Virgin Prunes

Virgin Prunes fot. Oficjalna strona zespołu
data powstania
1977
pochodzenie
Irlandia
3,0
Oceń
Głosy
8

Biografia

Virgin Prunes to podstawowa kapela post-punka, wczesnego gotyku, nowej fali. W Polsce nigdy nie docenieni, pozostają nieznani do dziś, a znajomość ich dokonań nawet wśród osób zainteresowanych kończy się na koncertowym albumie "Sons Find Devils", jedynym kiedykolwiek dostępnym w naszym kraju.

Sformowany około 1977 roku w irlandzkim Dublinie Virgin Prunes początkowo był grupą przyjaciół połączonych ideą wspólnego spędzania czasu, słuchania muzyki i spontanicznych działań artystycznych. Wraz z innymi outsiderami życia artystycznego, show biznesu, a przede wszystkim społeczeństwa, członkowie grupy tworzyli środowisko nazywane The Lypton Village. W tej minispołeczności uczestniczyło szereg napędzonych pierwotną energią punk, niespokojnych duchów, w tym członkowie przyszłej światowej megagwiazdy, U2. Ówczesna Irlandia nie posiadała silnej sceny rockowej. Nie doświadczyła glam- ani art-rocka lat 70., obce jej było pojęcie muzycznej awangardy. Punk był praktycznie pierwszym silnym nurtem młodzieżowym, który dotarł do Irlandii.

Pierwsze lata istnienia Virgin Prunes pozbawione były oficjalnych realizacji, a zespół grał głównie w swoim rodzinnym mieście. Na debiutancki występ zespołu składała się dwudziestopięciominutowa improwizacja na bazie "Satisfaction" The Rolling Stones. Większość publiczności zniechęcona opuściła salę. Początkowe koncerty Virgin Prunes potrafiły trwać od 2 do 5 godzin i przeradzały się w quasi-religijne rytuały. Wczesna twórczość zespołu pełna była eksperymentu, improwizacji, powolnego wypracowywania formy.

Virgin Prunes tworzyli: Gavin Friday (Fionan Hanvey), Guggi (Derek Rowen), Dave-id Busaras (David Watson), Dik Evans (brat The Edge?a z U2) oraz brat Guggiego, Trevor Roven nazywany Strongmanem. Prowincjonalna, duszna, mało tolerancyjna Irlandia krępowała młodych ludzi, którzy prędko emigrowali stąd do Londynu. Tak postąpiły grupy takie jak Stiff Little Fingers czy Boomtown Rats. Nie inaczej stało się z Virgin Prunes. Zespół pierwszy większy koncert zagrał jako suport The Clash, a jego potencjał szybko zwrócił uwagę przedstawicieli Rough Trade Records, którzy zaprosili kapelę do wydania serii nagrań.

Pierwszy singel, "Twenty Tens (I've been smoking all night)", grupa zrealizowała około 1980 pod swoim własnym szyldem Baby. Potem ukazała się kolejna mała płytka, "In The Grey Light". Kolejne siedmio-, dziesięcio- i dwunastocalowe wydawnictwa: "Sandpaper Lullaby", "Come To Daddy" i "Beasts", oraz kaseta "Din Glorious", zostały zebrane pod postacią albumu "New Form Of Beauty". Idea tych prac ściśle koresponduje z wieloletnią obsesją grupy związaną ze spontanicznym poszukiwaniem definicji dla rudymentarnego, pierwotnego, nieskażonego kulturą dysharmonijnego ładu. Nieobciążona żadnymi regułami kolekcja wczesnych eksperymentów reprezentuje różne nastroje - od kakofonii wolnych improwizacji po uporządkowane kawałki, od dźwięków monstrualnych po ładne melodie.

Wyprodukowany przez Colina Newmana z Wire pierwszy longplay Virgin Prunes, "If I Die... I Die", to arcydzieło, zaliczane dziś do klasyki nowej fali. Pozbawiony słabych momentów, pełen ostrego grania, doskonale skonstruowany album zawierał hity takie jak "Caucasian Walk", "Pagan Love Song" czy "Walls Of Jericho". Prosta, mocna post-punkowa rytmika, uczyniła "Pagan Love Song" przebojem do dziś granym na gotyckich dyskotekach.

Bardzo wyrazista struktura wokalna kawałków Virgin Prunes polegała na współdziałaniu Guggiego i Gavina. Ich styl kojarzy się z dziecięcym gaworzeniem - nosowe, wyciągane monosylaby, melodeklamacje, przejmujący i pełen pasji zaśpiew. Jednak to Gavin dominuje. Na "If I Die I Die" objawia się w pełni jego wokalny talent - zmanierowany (w całkowicie pozytywnym sensie) teatralny głos.

Cztery miesiące po "If I Die I Die" wydana zostaje płyta "Heresie". Podwójny dziesięciocalowy box zawierał rezultat trzydniowej sesji studyjnej oraz fragmenty koncertu z Paryża. Krążek wypełniała ciężka muzyka z eksperymentalnym zacięciem, w której słychać wpływy współczesnych Virgin Prunes grup industrialnych. Muzycy przyznawali się do wpływów Throbbing Gristle, a swoją angielską karierę zaczynali suportując Psychic TV i SPK. Wizja Prunes była pełna niepokoju, przepojona erotyzmem, neurotyczna i pozytywnie psychotyczna. Motywem przewodnim była rewaluacja szaleństwa pojmowanego w sposób zbliżony do Michela Foucault. Zawartość boksu została wzbogacona o booklety zawierające opowiadania Jorisa Huysmansa, Gabriela D?Annunzio, fotosy z filmu "Diabły" Kena Russela i esej Jean-Pierre Turmela, łączący zespół z twórczością COUM i Throbbing Gristle.

Virgin Prunes to estetyczni anarchiści, wielbiciele surrealnego piękna. Ich muzyka posiadała metafizyczny wymiar, mieszało się w niej zainteresowanie okultyzmem i transseksualizm z miejskim folklorem Irlandii. Kreacja Prunes była ze wszech miar romantyczna w uniwersalnym wymiarze tego pojęcia. Tak jak wielu innych twórców ówczesnej sceny, którą później zdefiniowano jako gotycką, Prunesi byli zainspirowani glam-rockiem Davida Bowiego i Marca Bolana z T.Rex. Mimo że Gavin Friday niechętnie zestawiał nazwę Virgin Prunes z terminem gotyk, to nie sposób w zespole nie rozpoznać przedstawiciela początków tej fali. Szczyt popularności grupy to lata 81-83. - czas sukcesu new romantic i świetności post-punkowych grup takich jak Birthday Party, Theatre Of Hate, Gang of Four, UK Decay, Bauhaus.

Virgin Prunes zdobyli powodzenie w Anglii i całej Europie, jednak najlepiej zostali przyjęci we Francji. Na koncerty zespołu przybywały gotyckie punki, wyglądające tak jak uwielbiane przez nich bandy, z umalowanymi na trupioblado twarzami i wytapirowanymi włosami. Prunesi, a przynajmniej obydwaj wokaliści, posiadali androgeniczny, wystylizowany image. Gavin i Guggi nosili spódniczki i kobiece ubrania, koronki i ostre makijaże. Ich kreacja była pełna wyuzdania i seksualnej przewrotności.

Image grupy był zawsze nieco "chory" (we Francji mówiono o zespołach tego typu "morbides"). Na scenie zespół przybierał postać trupy performersko-teatralnej. Guggi i Gavin występowali na wózkach inwalidzkich, ucztowali, pluli na siebie, wyrywali głowy lalkom, zakładali maski policjantów.... Przy okazji koncertów frontmani odprawiali frywolny, pełen perwersji i groteski show. Pozorowali seksualne interakcje, obnażali się, odgrywali sceny aborcji... Dzikie pokazy wzbudzały kontrowersje. Zdarzało się, że grupie odmawiano występów. Podczas jednego z koncertów, kiedy oburzeni właściciele klubu odłączyli zespołowi prąd, Gavin i Gucci nadal robili swoje i dopiero siłowa interwencja ochrony zmusiła ich do opuszczenia sceny.

Koncerty Virgin Prunes wahały się od wolnych wygłupów i obyczajowej prowokacji do form bardziej złożonych. Niejednokrotnie przybierały poważniejszą postać wyrafinowanych i zarazem prymitywnych ceremonii. Stanowiły rodzaj absurdalnych, dadaistycznych performances przechodzących w chorobliwy, lecz oczyszczający rytuał. Przenosiły na grunt muzyki post punk postulaty Antonina Artauda i jego teatru okrucieństwa.

Virgin Prunes odnieśli spektakularny sukces, który części z nich zdawał się otwierać inne drogi. Członkowie grupy znaleźli się w sytuacji, kiedy to, co czyniło ich wcześniej społecznymi outsiderami, teraz dawało awans. Niespodziewana sytuacja i osobiste aspiracje wpłynęły na konflikty personalne. Odejście części pierwotnego składu uczyniło trudnym stworzenie ich drugiego albumu, który miał nosić tytuł "Sons Find Devils". Płytę nagrano w 1984, lecz ukazała się dopiero w 1986. Ostatecznie powstało retrospektywne video (oraz płyta audio z zapisem koncertu) pod tym tytułem, dobrze ukazujące możliwości sceniczne Virgin Prunes.

W tym czasie pojawił się również kolejny długogrający krążek, "Over The Rainbow". Ta wydana w 1985 kolekcja unikatów i rzadkich nagrań odsłania jeszcze inne oblicze zespołu. Są tu długie quasi-soundtracki, brzmiące prawie jak pierwotny mroczny ambient, kołysanki oraz wesołe pijackie piosenki z drugim dnem, jak chwytliwy "Down The Memory Lane".

Kolejny wydany album to wspomniany wcześniej "Sons Find Devils", ostatecznie nazwany "The Moon Looked Down and Laughed". Wyprodukowana przez Dave?a Balla z Soft Cell płyta charakteryzowała się balladowym, nieco skrzywionym, dekadenckim urokiem. Virgin Prunes zaczęli robić coś na kształt dark kabaretu. Kontynuowanie tradycji songów Kurta Weila, inspiracja pieśniami Jacquesa Brela i Edith Piaf - wszystko to stanowiło zapowiedź solowych dokonań jedynego już wówczas lidera grupy, Gavina Friday'a. "The Moon Looked Down" był ostatnią wartościową pozycją Virgin Prunes i antycypował coś, co później Marc Almond doprowadził do perfekcji w trakcie swej kariery.

Muzyka Virgin Prunes ewoluowała ku nowatorskiemu wyrafinowaniu, lecz z drugiej strony dryfowała w coraz bardziej rockowe schematy Taki dualizm ujawnia "The Hidden Lie" (nagrany w 1985 roku, wydany w 1987) - zapis jednego z ostatnich koncertów Virgin Prunes. Odejście Gavina Friday'a w 1986 r. przypieczętowało zmierzch grupy. Członkowie kapeli jako The Prunes wydali jeszcze trzy albumy, ale to już nie było to, co wcześniej.

Virgin Prunes był najoryginalniejszym i najbardziej wartościowym zjawiskiem pochodzącym z Irlandii. Nikt nie przekona mnie, że U2 jest od nich ważniejsze. Wyglądem i muzyką Prunesi wywarli wpływ na szereg zespołów pierwszej fali gotyku. Można stawiać ich na równi z eksperymentującymi, łączącymi muzykę z innymi dyscyplinami sztuki, zespołami punk takimi jak Pop Group, Public Image Limited, a nawet Crass. Na pewno wiele z dorobku kapeli zaczerpnął Ogre ze Skinny Puppy. Przykłady można by mnożyć. Jeśli dziś patrzysz na skowyczącego, utaplanego w błocie Trenta Reznora lub "zadziwiające" makijaże Marilyna Mansona, wiedz, proszę, że wcześniej, o wiele wcześniej byli Gavin Friday i Virgin Prunes.

Po odejściu z zespołu Gavin Friday zajął się karierą solową, a jego podstawowym współpracownikiem został Man Seezer (Maurice Roycroft), z którym wspólnie zrobił większość swoich nagrań. Pierwszy solowy album Friday'a, "Each Man Kills The Thing He Loves" (1989), wypełniała świetna wysmakowana noir-kabaretowa muzyka, nawiązująca do klimatu Berlina lat 20.

Kolejną płytę, "Adam?n?Eve" (1992), wypełniły kompozycje bardziej osadzone we współczesności, popowe, ale wciąż urzekające atmosferą i melodiami. W porównaniu do dwóch poprzednich krążków trzeci, "Shag Tobacco" (1995), jawi się jako propozycja dość nijaka, zbyt nachalnie romansująca z manieryzmem ówczesnego popu. Później Friday nagrał jeszcze ścieżkę dźwiękową do filmu "The Boxer" (1998), oraz partycypował w komponowaniu soundtracków do wielu innych obrazów. Na dobre w świadomości przeciętnego konsumenta muzyki wpisał się swymi duetami z Bono z U2.

The Prunes nagrali trzy albumy. Na "Lite Fantastik" (1988) drążyli tematy rozpoczęte na "The Moon Looked Down and Laughed" i wychodziło im to wciąż dobrze. Na "Nada" (1989) zaczęli flirtować z dream-popem i popową psychodelią (w rodzaju tej, jaką np. możemy znaleźć na wczesnych płytach Love and Rockets), zrobili się mniej piosenkowi, a bardziej transowi (wciąż byli OK). Trzeci album (właściwie minialbum), "Blossoms And Blood" (1990), to była już porażka. Krążek wypełniły nijakie, rockowe kompozycje.

Dave-id Busaras zdążył nagrać dwa albumy. Oba warte polecenia. Wydana w 1995 roku "Smegma ?Structions Don?t Rhyme" jest płytą nieco chaotyczną, ale nie pozbawioną mocnych "prunesowskich" momentów. Pochodzącą z 2000 roku kolaborację z Toshiyukim Hiraoką, "Bushy Luxuries", wypełnia zimna elektronika kojarząca się z dokonaniami Suicide.

Wczesny perkusista Virgin Prunes, Daniel Bintii, w latach 80. nagrał kilka EP-ek jako Princess Tinymeat, a nagrania z nich pochodzące w 1987 roku zebrano na albumie "Herstory". Jako że kompozycje pochodziły z różnych lat, tak więc i muzyka była dość różna. Generalnie to gotyk, od szalonych klimatów a la "Batcave", po taneczne kompozycje w stylu późnego Danse Society.

(źródło: Magazyn ZINE)

Najlepsze tematy