Reklama

Reklama

Największe afery, skandale i kontrowersje w zagranicznych talent shows

Programy talent shows od lat generują wśród milionów widzów mnóstwo emocji. Często wiele zachowań, m.in. jurorów, jest wyreżyserowanych, ale czasem dochodzi do kontrowersyjnych wydarzeń, pomimo scenariusza i planów producentów.

Willy Moon i Natalia Kills zostali wyrzuceni z programu po niestosownych uwagach na temat uczestnika programu

Natalia Kills i Willy Moon wyrzuceni z "X Factora"

W marcu 2015 roku Natalia Kills i jej mąż Willy Moon stracili pracę z w nowozelandzkiej edycji programu "X Factor". Powód? Niestosowne i skandaliczne uwagi wygłaszane w kierunku jednego z uczestników - Joe Irvine’a.

"Jesteś pośmiewiskiem, to było tandetne i odrażające. Jestem zażenowana, że muszę tu siedzieć, w twojej obecności, i dzielić się swoją opinią" - mówiła wokalistka, a wtórował jej mąż.

Natychmiast po programie wybuchła burza w mediach społecznościowych. Domagano się zdecydowanej reakcji twórców programu i ci właśnie w taki sposób zareagowali. Moon i Kills stracili pracę w trybie natychmiastowym. "Utraciliśmy przekonanie, że Kills i Moon to osoby właściwie do zasiadania w jury 'X Factor'" - można było przeczytać w oficjalnym oświadczeniu.

Reklama

Sharon Osbourne nie wytrzymała

Niejednokrotnie gorąco było w brytyjskim "X Factorze". W 2005 roku Saron Osbourne nie wytrzymała komentarzy jej kolegi z jury Louisa Walsha, po tym, jak ten obrażał 16-letniego wokalistę oraz ją samą.

Morderca w programie?

Wracamy jednak do Nowej Zelandii i do 2015 roku. Druga edycja programu (to ta ze skandalem z Natalią Kills i jej mężem) przyniosła jeszcze jeden poważny incydent. Otóż do etapu boot camp dopuszczono wokalistę Shae Bridera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wraz ze swoimi kolegami uczestnik został skazany na 8,5 roku pozbawienia wolności po śmiertelnym pobiciu 16-letniego Jeremy’ego Traversa (wyszedł po 6 latach za dobre sprawowanie). Przeciwko występom w talent show mocno protestowała się matka ofiary, Donna. Dodatkowo zaatakowała Bridera za to, że przedstawił swoją wersję wydarzeń, a nie tą, która została uznana za prawdziwą przez sąd.

Producentom programu zarzucono natomiast, że ci nie wykonali odpowiedniego sprawdzenia uczestnika. W odpowiedzi oprócz przeprosin wystosowanych przez nowozelandzką telewizję, twórcy talent show zapewniali, że wiedzieli o przeszłości Bridera, jednak byli przekonani, że resocjalizacja w jego przypadku przebiegła kompletnie.

One Direction z playbacku?

W 2010 roku zwycięzca "X Factora" z 2005 roku, Shayne Ward, oskarżył uczestników edycji siódmej, czyli zespół One Direction o śpiewanie z playbacku. We wszystko zamieszani mieli być również producenci programu. Ci stanowczo zaprzeczyli zarzutom. Co ciekawe, formacja nie wygrała w finale. Lepszy okazał się być Matt Cradle

Rasistowski "Idol"?

Sporo działo się także w trakcie piętnastu edycji amerykańskiego "Idola". W 2003 Franchie Davis roku była jedną z faworytek do zwycięstwa, gdy niespodziewanie została wyrzucona z programu. Powodem były nagie zdjęcia, które Davis zrobiła sobie na początku kariery. Decyzja producentów była kontrowersyjna, a kilka lat później w podobnym przypadku Antonella Barba nie została wyrzucona z "Idola".

Druga kariera

Sporo kontrowersji wywołał również udział Joanny Pacitti, która pojawiła się w ósmym sezonie programu. Najwięcej dyskusji wzbudziła jej wcześniejsza kariera. Pacitti miała na koncie debiutancki album (a "Idol" był przeznaczony wyłącznie dla amatorów). Ostatecznie wokalistka została wyrzucona z talent show, chociaż powodem miały być osobiste powiązania z twórcami "Idola".

Wojna diw

W 12. edycji amerykańskiego "Idola" doszło do starcia dwóch diw. Z jednej strony w jury zasiadała Mariah Carey, z drugiej Nicki Minaj. Ich relacja od początku nie była łatwa. Minaj miała wrzeszczeć na partnerkę, że ją zabije i gdyby miała pistolet, to dawno by to zrobiła. Carey stwierdziła nawet, że nie czuje się bezpiecznie w programie. Twórcy show doczekali do końca edycji, a następnie podziękowali obu jurorkom.

Skandaliczny kontrakt

11. edycję "Idola" wygrał Philip Philips, jednak zamiast nagrywać płytę, pozwał "Idola", gdyż uważał, że otrzymał do podpisania niesprawiedliwą i "opresyjną" umowę. Sprawa wciąż jest w toku, a tymczasem producenci w czerwcu 2016 roku pozwali wokalistę na 6 milionów dolarów, gdyż jak twierdzą, złamał postanowienia kontraktu oraz doprowadził do strat finansowych studio odpowiadające za stworzenie programu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama