Przypomnijmy, że chodzi o nagranie, na którym Jacek Kawalec opowiadał ze sceny o muzyce disco polo i sięgnął po utwór "Przez twe oczy zielone". Wyraźnie naśladował przy tym Zenka Martyniuka i sugerował, że lider Akcentu korzysta z playbacku.
Choć nagranie miało mieć już pięć lat, odpowiedział na nie lider Budki Suflera, Tomasz Zeliszewski. "Panie Zenku, nie jestem pana fanem (zapewne z wzajemnością) i nie bywam na pańskich koncertach, ale wiem, że ma pan wielomilionową rzeszę wielbicieli, którzy kochają pana i pańskie piosenki, a to zasługuje na wielki szacunek i podziw. Za zaistniałą sytuację proszę przyjąć od nas magiczne słowo: przepraszam. Na polskim rynku muzycznym jest wystarczająco duża scena i miejsca jest na niej dostatek. Dla wszystkich wystarczy. Zapewne też pan wie, że zawsze gdzieś są ludzie, dla których jesteśmy wszyscy mali i nieważni. Nie powiększajmy więc tego ponurego zgromadzenia, zachowując się tak jak oni"- pisał.
W odpowiedzi oświadczenie wydał Jacek Kawalec, który zdecydował się na odejście z zespołu. "Żart sceniczny, parodia i stand-up to naturalne środowisko aktora zawodowego. Jestem nim i będę na zawsze! I to niezależnie od mojej wokalnej ścieżki, na którą wstąpiłem na długo zanim Budka Suflera zaprosiła mnie do współpracy. Nie sądziłem jednak, że w pakiecie dostanę bilet powrotny do PRL-u. Tego biletu nie akceptuję. Dlatego podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy z zespołem. Po roku 89 nikt nie ma prawa cenzurować moich, wypowiedzi scenicznych - ani tych satyrycznych ani tych poważnych!" - stwierdził.
Paula Karpowicz (Topky) broni Zenka Martyniuka: "Znam i jest mi go żal"
Do afery odniosła się Paula Karpowicz, wokalistka zespołu Topky, przyznając, że jest rozczarowana zachowaniem byłego wokalisty Budki Suflera. "Szczerze mówiąc, jestem rozczarowana. Nie dlatego, że ktoś nie lubi disco polo. Każdy ma prawo do własnego gustu i nie oczekuję, że każdy będzie słuchał tej muzyki. Rozczarowało mnie natomiast to, że człowiek, którego sama darzyłam dużym szacunkiem, zdecydował się na taką formę wypowiedzi, ale na czymś trzeba się wybić..." - opowiadała w rozmowie z Plotkiem.
"Można nie lubić czyjejś muzyki, można ją krytykować, można mieć zupełnie inne zdanie. Ale czym innym jest konstruktywna krytyka, a czym innym publiczne umniejszanie artystom i ludziom, którzy przychodzą na ich koncerty. Za każdą piosenką stoją ludzie, ich praca, lata doświadczeń i przede wszystkim publiczność, która świadomie wybiera tę muzykę" - dodała.
Zwróciła się też do osób uderzających w Zenka Martyniuka. "Znam i jest mi go żal, bo naprawdę ma wystarczająco problemów i myślę, że powinni go naprawdę zostawić w spokoju, bo jest to cudowny, ciepły człowiek" - podsumowała.










