreślił. Według niego pomoc dla doświadczonych twórców nie była przedmiotem krytyki. Miał na myśli osoby, które w okresie powodzenia nie myślały o przyszłości i roztrwoniły zarobione pieniądze.
Skolim odniósł się także do młodych twórców. Jego zdaniem nagranie jednej piosenki lub namalowanie obrazu nie wystarcza jeszcze, aby oczekiwać szczególnego traktowania ze strony państwa.











