Reklama

Myślisz, że to piosenki miłosne? Nic bardziej mylnego!

R.E.M. - "The One I Love"

Już sam tytuł singla R.E.M. może sugerować, że mamy do czynienia z piosenką o miłości. Jak się okazuje, jest wręcz odwrotnie. Michael Stipe w 1992 roku przyznał w wywiadzie udzielonym magazynowi "Q", że mało brakło, a wcale nie nagrałby tej piosenki, uznając ją za "zbyt brutalną" oraz "naprawdę gwałtowną i okropną".

Reklama

"Prawdopodobnie lepiej, żeby myśleli, że to piosenka o miłości" - mówił Stipe, gdy jeden z dziennikarzy oznajmił mu, że jego utwór bardzo często pełni funkcję miłosnej dedykacji w radiu.

Gitarzysta zespołu, Peter Buck, wspominał kiedyś w wywiadzie, że zdumiewały go romantyczne reakcje fanów na koncertach, gdy R.E.M wykonywało ten utwór. "Patrzyłem na publiczność i były tam całujące się pary. Jednakże wers jest brutalnie anty-miłosny. A ludzie mówili mi, że to 'ich piosenka'. 'To wasza piosenka?’" - dziwił się muzyk.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: The Police | Whitney Houston | Eric Clapton | D'Angelo | R.E.M.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje