Od ponad trzech dekad Marcin Miller pozostaje jednym z symboli disco polo. Lider zespołu Boys pamięta początki gatunku i czasy, gdy jego koncerty gromadziły tysiące fanów w całej Polsce. Nic więc dziwnego, że podczas rozmowy z Tomaszem "Szalonym Reporterem" Matysiakiem padło pytanie o błyskawiczną karierę Konrada Skolimowskiego.
Skolim w ostatnich latach wyrósł na jedną z największych gwiazd muzyki tanecznej. Po sukcesie utworu "Wyglądasz idealnie" jego działalność dawno przestała ograniczać się wyłącznie do koncertów. Artysta rozwija własne marki, prowadzi sklep z gadżetami, jest właścicielem stacji paliw w Czeremsze, inwestuje również w kolejne przedsięwzięcia biznesowe. Niedawno został także ambasadorem marki produkującej wędliny.
Pytany o to, czy gdyby dziś rozpoczynał karierę, mógłby osiągnąć podobną pozycję, Miller odpowiedział bez wahania.
"Jak prześledzić moją karierę, to Skolim nie osiągnął niczego, czego ja bym nie osiągnął. Miałem swoje marki odzieżowe, grałem w reklamach, ochrona na moich koncertach wynosiła omdlałe dziewczyny. Śledząc moją karierę, to latino już dawno temu zacząłem grać, tylko wtedy nie było to akurat modne".
Miller przypomniał, że wiele elementów budowania kariery artysty funkcjonowało już w latach największej popularności Boys. Różnica polega na tym, że dziś ogromną rolę odgrywają media społecznościowe, dzięki którym sukces znacznie szybciej przekłada się na rozpoznawalność i możliwości biznesowe.
"Ma łeb". Miller nie ukrywa, że ceni Skolima
Choć obaj artyści reprezentują różne pokolenia, od pewnego czasu spotykają się również poza sceną. Razem zasiadają w jury programu "Disco Star", dlatego Miller stanowczo zaprzeczył sugestiom, jakoby między nimi istniał konflikt.
"Ze Skolimem mam bardzo dobre relacje. Nawet siedzimy razem w jury. Gdybyśmy się nienawidzili, to byśmy się w ogóle nie odzywali do siebie. On robi to, co robi, ale ma łeb. W wielu kwestiach zgadzam się z nim. Może troszeczkę urósł i jego pozycja dodaje mu zbyt wiele odwagi, dlatego niektóre jego zwroty są niefortunne, ale chłop głupi nie jest".
To właśnie końcówka tej wypowiedzi zwróciła największą uwagę. Wielu odebrało ją jako nawiązanie do głośnej dyskusji, którą Skolim wywołał kilka tygodni wcześniej.
Wypowiedź, która podzieliła środowisko muzyczne
W maju wokalista ostro skomentował pomysł współfinansowania składek emerytalnych dla przedstawicieli środowiska artystycznego. Jego emocjonalna wypowiedź błyskawicznie rozeszła się w mediach społecznościowych i wywołała falę komentarzy.
Na reakcję branży nie trzeba było długo czekać. Jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały Skolimowi, była Doda.
Do dyskusji włączyła się również Ania Rusowicz. Wokalistka przypomniała, że środowisko artystyczne tworzą nie tylko gwiazdy estrady, ale także przedstawiciele wielu innych zawodów.











