Polacy wciąż źle interpretują tę piosenkę. Pamiętacie "Windą do nieba"?
To był w Polsce wielki przebój. Od lat jednak większość słuchaczy źle interpretuje historię zawartą w utworze "Windą do nieba". O czym opowiada naprawdę?

Zespół 2 plus 1 powstał w 1971 roku, a jego największa popularność przypadła na lata 70. i pierwszą połowę lat 80. XX wieku. Założycielami byli Janusz Kruk i Elżbieta Dmoch. Do największych przebojów grupy należą m.in. "Chodź, pomaluj mój świat", "Wstawaj, szkoda dnia", "Iść w stronę słońca" czy "Windą do nieba".
To właśnie ta ostatnia piosenka wciąż wzbudza emocje, a wszystko przez to, że niewielu wie, o czym naprawdę śpiewa wokalistka.
"Windą do nieba" - o czym opowiada?
Muzykę do utworu skomponował Janusz Kruk, za słowa odpowiada natomiast Marek Dutkiewicz. Całości dopełnił Zbigniew Hołdys, który dodał do aranżacji gitarę. "Były spore problemy przy aranżacji tego utworu, ale w studiu to jego gitara związała i skleiła ten utwór" - wspominał autor tekstu.
Najpierw piosenka pojawiła się na pocztówce dźwiękowej, a później trafiła na album "Teatr na drodze" z 1978 roku. Utwór zapewnił również zespołowi pierwsze miejsce na festiwalu w Sopocie, trafił na 5. miejsce listy "Non Stopu" oraz na zestawienie Top Wszech Czasów, organizowanego przez Radio Złote Przeboje.
Najwięcej kontrowersji wzbudza tekst, który opowiada o przygotowaniach do ślubu ("Już mi niosą suknię z welonem / Już Cyganie czekają z muzyką / Koń do taktu zamiata ogonem / Mendelssohnem stukają kopyta / Jeszcze ryżem sypną na szczęście / Gości tłum coś fałszywie odśpiewa / Złoty krążek mi wcisną na rękę / I powiozą mnie windą do nieba" - słyszymy w refrenie), często więc piosenka jest wykorzystywana przy pierwszym tańcu.
Tak naprawdę jednak tekst opowiada o nieszczęśliwej miłości dziewczyny do aktora. "W sumie jest to jednak smutna piosenka. Właściwie przypomina epitafium, a została potraktowana jak prolog do wspólnego życia. Żyje już niezależnie od tego, czy był zespół 2 plus 1. Ta piosenka ma swoje życie i żyje jej się doskonale. Podejrzewam, że tak będzie jeszcze przez długie, długie lata" - mówił w 2009 r. Andrzej Rybiński, członek 2 plus 1.
Autor tekstu wspomniał z kolei, że historia nie opowiada prawdziwej historii - pomysł powstał po kilku weselach, na których panny młode nie wyglądały na szczęśliwe, a bardziej jakby szły do ślubu "z rozsądku".









