Irena Santor nie szczędziła ostrych słów o disco polo. Radosław Liszewski odpowiada
Słowa Ireny Santor o disco polo wywołały lawinę komentarzy. Legendarna wokalistka nie ukrywała swojej niechęci do tego gatunku, podważając jego wartość artystyczną. Na jej wypowiedź zareagował Radosław Liszewski. Lider zespołu Weekend nie zgadza się z taką oceną, choć podkreśla, że mówi o niej z pełnym szacunkiem.

Irena Santor od lat pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny. W niedawnym wywiadzie została zapytana o współczesną muzykę i nie unikała jednoznacznych odpowiedzi. Przyznała, że choć słucha różnych gatunków, są takie, których nie akceptuje.
"Ja słucham prawie wszystkiego, ale najbardziej jednak nie lubię tego, co jest takie pospolite. Przepraszam, że to nazwę, dobrze? Chodzi o disco polo. Nie cierpię, nie cierpię! Nie cierpię, jak ktoś mówi, że jest kompozytorem, bo napisał trzy nuty. Do tego dochodzi plum, plum, plum. I to jest muzyka? Nie cierpię. Uważam, że muzyka zasłużyła sobie na więcej szacunku" - powiedziała. Jej wypowiedź szybko obiegła media społecznościowe.
Radek Liszewski odpowiada. "Nie do końca trafione"
Do słów artystki odniósł się Radosław Liszewski, lider zespołu Weekend. Muzyk przyznaje, że opinia Santor jest dla niego zaskakująca, choć nie zamierza jej podważać w sposób agresywny.
"Pozwolę sobie z tą opinią się nie zgodzić. O gustach oczywiście nie będę dyskutował. Jeden lubi zupę pomidorową, drugi barszcz i nie da się rozstrzygnąć, która jest lepsza. Z muzyką jest podobnie" - tłumaczy.
Podkreśla przy tym, że darzy Santor dużym szacunkiem i miał okazję spotkać ją osobiście. Jej głos uważa za ważny, choć jego zdaniem nie oddaje on w pełni charakteru muzyki rozrywkowej.
"Pani Irena Santor to przeurocza kobieta i artystka, którą bardzo cenię. Jej zdanie jest ważne, choć moim zdaniem nie do końca trafione" - dodaje.
Spór o prostotę muzyki
Największe kontrowersje wzbudził fragment dotyczący "trzech nut". Liszewski nie zgadza się z takim ujęciem sprawy i zwraca uwagę, że prostota jest obecna w wielu gatunkach.
"Nie zgadzam się z tym, że to trzy nuty i plum, plum, plum. Równie dobrze można by tak powiedzieć o każdej muzyce. Największe hity bardzo często są zbudowane na prostych akordach i rozwiązaniach harmonicznych" - wyjaśnia.
W jego opinii to właśnie przystępność sprawia, że utwory trafiają do szerokiej publiczności. Muzyka rozrywkowa ma być lekka i bezpośrednia, a to nie oznacza braku wartości.
Muzyka może mieć wiele odsłon
Lider Weekend zwraca też uwagę na elastyczność muzyki jako formy. Jak podkreśla, niemal każdy utwór można przedstawić w innej stylistyce.
Jako przykład podaje repertuar zespołu Lady Pank. Choć kojarzony z rockiem, mógłby funkcjonować także w wersjach tanecznych. Z drugiej strony jego własne piosenki dałoby się z powodzeniem wykonać w bardziej rozbudowanych aranżacjach. Nawet "Ona tańczy dla mnie" można jego zdaniem zinterpretować w stylistyce jazzowej czy swingowej.
"O wartości nie decyduje złożoność"
W swojej wypowiedzi Liszewski podkreśla, że stopień skomplikowania nie powinien być jedynym kryterium oceny muzyki.
"To pokazuje, że o wartości muzyki nie decyduje jej złożoność. Wielkie przeboje często opierają się na trzech czy czterech akordach" - zaznacza.
Dodaje przy tym, że choć muzyka klasyczna rządzi się innymi prawami i jest bardziej złożona, nie oznacza to, że prostsze formy są mniej wartościowe. Jego zdaniem przypisywanie uproszczeń wyłącznie disco polo jest niesprawiedliwe.








